1 grudnia 2013

Rozdział XXIX: "In Heaven"

- Co się dzieje? - zapytałem widząc białe światło. Zacząłem iść w jego stronę. Było to jasne światło, oślepiało mnie. Zasłoniłem oczy dłonią. Przez rozłożoną dłoń widziałem jakąś postać stojącą w tym świetle, uśmiechała się. Kiedy podszedłem bliżej zauważyłem, że jest to starsza kobieta. Przypominała mi kogoś... - Babcia - powiedziałem rozpoznając kobietę. Żwawym krokiem ku niej dążyłem.

- Nie idź Zayn - powiedziała idąc powoli w moją stronę - nie idź kochanie.

- Babciu - stanąłem na jej prośbę. Pamiętam jak byłem mały, babcia ciągle opowiadała mi historie ze swojego życia. Bawiła się ze mną, była mi bardzo bliska dopóki nie umarła. Po jej śmierci, brakowało mi jej zapachu, ciekawych historii... Bardzo za nią tęsknię... - Babcia - ponownie zacząłem do niej iść.

- Stój Zayn! - krzyknęła - nie idź do mnie! Nie możesz teraz umrzeć! Wnusiu... - podeszła do mnie, złapała mnie za rękę, którą miałem pociętą. Pogłaskała ją.

- Kocham Cię babciu - przytuliłem się do niej. - Cholernie za Tobą tęsknie...

- Wiem kochanie - uśmiechnęła się przytulając mnie. - Nie możesz teraz umrzeć. Louis Cię potrzebuje...

- Jak to? - spojrzałem na nią. - Przecież wiesz co mu zrobiłem... Babciu, ja nie potrafię sobie tego wybaczyć.

- Louis Ci wybaczył, on Cię kocha Zayn. Nic nie stanie Wam na drodze - uśmiechnęła się głaszcząc mnie po policzku. - Kochanie, wszystko się ułoży.

- Ale babciu - z moich oczy zaczęły płynąć łzy. - Skrzywdziłem osoby, na których mi zależy. Myślisz, że mi wybaczą to co zrobiłem?

- Jestem tego pewna wnusiu - uśmiechnęła się ocierając cieknące łzy z moich policzków. - Oni Cię kochają, nie chcą abyś ich zostawił. Nie teraz kochanie.

- Zobacz co zrobiłem - pokazałem jej rękę. Ku mojemu zdziwieniu była ona czysta, jak gdybym się w ogóle nie ciął. Patrzyłem na nią z nie dowierzaniem.

- Nie będzie żadnego śladu - uśmiechnęła się do mnie. - A teraz wracaj do przyjaciół - przytuliła mnie. - Słuchaj kochanie - spojrzała na mnie. - Wszystko się ułoży, ty i Louis będziecie razem, będziecie szczęśliwi. Jednak wszystko będziecie musieli odbudować. Wasze uczucie nie wygasło, ono nigdy nie zgasło. Odbudujcie swoje zaufanie. Patrzyłam na Was z góry, jesteście słodcy. Taka miłość jak Wasza zdarza się rzadko. Nie zmarnuj tego, nie zostawiaj Louisa.

- Dobrze babciu - mocno ją przytuliłem. - Jak ci tutaj jest?

- Tutaj? - uśmiechnęła się - jak będziesz w moim wieku, a nawet jeszcze starszy to się przekonasz. Jednak jeszcze nie teraz. Jesteś młody, przystojny, inteligentny. Jeszcze całe życie przed Tobą, proszę Cię, nie zmarnuj tego. Żyj pełnią życia, Bóg dał Ci je, nie marnuj tego przez takie rzeczy.

- Kocham Cię babciu - pocałowałem ją w policzek. Ona zawsze dawał mi mądre rady. Z każdą sprawą mogłem do niej przyjść, wysłuchała, nakrzyczała kiedy było to potrzebne, ale zawsze coś doradziła. To jej pierwszej z rodziny powiedziałem o mojej orientacji. Już jako mały chłopiec czułem coś do chłopaków. Ona to zrozumiała, zawsze pytała się mnie kiedy jej przyprowadzę zięcia. Cieszyła się, że byłem z nią szczery...

- Też Cię kocham wnusiu - przytuliła mnie - i mam jedną prośbę - zaśmiała się - mógłbyś częściej mnie odwiedzać? - spojrzała na mnie.

- Tak - uśmiechnąłem się - przepraszam, że rzadko przychodziłem... Głupio mi teraz. Nie powinienem Cię zaniedbywać. Zawsze mi pomagałaś, kiedy potrzebowałem pomocy. Przepraszam.

- Już dobrze - ścisnęła moją rękę. - Pamiętaj, pilnuj Louisa, niezłe ciacho z niego - zaśmiała się znikając sprzed moich oczu. Stałem jeszcze wpatrując się w światło. Ta rozmowa dała mi dużo do myślenia. Pierwsza próba samobójcza była zła, a teraz zrobiłem to samo... Babcia miała rację, nie powinienem marnować życia. Dostałem jedną szansę, kiedy urodziła mnie mama. Drugą szansę po nieudanej próbie samobójczej. Teraz trzecią szansę i na pewno jej nie zmarnuję.






- Budzi się, budzi się! - ktoś głośno krzyczał. - Louis, on się budzi!

- Co się stało? - lekko otworzyłem oczy. Wszystko mnie bolało, a najbardziej ręka. Byłem taki słaby, zmęczony... - Gdzie ja jestem? - wymamrotałem otwierając oczy. W okół siebie zobaczyłem moich przyjaciół, Louisa, Nikolę i Liama. Uśmiechnąłem się na ich widok. Przypomniała mi się rozmowa z babcią, to co mi o nich powiedziała. - Przepraszam Was, wszystkich Was przepraszam. - Spojrzałem na Louisa, który miał łzy w oczach. Łzy szczęścia. Liam... Liam delikatnie się uśmiechał patrząc na mnie. Nikola, dziewczyna mało nie zsikała się ze szczęścia.

- Przepraszam Cię Zayn - rzuciła się na mnie. - Nie chciałam Cię pobić. Przepraszam Cię. Jestem głupia - złapała mnie mocno za rękę, z bólu cicho jęknąłem. - Widzisz, mówiłam, że jestem głupia - zaśmiała się puszczając moją dłoń. - Przepraszam Cię - pocałowała mnie w policzek. - Mam nadzieję, że mi to wybaczysz.

- Moglibyście zostawić mnie samego z Louisem? - spojrzałem na Liama i Nikolę.

- Jasne - powiedział Liam ciągnąc do wyjścia dziewczynę. - Cieszę się, że jesteś z nami - powiedział odwracając się.

- Louis - zacząłem mówić kiedy przyjaciele wyszli. - Przepraszam Cię... - nie pozwolił mi dokończyć, wtrącił mi się w zdanie.

- Ciiii - uśmiechnął się. - Nie masz za co przepraszać - delikatnie złapał mnie za rękę. Kiedy siedziałem tutaj przy Tobie, zrozumiałem, że jesteś dla mnie najważniejszy. Nie wyobrażałem sobie życia bez Ciebie. Nie ważne czy robiłeś to z Liamem. Kocham Cię Zayn, tak mocno Cię kocham - z jego oczu zaczęły płynąć łzy. - Nigdy nie wybaczyłbym sobie gdyby coś Ci się stało.

- Słuchaj kochanie - powiedziałem delikatnym głosem patrząc mu w oczy. - Kiedy tutaj leżałem, zobaczyłem babcię. Nie pozwoliła mi iść do światła. Zatrzymała mnie - chłopak słuchał mnie z zaciekawieniem, pewnie myślał sobie "Co on do cholery bredzi?!" - Powiedziała mi, że nie powinienem marnować życia, że nie powinienem Cię zostawiać. Co najważniejsze, powiedziała mi, że mnie kochasz. Że nigdy nie widziała tak bardzo kochających się ludzi - uśmiechnąłem się - poprosiła mnie też żebym ją częściej odwiedzał na grobie. A wiesz co było w tym wszystkich najdziwniejszego? Że kiedy z nią rozmawiałem nie było żadnych śladów cięcia...

- Jak to nie było żadnych śladów cięcia? - zapytał zdezorientowany. - Twoja ręka wygląda jak pocięta kartka papieru...

- Tak - zaśmiałem się - a kiedy z nią rozmawiałem była czystą kartką papieru. Ale tu nie oto chodzi - spojrzałem mu w oczy. - Zacznijmy wszystko od początku, co ty na to?

- Co ja na to? - pocałował mnie delikatnie w usta. - Myślę, że taka odpowiedź wystarczy?

- Tak, zdecydowanie tak - uśmiechnąłem się przytulając się do niego. - Długo już tutaj leżę?

- Dwa dni - uśmiechnął się patrząc na mnie. - Cały czas byliśmy przy Tobie. Nawet nie wiesz jak nas wystraszyłeś. Nikola chodziła w kółko i mówiła, że to jej wina. Że to wszystko przez nią, a Liam... Liam ciągle płakał.  Wszystko mi wytłumaczył, że byłeś wtedy pijany. A tak swoją to on fajny jest - uśmiechnął się.

- No nie? - zaśmiałem się. - I chujowo, że trafił na takiego debila, który go zdradził. No powiedz szczerze, czy można byłoby zdradzić takiego chłopaka jak Liam?

- Nieee... - uśmiechnął się. Do pokoju weszli Nikola i Liam.

- Jak tam misiaki? - zaśmiałem się patrząc się na nich. - Pewnie byście poszli spać?

- Gdybym cię tak nie lubiła to już byś dostał wpierdol za to co chciałeś zrobić - zaśmiała się patrząc na mnie. - Jutro zamontuje ci kamery w całym domu.

- Nawet w łazience? Będziesz mnie podglądała? - uśmiechnąłem się. - Znajdź sobie w końcu kogoś.

- I kto to mówi? - zaśmiała się. - Popatrzę się na Ciebie jak będziesz się kąpał.

- O nie! - wtrącił się Louis. - Na pewno się na niego nie popatrzysz. Ja na to nie pozwolę - zaśmiał się.

- Wiesz Nikola... - powiedział Liam. - Jak tak bardzo chcesz to zawsze możesz się na mnie popatrzeć jak biorę prysznic i daje koncert - zaśmiał się, a my razem z nim.

- Nie róbcie ze mnie jakiejś zboczonej dziewczyny - skrzywiła się. - A na Ciebie Liam patrzę się każdego wieczoru kiedy się kąpiesz i powiem Ci, że hohoh takiego przyrządu nikt by się nie powstydził - zaśmialiśmy się. Momentalnie Liam zrobił się cały czerwony. Usiadł na krześle przykrywając twarz rękoma.

- Oj już, uspokójcie się zboczeńcy - powiedziałem patrząc się na zawstydzonego Liama. - Akurat my trzej mamy dobre przyrządy, a ty Nikola mogłabyś powiększyć sobie piersi - zaśmiałem się patrząc na dziewczynę.

- Gdybyś nie leżał teraz w łóżku to już dawno bym ci dojebała - zaśmiała się, a reszta razem z nią.

- Widzę, że Wam wszystkim dopisuje humor - do pokoju wszedł lekarz uśmiechając się. Na oko miał ze 30 lat, ciemny blondyn, niebieskie oczy, jasna skóra. - Miałeś dużo szczęścia - zwrócił się do mnie. - Straciłeś dużo krwi, jeszcze dzień, nabierzesz sił i wypuścimy Cię do domu.

- To dobrze - uśmiechnąłem się do niego. - Dużo roboty Pan miał ze mną?

- Nie - zaśmiał się - kilkanaście szwów na ręce to mały pikuś dla mnie. Zaraz zobaczymy jak się ręka goi - podszedł do łóżka i zaczął rozwiązywać bandaż. Rzeczywiście, na ręce było mnóstwo szwów, wyglądała ona okropnie. - Ładnie się goi - zdziwił się - po mniejszych cięciach nie ma już prawie śladu.

- Takie życie - zaśmiałem się patrząc na Louisa. - Kiedy zdejmiecie mi resztę szwów?

- Jak wszystko będzie się tak ładnie goiło to myślę, że za dwa - trzy tygodnie będziesz mógł przyjść na zdjęcie szwów - mówił z powrotem okręcając rękę bandażem. - Dziwne... Wszystko się ładnie goi, myślałem, że to potrwa przynajmniej miesiąc - uśmiechnął się. - Widocznie ktoś z góry nad Tobą czuwa. Masz szczęście chłopaku.

- Tak - spojrzałem się w sufit mówiąc po cichu - Dziękuje - uśmiechnąłem się patrząc na lekarza.

- To ja Wam już nie przeszkadzam. Nie zamęczajcie bardzo Zayna - zwrócił się do moich przyjaciół.

- Dobrze - powiedział Louis uśmiechając się. Lekarz wyszedł z pokoju, przyjaciele spojrzeli się na mnie.

- Twoja mama tutaj była - powiedziała Nikola. - Nie mogła długo zostać, pojechała do Anglii na jakieś spotkanie służbowe.

Spotkanie służbowe ważniejsze od własnego syna. Co by było gdybym umarł? Też pojechała by na spotkanie służbowe? Zawiodłem się na niej i to bardzo. To przecież moja matka. Powinna być tutaj, wspierać mnie, cały czas przy mnie być. A ona? Wolała sobie pojechać na spotkanie. To mnie zabolało.

- Ważne, że Wy tutaj jesteście - uśmiechnąłem się ściskając rękę Louisa. - Dziękuje Wam za to.

- Od tego są przyjaciele - uśmiechnął się Liam. - Nie przejmuj się, przecież ona i tak Cię kocha. Jesteś jej synem.

- Na pewno - delikatnie się uśmiechnąłem. - Nie mówmy o niej.

- Na co macie ochotę? - zapytał Liam. - Wskoczę do baru

- Na coś słodkiego - powiedziałem uśmiechając się do chłopaka - i na coś do picia.

- My to samo - powiedziała Nikola.

- Zaraz wracam - powiedział wychodząc z pokoju.

- Zayn... - zwrócił się do mnie chłopak. -  Wprowadź się ze mną do mieszkania ciotki, na stałe. Zostawmy to mieszkanie w Warszawie.

- Dobrze - uśmiechnąłem się do niego. - Wprowadzimy się do mieszkania Twojej ciotki.

- Kocham Cię - szepnął patrząc mi w oczy.

- Ja Ciebie też kocham - odpowiedziałem uśmiechając się.

- O Jezu, to takie słodkie, że aż rzygać mi się chce -  zaśmiała się Nikola, usiadła na krześle. - Kocham Was - uśmiechnęła się patrząc się na nas.



Mamy, to nie koniec. Wiecie co robić? Komentujcie i udostępniajcie gdzie możecie!
Pozdrawiam!

14 komentarzy:

  1. bosz to opowiadanie jest boskie uwielbiam je czytać jest takie asdfghjklpoiyytewq ciekawa jestem jak to się skończy i co będzie dalej :) życzę ci miłego dnia i weny w pisaniu @beeliectiooner <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział! Louis i Zayn są tacy słodcy i jeszcze te teksty Nikoli. Liam też jest kochany. Ten początek z babcią był bardzo ciekawy i oryginalny. Życzę ci weny w dalszym pisaniu :) Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest cudowny ! <3
    Kocham <3

    Mwahh ♥
    @Paula_97_

    OdpowiedzUsuń
  4. No pięknie, pięknie. Zresztą, jak zawsze. :3 Coraz bardziej ciekawsze się robi, aż będę czekać na kolejny rozdział. :3 Pisz dalej, nie przestawaj, robisz to naprawdę bardzo dobrze. Piszesz, jak nikt inny, czyli bardzo ciekawie. :3 <3 czekam na kolejny rozdział! :3 / Kaaaśka. ;>

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię 1D, ale fajnie piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O jejku! Nareszcie! ofijaoisfsg <3
    A JA CIĘ KOCHAM NANANA HAHAHA
    nie nic...
    czekam na następny! <3
    @hellomylarreh

    OdpowiedzUsuń
  7. jest to kontynuacja, wiec trudno mi ocenic optymalnie. ale to i tak ciekawe, choc nie moj kierunek z

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział, cieszę się, że postanowiłeś kontynuować! Napiszesz coś o swoim chłopaku? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Prawie się popłakałam jak on rozmawiał z babcią ;_; Genialnie piszesz, nie przestawaj proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super, jak zawsze. Cały czas czytam. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze. Pozdrawiam c;

    Zapraszam do siebie:
    http://sweetdreamsaboutgays.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. dodaj nastepny rozdział :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział postaram się dodać w ten weekend.

      Usuń
  12. Zostałaś nominowany do Liebster Award. Więcej tutaj: http://harry-styles-narodziny-gwiazdy.blogspot.com/2014/01/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń