21 lutego 2014

Rozdział XXXII: "Another Girl"

Nie można było polegać na naszych przyjaciołach. Prosiłem ich, aby zrobili coś do jedzenia, a oni rozsiedli się w salonie i już zaczęli pić wódkę. 

- Nikola no prosiłem cię o coś - powiedziałem stojąc nad nią - chodź ze mną - szturchnąłem jej ramie idąc do kuchni. 

- Nie sturchaj mnie - krzyknęła śmiejąc się. Wstała z fotela i poszła za mną. - To co szanowy książe chce jeść? - spytała siadając na krześle. 

- Kanapki i sałatkę - powiedziałem rozglądając się po lodówce. Wyjąłem z niej szynkę, masło, ser, sałatę, ogórki i szczypiorek. Postawiłem to wszystko na stole wyjmując jedną deskę i nóż. 

- A mi? Pomogę ci - zaśmiała się dziewczyna sięgając po nóz. Zabrałem go szybko patrząc na nią. 

- Ty nie - uśmiechnąłem się. - Widzę, że za dużo już wypiłaś - zaśmiałem się. Wyjąłem z szafki chleb smarując go masłem. Położyłem na kromki chleba szynkę, sałatę i ser. 

- Liam coś do Ciebie czuje - powiedziała patrząc się jak kroje szczypiorek i ogórki. - Ciągle o Tobie nawija i mówi, że mu się śnisz. 

- No i co z tego? - powiedziałem bez przejęcia. - Po co mi to powiedziałaś? - spojrzałem na nią. 

- Nie wiem - spojrzała na mnie. - Po prostu chciałam żebyś wiedział. Ciągle o Tobie nawija, serio. Przez rok z nikim się nie spotykał. 

- To jest jego problem - szepnąłem wracając do krojenia ogórków. - Ja mam Louisa i on musi o mnie zapomnieć. 

- Pamiętasz jak Cię ostrzegałam, że jak go w sobie rozkochasz i zostawisz to Cię zabiję? - uśmiechnęła się delikatnie. 

- Do czego zmierzasz? - spojrzałem jej w oczy. - Mam Louisa i on musi się z tym pogodzić. 

- Tak - spojrzała mi w oczy - gdybyś nie wrócił do Louisa to byłbyś z Liamem. Zabawiłeś się nim kilka dni i masz go w dupie. 

- Nie obiecałem mu, że będziemy już na zawsze razem - szepnąłem. - On się świetnie bawił i ja się bawiłem. A to, że on sobie ubzdurał coś więcej to serio nie mój kłopot. 

- Gadasz jak cholerny egoista - warknęła na mnie. - Serio tego nie widzisz, że on Cię kocha? Serio jesteś takim egoistą? Myślisz, że dlaczego on mieszka ze mną? Bo chce być blisko Ciebie. 

- Nie jestem egoistą - cicho na nią krzyknąłem. - I serio jeżeli zamierzasz mi tu pierdolić o Liamie, że mnie kocha to wyjdź do salonu i napij się. 

- Ciekawe co powie na to Louis - szepnęła wstając z krzesła. 

- Co masz na myśli? - szepnąłem patrząc na nią. 

- No nie wiem - podeszła do mnie. - Może to ile czasu ostatnio spędziłeś z Liamem, że się tak świetnie dogadujecie, chodzicie razem porozmawiać, jeździcie na zakupy... Myślisz, że jak by Lou się dowiedział, co czuje do Ciebie Liam to nie byłby zazdrosny i wkurwiony?

- Co ty wygadujesz? - warknąłem na nią. - Otrząśnij się - krzyknąłęm. - Serio aż tak bardzo zależy Ci na tym aby mnie i Louisa rozdzielić? Przyjaźnię się tylko z Liamem i nic więcej, zresztą Louis doskonale o tym wie i mi ufa. 

- Ufa Ci - zaśmiała się wyjmując telefon, szukała czegoś w nim uśmiechając się pod nosem. - Po pierwsze - pokazała mi wyświetlacz a na nim jak przytulam się z Liamem. Skąd ona to miała? Nie przypominam sobie żebyśmy się przytulali. - Pamiętasz jak Louis pojechał do ciotki do Londynu załatwiać sprawy z domem. I impreza u mnie - uśmiechnęła się. - Czekaj chwilę - zabrała telefon i znowu czegoś w nim szukała. Po chwili pokazała mi smsa od mojego chłopaka "Wkurwia mnie to jak Liam kręci się obok Zayna. Ciągle jakieś rozmowy, zakupy... Bóg wie co oni tam robią." - Tak bardzo Louis ci ufa - zaśmiała się chowając telefon do kieszeni i poszła do salonu od razu się głośno śmiejąc. 

