10 października 2013

Rozdział XXII: "I Miss Him"



- Zayn, jedź ze mną do mnie. Jestem sama w domu, będziemy mieli czas żeby pogadać, powygłupiać się. Będzie fajnie - namawiała przyjaciółka. Bardzo chciałem do niej jechać. Świeże powietrze, te jesienne kolory. Nie to co w mieście spaliny... Ale gdybym do niej pojechał to przecież obok jest ON. Nie chciałbym stanąć twarzą w twarz. Spojrzeć mu w oczy. Nie chciałbym tego. Co bym wtedy zrobił? Rzucił mu się na szyję? Przytulił? Pocałował? Rozpakałbym się? Te wszystkie rzeczy brałem pod uwagę. Wszystko było możliwe. Sam nie wiem jak bym się zachował, bo w głębi serca nadal go kocham. Nawet nie myślę o tej zdradzie. Bo nie chcę być sam, chciałby być nadal z nim.

- Nie spotkasz, a jak spotkasz to ominiesz - zaśmiała się - kurwa, Zayn! Jak my dawno razem się nie bawiliśmy! W końcu się uśmiechasz i nie pozwolę abyś sam siedział w tym mieszkaniu.

- Dobra - powiedziałem z uśmiechem na twarzy. - Biorę swoje rzeczy i możemy jechać.

- Mi nikt nie odmawia, zawsze jest na moim - powiedziała zwycięsko.

- Tak - wstałem z kanapy i poszedłem do sypialni spakować parę rzeczy. Wszedłem do pomieszczenia, wyjąłem z szafy torbę i zacząłem pakować do niej bluzki, spodnie i bieliznę osobistą. Po kilku minutach byłem gotowy do drogi. - Ja już - krzyknąłem wchodząc do salonu.

- Czekaj, skończę zmywać szklanki i możemy jechać - krzyknęła z kuchni.

Zabrałem z szafy swoją kurtkę i kurtkę Nikoli. Kiedy dziewczyna przyszła wyszliśmy z mojego mieszkania i wsiedliśmy do jej samochodu. Kilkanaście minut później byliśmy w jej domu. Jak wiecie był on ogromny. I cały nasz, przynajmniej na ten weekend.

- Dobra - powiedziała dziewczyna kiedy siedzieliśmy już dobrą godzinę na kanapie i piliśmy ciepłą herbatę. - Mamy pierwszy listopad, zmarli i te sprawy to może jakieś horrory na wieczór? Piwo, albo wino?

- Piwo, zdecydowanie piwo - uśmiechnąłem się szeroko.

- Dobra, ty wskoczysz do sklepu, a ja zrobię coś do jedzenia i znajdę jakieś filmy, okej? - zapytała wstając z kanapy.

- Okej, ale jak go spotkam pijesz karne piwo i to całe jednym łykiem - zaśmiałem się.

- Oj słabo, słabo. Nie doceniasz mnie, ale dobra - uśmiechnęła się lekko.- Dla mnie Żywce - puściła oczko i wyszła do kuchni.

Ubrałem się i wyszedłem z jej domu udając się w kierunku sklepu. Specjalnie nie patrzyłem się na jego dom, ale nie mogłem wytrzymać. Musiałem się spojrzeć. Na podjeździe stał samochód Harry'ego. Kiedy zobaczyłem auto, w środku zrobiło mi się gorąco. Można powiedzieć, że byłem zazdrosny. Tak. Zdecydowanie tak. Zazdrosny. Zazdrosny o chłopaka, którego nie mogę już mieć... Dobrze mówiłem, że tutaj zobaczę prawdziwą jesień. Co prawda, większość liści opadał już z drzew co nie robiło wielkiego szału, ale za to chodnik był cały nimi pościelany. Złota droga do sklepu po piwa. To robiło wielkie wrażenie. Te liście, ten zapach jesieni i to zimno. Tak. To jest to co kocham. Jak dla mnie to jesień mogłaby być cały rok i na pewno nie znudziałaby się mi.

- Dzień dobry - powiedziałem wchodząc do sklepu. Za ladą stała ta sama Pani, co obsługiwała mnie w wakacje. Poznała mnie, ponieważ szeroko się uśmiechnęła.

- Dzień dobry - odpowiedziała z uśmiechem - kolejny weekend z chłopakiem? - zapytała. Tak, nie miała o co zapytać tylko akurat o chłopaka. Mogła zapytać jak się czuje, co u mnie, a nie...

- Nie - odpowiedziałem lekko przybity - jestem u przyjaciółki - wziąłem koszyk i zacząłem chodzić między półkami. Wsadziłem do niego dwanaście piw, chipsy i batona dla mnie na drogę. Miałem ochotę na coś słodkiego. - Mam nadzieję, że teraz są lepsze reklamówki? - zapytałem z uśmiechem stawiając koszyk na ladzie.

- Tak - zaśmiała się - mamy mocniejsze siatki. Szykuje się impreza?

- Nie - odpowiedziałem patrząc jak nabija zakupy - noc horrorów i mała popijawa. Trzeba zalać smutki - zaśmiałem się.

- Smutki? - zdziwiła się - w tym wieku i smutki? Czym się tutaj smucić? Jesteś przystojnym chłopakiem, możesz mieć każdego i każdą. Korzystaj - zaśmiała się.

- Tak - uśmiechnąłem się - dziękuje - lekko się zaczerwieniłem. Kobieta po trzydziestce i radzi mi zabawić się a nie smucić. Musiała być wyluzowana i potrafić się bawić. Na pewno nadal się bawiła bo nie zauważyłem obrączki na jej palcu.

- Dzień dobry - powiedział chłopak wchodzący do sklepu. Ten głos przypominał mi głos... Harryego! Tak to był on! Dobrze, że nie było z nim Louisa.

- Dzień dobry - odpowiedziała mu. Chłopak wziął koszyk i zniknął gdzieś za półkami. - Nie lubię tego chłopaka. Widać, że bawi się każdą dziewczyną - powiedziała cicho.

- Punktuje pani - zaśmiałem się po czym powiedziałem szeptem - on też jest gejem. Teraz bawi się z moim byłym.

- Żartujesz? - zrobiła wielkie oczy - w takim razie dam mu słabą reklamówkę - uśmiechnęła się - razem siedemdziesiąt osiem złotych - postawiła przede mną zakupy,

- Proszę - dałem jej banknot stu złotowy. - Przepraszam, że zapytam. Dlaczego nie ma pani męża?

- Bo nadal się bawię - zaśmiała się dając mi do dłoni resztę.

- Rozumiem - uśmiechnąłem się - dziękuje, do widzenia.

- Do widzenia - powiedziała - trzymaj się - uśmiechnęła się.

Fajna kobieta. Zabawna i miła, oby więcej takich kobiet sprzedawało w sklepie. I ta siatka dla Harryego. No fenomenalna kobieta. Już ją kocham. Muszę chyba częściej chodzić na zakupy. Można z nią na luzie pogadać i widać, że lubi się bawić. Bo gdyby nie lubiła to chyba nie proponowałaby mi zabawy. I powiedziała, że sama się bawi. No gdzie znaleźć teraz taką kobietę?
W końcu spacerkiem doszedłem prawie do domu. W tym samym czasie na podjazd zajechał Harry. Wysiadł z samochodu i podszedł do bagażnika po zakupy. Jak obiecała pani ze sklepu dała mu słabe reklamówki, zaraz tylko kiedy wyjął je z samochodu, pękły i wszystkie produkty wyleciały na chodnik. Powiem szczerze, że rozbawiła mnie ta sytuacja. Harryego wręcz przeciwnie. Zaczął pod nosem wyklinać i zbierać zakupy. Kiedy wchodziłem w furtkę zobaczyłem, że z domu wyszedł Louis z uśmiechem na twarzy. Szybko schowałem się za mur aby mnie nie zobaczył. Niestety moja ciekawość była silniejsza i wyjrzałem zza niego. Louis pomagał pakować Harryemu zakupy, przy czym się śmiali. Brakowało mi go. W sercu poczułem ukucie, a w środku żal. Gdy wszystkie zakupy były już w innych reklamówkach Harry wskazał ręką na dom Nikoli. Chwile patrzyli się na niego rozmawiając, mina Louisa jakoś nagle zrobiła się poważna. Po chwili rozmowy zaczęli iść do domu, wtedy i ja wstałem zza muru i ruszyłem w kierunku drzwi.

- Widziałem ich obydwu - krzyknąłem zamykając za sobą drzwi. - Harryego w sklepie, a Louisa przed domem. Pijesz piwo! Teraz! - krzyknąłem. Wyjąłem z reklamówki piwo i otworzyłem je. Kiedy dziewczyna przyszła do mnie wcisnąłem jej w ręce mówiąc - do dna!

- Też mi coś - powiedziała, przyłożyła puszkę do ust i za jednym razem wypiła całe piwo. Wziąłem od niej puszkę i niedowierzając zacząłem nią potrząsać i przchylać. - Zdziwiony?

- I to jak - odpowiedziałem w lekkim szoku. - Weź te zakupy bo ja nie mam już siły - dałem jej do ręki siatki, zdjąłem buty i płaszcz. Poszedłem do salonu i usiadłem wygodnie na kanapie. Na stole stał popcorn i kanapki. Po chwili przyszła Nikola z piwami i chipsami.

- Wiesz Zayn - zaczęła mówić. Wziąłem do ręki piwo i je otworzyłem. - Ja dokładnie nie wiem czy oni są razem. Może się tylko przyjaźnią?

- Może i tak - odpowiedziałem biorąc łyk piwa. Nagle rozlęgł się dźwięk telefonu dziewczyny. Wzięła go do ręki, otworzyła wiadomość i momentalnie zrobiła się poważna.

- Kto to? - zapytałem martwiąc się co było w treści smsa.

- Louis zapytał czy może wpaść na chwile - odpowiedziała patrząc na mnie.

- Ja pójdę na góre a ty go zaproś - zaproponowałem.

- Jesteś pewien? - zapytała.

- Tak, przecież to twój dom. Może ma jakąś sprawę do Ciebie - uśmiechnąłem się.

- Chyba sam w to nie wierzysz - zaśmiała się - on chce przyjść bo Ty tutaj jesteś.

- Nie wiem - zaśmiałem się - jak przyjdzie to się dowiemy.

- Ale mieliśmy oglądać filmy a nie spraszać tutaj ludzi - zaczęła marudzić.

- Odpisz, filmy nie zając - uśmiechnąłem się - albo dawaj ten telefon sam odpisze - wyrwałem jej z ręki telefon i odpisałem mu "Jasne, wpadaj :)". - Proszę - powiedziałem oddając telefon z uśmiechem - jak zadzwoni to biore piwo i ide na góre.

- Zayn podziwiam Cię - powiedziała patrząc na mnie.

- Mnie? - spytałem zdziwiony - za co?

- Ja nie dałabym rady tak żyć - powiedziała - nie chcę cię dołować ani nic z tych rzeczy. Po prostu tyle przeszedłeś i nadal go kochasz. Mało tego jesteś pare metrów od niego i uśmiechasz się.

- Tak, teraz się uśmiecham a w nocy płacze - powiedziałem. - To nie jest tak jak mówisz. W dzień daję radę. Ale w nocy wymiękam i płacze. Takie życie...

- Ale mimo wszystko i tak jesteś silny - przytuliła mnie.

- Tak, staram się jak tylko mogę - przytuliłem ją głaszcząc delikatnie po plecach. Nagle rozlęgł się dzwonek. - To pewnie Louis - powiedziałem biorąc piwo i wstając z kanapy.

- Postaram się załatwić to szybko - uśmiechnęła się do mnie i poszła otworzyć drzwi. W tym czasie ja udałem się do swojego pokoju na piętrze.

Siedząc na łózku i pijąc piwo doszło do mnie, że jestem głupi. Moja miłość jest teraz na dole a ja siedzę w pokoju z piwem w ręku i czekam Bóg wie na co. Jakim debilem jestem... Wstałem z łóżka, podszedłem do drzwi i po cichu je otworzyłem. Na palcach poszedłem do schodów. Louis z Nikolą stali koło drzwi do kuchni i rozmawiali o mnie.

- Dlaczego nie powiedziałaś mi, że przywieziesz tutaj Zayna?! - zaczął krzyczeć chłopak.

- Uspokój się! - krzyknęła - nie krzycz bo usłyszy! Nie mówiłam bo on tego nie chciał.

- Dobrze - uspokoił się - jak się czuje? Nie odpowiadał na moje mejle, smsy, telefony, martwię się o niego.

- Jest wszystko okej, nie masz czym się przejmować - powiedziała z uśmiechem na twarzy - jak widzisz mieliśmy oglądać filmy i pić piwo.

- Tak, słyszałem, że był na zakupach - na jego twarzy zrobiła się smutna mina.

- Co jest? - zapytała Nikola zauważywszy wyraz twarzy Louisa.

- Po prostu za nim tęsknie - powiedział opierając się o ścianę. Na te słowa upuściłem pustą puszkę po piwie robiąc hałas.


Mamy rozdział, wcześniej niż zapowiadałem a to wszystko przez to, że w piątek nie będę miał czasu nawet podrapać się... po prostu się podrapać. Zresztą cały tydzień taki mam. Nie zamierzam się długo rozpisywać. Proszę o komentarze... Pod tamtym rozdziałem była ich masa, teraz też tak będzie?? I proszę, abyście udostępnili ten rozdział na swoim twitterze. Wystarczy, że klikniecie w kwadracik z literką "t" i jak ktoś może to literką "f" i udostępnicie rozdział :)
Dziękuje i do następnego!
Kocham Was <3

10 komentarzy:

  1. Rozdział super ;)
    Słaba reklamówka dla Harry'ego ! xD
    Ciekawe jak to się potoczy.
    Louis tęsknił za Zayn'em ? No, no, no...
    Czekam na nn

    mwahh ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. No pewnie, że Louis dalej coś do niego czuje! Jakby inaczej! :D czekam na następny rozdział :) ily <3

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie no, Dawid kocham Cię. Z każdym kolejnym rozdziałem przechodzisz samego siebie.
    .. To wszystko jest genialne :)


    Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział ;)
    <3





    @eowika19

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jest MEGA normalnie już nie mogę doczekać się kolejnego
    Aż ciekawość zżera co wydarzy się w kolejnym rozdziale.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak mogłeś przerwać w tym momencie?! Kurde to jest na prawdę genialne. Twoje opowiadanie jest zajebiste i cieszę się, że postanowiłeś ciągnąć je dalej. Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie podoba mi się zdjęcie w tle. Amen

    OdpowiedzUsuń
  7. OMB jak ja czekałam na to jak będziesz to kontynuować to jest asdfghjklmnbvcxz mam nadzieje ze będziesz mnie informować @King_Kidrauhl69 <3 xx

    OdpowiedzUsuń
  8. O jejku... Świetne :)
    Czekam za next'em.
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń