17 października 2013

Rozdział XXIII: "I'm On The Edge Of Glory"




- Przepraszam - powiedziałem schodząc po schodach na dół. Spanikowałem. Gdybym uciekł to wyglądałoby na to, że podsłuchiwałem. Wolałem się przełamać i zejść na dół. Nie patrzyłem mu w oczy. - ja tylko po drugie piwo i już uciekam - podszedłem do stołu, na którym stały piwa. Wziąłem pełną puszkę alkoholu i zostawiłem pustą. - Już mnie nie ma - powiedziałem wchodząc po schodach. 

- Zayn... - powiedział Louis. Zatrzymałem się na ostatnim schodku i stałem tak chwilę bez ruchu. Po chwili odwróciłem się do niego. Spojrzałem na Nikolę, która wyglądała na zdezorientowaną. Louis, Louis patrzył na mnie swoimi niebieskimi oczami. Wtedy miałem ochotę zbiegnać ze schodów i przytulić się do niego. Ale nie. Postanowiłem się opanować.

- Tak? - zapytałem otwierając piwo, którego po chwili się napiłem.

- Możemy porozmawiać? - spytał. 

- Przepraszam - spuściłem głowę do dołu - ale nie dzisiaj - odwróciłem się i szybkim krokiem ruszyłem ku drzwi.

- Zayn - krzyknął Louis i zaczął iść za mną.

- Zostaw go - krzyknęła dziewczyna - on nie chce teraz rozmawiać. 

Wszedłem do pokoju i rzuciłem się na łóżko. Przyłożyłem głowę do poduszki... - Nie będę płakał, nie będę płakał, nie będę płakał - zacząłem mówić sam do siebie. Jednak moje uczucia wzięły górę i rozpłakałem się. On tam jest, a ja nie mogę z nim porozmawiać. Nie wiem dlaczego. Moje wyobrażenia pierwszego spotkania były inne, zresztą sami wiecie co wtedy myślałem. Ale i tak nie sądziłem, że mu odmówie. Każdemu mógłbym to zrobić, ale jemu?

- Zayn - drzwi uchyliła Nikola. - Chodź na dół, Louis już poszedł.

- Dobrze - podniosłem się z poduszki i wytarlem łzy.

- Ty płakałeś? - zapytała podchodząc do mnie. - Oj Zayn - przytuliła mnie lekko się śmiejąc. - Ty go na prawdę kochasz, masz wielkie serce chłopaku - pogłaskała mnie po policzku. - Teraz chodźmy bo piwa czekają - wzięła mnie za rękę i zaczęła ciągnąć na dół.

- Nikola - powiedziałem zatrzymując ją - dziękuje, że jesteś. Dziękuje za wszystko.

- Ależ proszę - uśmiechnęła się - a teraz idziemy.

- Dobrze - zaśmiałem się i zacząłem za nią iść. - Wiesz co? - powiedziałem siedząc już na kanapie.

- Tak? - spytała biorąc garść chipsów do ręki.

- Nie miałabyś ochoty kogoś poznać? Bo ja na przykład chętnie poznałbym nowe osoby. Nie znasz kogoś wartego poznania? - zapytałem patrząc na nią,

- Może i znam... - odpowiedziała tajemniczo.

- Kogo? - zapytałem podekscytowany.

- Fajny, miły, a nawet kochany chłopak biseksualista i w dodatku wolny - wzięła do ręki telefon. - Dzwonić?

- Dzwoń - powiedziałem bez wachania. Dziewczyna wybrała numer i zadzwoniła.

- Cześć Liam - przywitała się. - Masz może ochotę trochę się napić i poznać Zayna? - zapytała. - Tak tego Zayna - przytaknęła do telefonu. Nie wiem co on powiedział, ale to wyglądało na to, że mu o mnie mówiła. - Świetnie, to za dwadzieścia minut u mnie - uśmiechnęla się do słuchawki i rozłączyła.

- Tego Zayna? Mówiłaś mu o mnie? - spytałem zaciekawiony.

- Tak, trochę mu o Tobie opowiadałam. Nie przejmuj się. On jest taki słodki i uroczy - zaśmiała się.

- No jestem ciekawy - wziąłem do ręki piwo i napiłem się.

Czekając na gościa w mojej głowie zaczęły pojawiać się wizje mnie i Liama. Nie wiem dlaczego, może żeby Louis poczuł się zazdrosny. Tak, to byłoby dobre. Gdyby zobaczył, że jestem z innym chłopakiem to poczuł by się zazdrosny. Ale skoro Nikola mówiła, że jest on czuły i kochany to nie mógłbym się nim tak zabawić. To byłoby chamskie z mojej strony i ja taki nie jestem. Może ta wizja to był znak żebym zapomniał o Louisie? Kurwa. Sam już nie wiem co mam robić. W takich chwilach czuje się taki słaby, gdy dalej tak pójdzie to zgłupieje. Jak Boga kocham zgłupieje i nikt mnie nie będzie chciał. Póki co spróbuję się z nim zaprzyjaźnić. Z zamyślenia obudził mnie dźwięk dzwonka.

- To pewnie Liam - powiedziała Nikola wstając z kanapy. Poszła otworzyć drzwi i nie myliła się.

- Cześć - przywitał się chłopak.

- Cześć, wchodź - zaprosiła go Nikola.

- O widzę impreza z piwem - zaśmiał się wchodząc do salonu. Wstałem z kanapy i podszedłem do niego.

- Cześć - podałem mu rękę - Zayn.

- Hej Zayn - podał rękę witając się - Liam.

- To ja Was zostawię na chwilę, idę do łazienki - powiedziała dziewczyna wbiegając po schodach na górę.

- Napijesz się piwa? - zaproponowałem podając mu puszkę.

- Tak - wziął ode mnie alkohol - dziękuje. - Usiadł na kanapie a ja obok niego.

- Więc dużo o mnie słyszałeś? - zacząłem rozmowę aby nie było niezręcznej ciszy. - Mam nadzieję, że same pozytywne rzeczy - zaśmiałem się.

- Same pozytywne - uśmiechnął się lekko. Widać było, że trochę się mnie wstydzi. Widziałem też, że jest zabujczo uroczy. Samym wyglądem, taki słodki, niewinny chłopak.

- To dobrze - powiedziałem - bo ja o Tobie nic nie słyszałem, poza tym, że jesteś uroczy, miły... - uśmiechnąłem się widząc na jego twarzy pojawiające się rumieńce.

- Z tego co wiem to chyba kogoś kochasz - powiedział co momentalnie wybiło mnie z zapatrzenia w jego oczy - nie powinieneś mnie podrywać - uśmiechnął się.

- Dlaczego? - zapytałem potem tego żałując. Co ja wyprawiam? Trzecie piwo na mnie źle działa. Przecież jest Louis i to go kocham. Czy może sobie tylko tak wmawiam?

- Ponieważ tak jak Ciebie już mnie ktoś potraktował i nie chce jakiegoś przelotniego związku, w ogóle wcale nie chce się z nikim wiązać. Nie po tym co przeżyłem - powiedział jakimś smutnym głosem. Położyłem swoją rękę na jego ramieniu i zacząłem nią pocierać.

- Wiesz... Louis mnie zdradził i teraz jest z Harrym, ale dzisiaj był tutaj i powiedział, że za mną tęskni. Wybaczyłem mu tą zdradę bo go cholernie kocham - mówiłem ale nagle mi przerwał.

- Skoro za Tobą tak tęskni to dlaczego jest z Harrym? - zapytał.

- Tego właśnie nie wiem - zaśmiałem się biorąc rękę z jego ramienia i pijąc piwo - i dlatego nie jestem pewny tego czy go kocham. Rozumiesz? To jest cholernie głupie. Kocham go na zabuj, ale nie wiem czy mógłbym jeszcze z nim być. Nie mógłbym pocałować go w usta, w które pchał język ten debil. To wszystko jest takie popierdolone - mówiłem nie przestając. - Pieprzyli się na moich oczach w łazience, a wcześniej całowali. I widzisz. Nadal go kocham. Takiego dupka, przez którego byłbym po drugiej stronie - z moich oczu zaczęły płynąc pojedyncze łzy. - Czasami jak patrze na jego zdjęcie to mam ochote je podrzeć... Boli mnie to, że mnie zdradził. Nawet nie powiedział głupiego przepraszam. Nic. Ale ja go nadal kocham. Czuje to w środku, w sercu. Kocham tego skurwiela na zabój. I co mam z tej miłości? Gówno. On każdego wieczoru pieprzy się z jebanym zboczeńcem a ja płacze w poduszkę. I dlatego nie chce być sam, rozumiesz?

- Rozumiem - powiedział patrząc się na mnie z przerażeniem. Co on mógł sobie o mnie pomyśleć? Że jestem jakiś chory psychicznie. Na prawdę. Z boku to tak wygląda. Znam go pięć minut i już takie wyznania? - Na mnie zawsze możesz liczyć, ale pieprzyć się nie będziemy - uśmiechnął się a ja razem z nim.

- Dziękuje - przytuliłem się do niego.

- Wiesz co Zayn? Nie wyglądasz na takiego gościa co płacze - zaśmiał się.

- Jak to? - zapytałem zdziwiony.

- Bo bardziej wyglądasz na jakiegoś ostrego faceta, który woli wyrywać chłopaków i się nimi bawić. Tatuaże i te inne sprawy - uśmiechnął się.

- Kiedyś tak było - uśmiechnąłem się - ale widzisz co miłość ze mnie zrobiła.

- I teraz jest o wiele lepiej - uśmiechnął się delikatnie.

- Sory - spojarzałem na niego - czy ty mnie w tej chwili podrywasz?

- Tylko mnie nie pobij - uśmiechnął się niepewnie. - Może...

- A miałeś się z nikim nie wiązać - zaśmiałem się - a tu po kilku minutach już mnie podrywasz.

- Ale wiesz - przysunął się do mnie kładąc rękę na moim kolanie - mały romans jeszcze nikomu nie zaszkodził.

- Ale wiesz - położyłem dłoń na jego policzku i zacząłem go głaskać - wypiłem parę piw, jestem otwarty ale nie do tego stopnia - zaśmiałem się a on razem ze mną. Odsunął się ode mnie i napił łyka piwa.

- Już mi się podobasz Zayn - powiedział po chwili z uśmiechem na twarzy.

- I wzajemnie Liam - poklepałem go po nodze. - Idziemy do sklepu? Czuje, że tych piw jest mało.

- O tak - wtrąciła Nikola - zdecydownie za mało - uśmiechnęła się.

- A ty skąd tu się wzięłaś? - spytałem zszokowany. Nie wiadomo kiedy podeszła do kanapy.

- Stałam tutaj jakieś pięć minut - zaśmiała się.

- Serio? - spojrzałem na Liama, który pokręcił głową. - Dobra, mój nowy chłopaku idziemy do sklepu - złapałem go za rękę i wyciągnąłem z salonu. Ubraliśmy kurtki, buty i wyszliśmy z domu.

- Nowy chłopaku - powiedział do siebie Liam. - Zawsze można się zabawić - złapał mnie za rękę. - Mój nowy chłopaku - zaśmiał się.

- Ale póki co bez pieprzenia - zaśmiałem się ściskąjąc jego dłoń. To było niesamowite uczucie trzymać ponownie kogoś tak mocno za rękę. Wogóle spacer z kimś, kogo trzyma się za rękę jest wyjątkowy. Ale teraz tak chyba nie było. Bo to była zabawa, całkiem przyjemna zabawa.

- A już miałem nadzieję - powiedział zawiedziony po chwili się śmiejąc.

- Ty świnio! - krzyknąłem waląc go łokciem w brzuch.

- Ałć! - pisnął cicho. - To nie było przyjemne - uśmiechnął się.

- A to? - pocałowałem go w policzek - to za ten łokieć.

- A to było całkiem przyjemne - zaśmiał się.

- A to? - schyliłem się biorąc garść liści w dłonie po chwili rzucając je mu w twarz. - Całkiem przyjemne - zaśmiałem się schylając po kolejną garść liści. Wtedy niespodziewanie Liam przewrócił mnie na ziemie.

- A to musi być przyjemne - zaśmiał się siadając na mnie okrakiem i trzymając moje dłonie abym nie mógł się wydostać. Wziął w jedną rękę liście i zaczął rzucać mi na twarz.

- Ogarnij się - zacząłem krzyczeć, wiercić się pod nim i śmiać. - Pomocy! Pomocy! Ratunku! - krzyczałem śmiejąc się, Liam nie przestawał rzucać mi na twarz liści.

- Będzie spokój - zapytał po chwili zdejmując liście z mojej twarzy.

- Tak - powiedziałem opanowany, ale gdy tylko Liam uwolnił moje ręce rzuciłem się na niego i zacząłem tarzać go w liściach. - Żryj liście! - krzyknąłem pchając mu je do ust. Chłopak zaciskał je jak tylko mógł. - Dobra, spokój - zszedłem z niego i usiadłem obok cięszko dysząc.

- Oj widzę, że kondycja jest słabiutka - uśmiechnął się poprawiając włosy i ubrania. - Wstawaj - podał mi dłoń, wystawiłem swoją i z pomocą kolegi wstałem z ziemi. - Daleko jeszcze ten sklep?

- Jest tutaj - pokazałem ręką i zaśmiałem się. - Oj widzę, że wzrok jest słabiutki - powiedziałem. Chłopak wystawił do mnie język i wszedł do sklepu.

- Dzień dobry - powiedzieliśmy równocześnie.

- Dzień dobry - odpowiedziała kasjerka. Liam wziął koszyk i poszedł między półki po alkohol, poszedłem za nim. Włożył do środka cztery czteropaki piw, chipsy i czekolade. - To chyba wszystko - zapytał się. Przytaknąłem mu i zaczęliśmy zbliżać się do kasy. Pani widząc mnie uśmiechnęła się.

- Widzę, że impreza się rozkręca - powiedziała widząc nasze zakupy.

- Tak - przytaknąłem jej - jest super - zaśmiałem się.

- Wedle moich rad korzystasz z życia? - zapytała patrząc się na Liama. Chłopak zrobił wielkie oczy i spojrzał na nią potem na mnie.

- Nie, nie - uśmiechnąłem się lekko. - To tylko nowy kolega.

- Ja też zawsze tak mówiłam - uśmiechnęła się i zaczęła nabijać zakupy.

- Tylko prosimy te lepsze reklamówki, Harryemu pękła na podjeździe - powiedziałem.

- W takim razie piątka - wystawiła do mnie dłoń, po chwili przybiłem jej piątke. - Oby tak dalej - uśmiechnęła się. - Osiemdziesiąt złotych - postawiła przed nami spakowanie zakupy. Liam zapłacił i wyszliśmy.

- O co chodziło z tą zabawą? - zapytał.

- Dzisiaj tutaj byłem i ona wiedziała co zrobił mi Louis i powiedziała żebym się bawił. Mniej więcej to chodziło z tą zabawą - uśmiechnąłem się do niego.

W domu, we trójkę zaczęliśmy imprezę, która trwała do białego rana. Wygłupialiśmy się, śmialiśmy. To była szalona noc. Polubiliśmy się z Liamem. Kiedy trzymaliśmy się za dłonie idąc do sklepu zrobiło mi się smutno. Przypomniały mi się czasy kiedy byłem z Louisem. A dzisiaj... Dzisiaj polubiłem tego chłopaka. Może to przez alkohol, może przez brak kogoś bliskiego. Ale wygłupiając się, przytulając się czy całując w policzek... Mi się to podobało. Nie powinno. Liam nie chce jakieś przygody a ja, ja nadal myślę o Louisie. Nie chcę krzywdzić Liama i nie chcę zapomnieć o Lou... Jednak dzisiejsza noc... Jestem na krawędzi wspaniałości...



I kolejny raz rozdział wcześniej niż zapowiadałem. To wszystko przez zajęcia po szkole... Normalnie już mnie wykończają i przez to brak mi pomysłów na kolejne rozdziały, ale spokojnie... Coś jest napisane... Proszę, komentujcie rozdział. Wyraźcie swoje skromne zdanie o nim. I miejsce wielkie serducho, udostępnijcie go na swoich twitterach czy fejsach. Wystarczy, że klikniecie w kwadraciki na dole :)
Do następnego!

11 komentarzy:

  1. LIAM?! ZIAM?! :O no nieźle :D zaskakujesz mnie oby tak dalej :) czekam z niecierpliwoscia na nastepny *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham twoje opowiadania jesteś wspaniały <3 miłego popołudnia Dawid :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiesz jaki miałam podjar. Przychodzę ze szkoły po 8 lekcjach patrzę, a tu rozdział. Uwielbiam twój styl pisania i ogólnie. Fajnie, że Zayn poznał Liama i go polubił. Przynajmniej będzie miał z kim spędzać czas i będzie się miał komu wygadać. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Życzę weny i miłego popołudnia <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku jakie fajne ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Omomomom *.*
    Ziam ? ;p
    No tego to się nie spodziewałam xD
    Człowieku zaskakujesz mnie z każdym rozdziałem ! <3
    Tak trzymaj ;D
    Ciekawe co będzie dalej :P

    Rozdział BOSKI *.*

    Mwahh ♥
    @Paula_97_

    OdpowiedzUsuń
  6. Ohh. Słodziaki z nich. *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. Wielkie ŁAŁ czyżby święcił się nowy związek między nimi?
    Wiem powtarzam się ale strasznie wciągnęłam się w te opowiadanie
    Pozdrawiam cię i żeczę miłego i udanego weekendu

    OdpowiedzUsuń
  8. dodaj już ten następny no :< a co do opowiadania to jest świetne, naprawdę dobra robota! c:

    OdpowiedzUsuń