Usiadłem na krześle powoli siekając szczypior na kanapki. Ułożyłem na nich ogórki, potem posypując je szczypiorkiem. Wszystkie kanapki położyłem na duży talerz, wstałem z krzesła wymując z lodówki sałatkę z gyrosa i piwo. Spowrotem usiadłem na krześle otwierając piwo, napiłem się łyka biorąc do ręki kanapkę. 

- O co jej chodzi - szepnąłem pod nosem biorąc gryza kanapki. - Czemu po roku Liam do mnie coś czuje i Nikola ma jakiś wielki do mnie żal - pomyślałem. - Przecież nigdy mi o tym nie mówiła, dopiero dzisiaj - napiłem się piwa wpychając do buzi całą kanapkę. Położyłem łokcie na stole opierając głowę o dłonie. O cholere może jej chodzić? Przecież doskonale wie, że jestem szczęśliwy z Lou. I on. Ten dziwny smses do Nikoli. Tłumaczyłem mu, że tylko przyjaźnię się z Liamem. Nic więcej. Prosił mnie to z nim rozmawiałem i jeździłem z nim na te zakupy. A ta impreza? Fakt, wypiłem trochę dużo i nie pamiętam jak wróciłem do domu. Ale leżałem w sypialni w ubraniach więc nic nie robiłem z Liamem. A to, że się przytuliliśmy to przecież nic nie znaczy. Ale Nikola może zawsze sobie coś dodać. Ostatnio jakoś oddaliliśmy się od siebie. Po tym jak złapała mnie w łóżku z Liamem. Niby na początku było okej, dobra przyjaciółka, ale z czasem robiła się coraz bardziej dziwniejsza...

- Czemu tu sam siedzisz skarbie - powiedział Louis obejmując mnie w pasie. - Chodź do nas - szepnął mi do ucha. 

- Louis? - odwróciłem głowę do tyłu. Nie wiem czemu to zrobiłem słysząc wcześniej jego głos. 

- Czemu płakałeś? - zapytał puszczając mnie i otarł moje łzy z policzków. 

- Ja? - spytałem. Nie czułem, że płakałem nawet nie wiem kiedy on do mnie przyszedł. 

- Co jest kiciu? - szepnął całując mnie w czoło po czym mnie mocno do siebie przytulił. 

- To od pieprzu - szepnąłem przytulając się do niego. Wymyśliłem to na poczekaniu. 

- Dobrze - uśmiechnął się biorąc do ręki talerz z kanapkami, a do drugiej sałatkę. - Chodź ze mną piękny - uśmiechnął się. 

- Idę - uśmiechnąłem się wypijając do końca piwo. Wyjąłem z szafki talerzyki i widelce. Razem poszliśmy do salonu. Chłopak postawił kanapki i sałatkę, ja każdemu rozłożyłem talerzyk. Nikola spojrzała na mnie przeszywającym wzrokiem i krzywo się uśmiechnęła. Usiadłem obok chłopaka biorąc go za rękę. 

- Właśnie rozmawiamy o Liamie i o tym, że powinien znaleźć sobie w końcu chłopaka - powiedziała dziewczyna patrząc na mnie. - Co ty o tym myślisz? - uśmiechnęła się. Specjalnie mnie o to zapytała ledwo co powstrzymałem się od krzyku na nią. Spokojnie popatrzyłem na Liama, który także na mnie patrzył. 

- Liam - uśmiechnąłem się sztucznie. - Znajdź sobie w końcu kogoś i daj spokój przeszłości. - Po tym jak to powiedziałem na twarzy Liama pojawił się jakiś smutek. Tak jak by go te słowa zabolały...

- O tak! - krzyknął Louis biorąc do ręki kieliszek. - Dajmy spokój przeszłości i niech żyje przyszłość - zaśmiał się przechylając zawartość kieliszka do gardła. Popił sokiem odstawiając szklankę na stole. Patrzyłem na Liama i Nikolę jak oni piją i sam na końcu wypiłem zawartość swojego kieliszka. - Mój kotuś kochany - powiedział chłopak całując mnie w policzek. Nikola uśmiechnęła się dziwnie patrząc na nas, Liam był jeszcze bardziej smutny niż wcześniej.

- Świetnie się bawisz? - zapytałem patrząc na dziewczynę. Chłopaki dziwnie na mnie spojrzeli. 

- O tak - krzyknęła. - Alkohol, dwóch wspaniałych mężczyzn, jest zajebiście! - zaśmiała się patrząc na Louisa i Liama. Nalała sobie wódki do kieliszka od razu go wypijając. - I będzie jeszcze bardziej zajebiście - zaśmiała się wyjmując telefon z kieszeni. Serce zaczęło mi szybciej bić gdy pomyślałem sobie, że pokaże Louisowi to zdjęcie. Jednak nie. Po chwili z jej telefonu wybrzmiała muzyka a ona od razu wstała biorąc za rękę Liama i poszli tańczyć. Siedziałem patrząc na nich a Louis się uśmiechał widząc ich wygłupy. Po dłuższej chwili dziewczyna podeszła do nas wyciągając mojego chłopaka do tańca. Na początku się opierał jednak i tak poszedł do nich tańczyć. 

- Bawcie się świetnie - szepnąłem pod nosem idąc do kuchni. Wyjąłem z lodówki dwa piwa i po cichu poszedłem na taras. Stanąłem przy barierce otwierając piwo, wyjąłem z kieszeni papierosy i zapaliłem jednego. Tak. Ostatnio zacząłem palić. Nie wiem dlaczego, po prostu ciągnęło mnie do tego i tak już zostało. Louis za bardzo nie robił mi o to kwasu. Sam czasami ze mną palił. Musiałem odstresować się, to zachowanie Nikoli mocno mnie wkurwiało. Nie mogłem wybuchnąć bo zaraz Louis wypytywałby się mnie dlaczego jestem na nią zły. Świetnie się razem bawią i niech tak zostanie. Nie będę im psuł wieczoru. Najbardziej boli mnie to że ona, moja najlepsza przyjaciółka robi coś takiego. Co ja jej zrobiłem, nic. Najlepsi przyjaciele a jedna impreza i tak się zmieniła w stosunku do mnie... Usiadłem sobie na ławce otwierając drugie piwo. Oparłem się o oparcie odchylając głowę do tyłu. Patrzyłem w gwiazdy ogrążając palcem szyjkę butelki. Usłyszałem jak ktoś się śmieje, głos był coraz bardziej głośniejszy. Spojrzałem się na drzwi a w nich stał trochę pijany już Louis, chwiał się idąc w moją stronę. 

- Czemu kicia sama siedzi? - zapytał siadając na ławce. 

- Wyszedłem zapalić - szepnąłem patrząc się na butelkę. 

- A to okej - zaśmiał się wstając z ławki - wracaj do nas - uśmiechnął się idąc z powrotem na dół. 

Wyjąłem kolejnego papierosa i zapliłem go. Nie zdążyłem schować paczki do kieszeni i już w drzwiach stał Liam.

- Ty palisz?! - krzyknął siadając obok mnie. 

- Tak, palę - powiedziałem zaciagając się, wypiłem łyk piwa patrząc na niego. 

- Oj nie ładnie, nie ładnie tak karmić raka - zaśmiał się zabierając mi papierosa - nie palimy. 

- Oddawaj go i spierdalaj na impreze - warknąłem na nego zabierając mu papierosa, wstałem z ławki stając przy barierce. 

- Oj kotek nie ma humorku dzisiaj - zaśmiał się wstając z ławki ledwo trzymając się na nogach. 

- Tsa - prychnąłem odwracając się do niego plecami. Wypiłem piwo i spaliłem całego papierosa idąc przed nim na dół. Nikola siedziała obok Louisa dlatego ja usiadłem na jej miejscu. Szeptali o czymś, wcale nie zauważyli, że już przyszedłem. 

- Impreza trwa! - krzyknął Liam ledwo co schodząc ze schodów. 

- Liam! - krzyknęła Nikola idąc do niego i pomagając mu schodzić. Louis wstał siadając obok mnie, objął mnie w pasie przytulając mnie do siebie. Przytuliłem go mocno.

- Musimy porozmawiać kiciu - szepnął puszczając mnie z uścisku...






Mamy kolejny rozdział c; Póki co udaje mi się pisać tak, aby rozdział był gotowy akurat na tydzień po tym jak dodałem poprzedni. Nie wiem jak to będzie w marcu, pewnie będziecie musieli poczekać dwa tygodnie na nowe rozdziały. Pozdrawiam anonima, który spamuje mi pod rozdziałami, to takie dorosłe... Pewnie to ten sam anonim co spamuje mi na asku. Pozdrawiam Cię serdecznie <3 
Piszcie czy Wam się podoba, udostępniajcie gdzie możecie, jeżeli chcecie być informowani o kolejnych rozdziałach zostawcie swoje nazwy tt w komentarzu. Do następnego <3

6 komentarzy: