13 czerwca 2013

Rozdział XVIII: "And You Love Me?!"

- Dzwoniła mama i powiedziała, że wszystkie nasze rzeczy są w już w naszym nowym mieszkaniu - powiedział w tańcu Louis.
Wszyscy byli już nieźle wstawieni, Nikola tańczyła z Harrym, a ja naturalnie z moim chłopakiem. Nie odstępowałem go na krok, nie pozwoliłem nawet na odbijanie partnerów. Nie chciałem, aby Harry tańczył z Lou. Muzyka dudniła tak głośno, że nie można było normalnie porozmawiać. Krzyczeliśmy będąc o krok od siebie a i tak nie mogliśmy się zrozumieć. Po jakiejś godzinie komuś uruchomił się mózg i poszedł trochę przyciszyć muzykę. Księżyc był już wysoko na czystym niebie, komary niemiłosiernie gryzły nas po odsłoniętych częściach ciała. Wiał lekki wiaterek. Idealne warunki na imprezę pod gołym niebem.
- Przepraszam, muszę do łazienki - wstałem chwiejąc się i poszedłem w stronę drzwi.
- Pomogę Ci - podbiegła do mnie Nikola i pomogła dojść do łazienki. Weszła ze mną do środka i zamknęła za sobą drzwi. Oparłem się o zmywarkę i chwilę patrzyłem się w moje odbicie w lustrze.
- O kurwa! - Krzyknąłem i szybko nachyliłem się nad muszlą. Pierwszy raz zdarzyło mi się wymiotować w trakcie imprezy. Nie powinienem eksperymentować z alkoholem. Nikola podała mi szklankę wody, aby wypłukać sobie buzię. Kiedy wszystko to, co miało wyjść ze mnie było już w toalecie oparłem się o nią i spojrzałem na dziewczynę, która nade mną stała. - Gdzie jest Louis? - spytałem się jej.
- Z Harrym na tarasie - odpowiedziała śmiejąc się.
- Z kim? - zapytałem. Nie kontaktowałem dobrze.
- Z Harrym - krzyknęła i zaczęła się śmiać.
- Co? - wstałem z podłogi, zacząłęm iść w stronę drzwi chwiejąc się na boki. Dziewczyna cała rozbawiona pomogła mi wyjść z łazienki. Powoli szliśmy na taras. - Co kurwa?! - krzyknąłem i szybko rzuciłem się na Harry'ego, który całował mojego chłopaka. Zrzuciłem go z niego i walnąłem pięścią prosto w twarz. Nachyliłem się nad nim i zacząłem bić po twarzy.
- Zayn! - Podbiegła do nas Nikola i zaczęła mnie ściągać z chłopaka.
- Ty skurwielu! - Zacząłem krzyczeć na Harry'ego, który ręką wycierał krew lecącą z nosa. Nikola podała mu chusteczki i zaczęła ocierać krew z jego twarzy. - Cię kurwa pocałuje - machałem rękoma przed jego twarzą. Louis siedział na ławce zdezorientowany. - A ty mnie kurwa kochasz? - zwróciłem się do mojego chłopaka i wybiegłem z tarasu na dół. Wziąłem klucze, portfel, telefon i wybiegłem szybko z domu. Pobiegłem na pobliski przystanek, usiadłem na ławce i zacząłem płakać. - Jak oni mogli? Mówił, że mnie kocha? Jak?! Ja pierdole! - zacząłem walić pięściami w przystanek. Kiedy emocje mi trochę opadły zadzwoniłem po taksówkę. Po piętnastu minutach samochód podjechał pod przystanek. Wsiadłem do niego i poprosiłem kierowce, aby zawiózł mnie do domu, do mamy. Przez całą drogę miałem w głowie obraz Harry'ego całującego mojego chłopaka. Próbowałem go zastąpić innymi myślami, ale nie dałem rady...
- Dziękuję - wysiadłem z taksówki i zapłaciłem za podróż. Poszedłem szybko na swoje piętro, kluczami otworzyłem drzwi od mieszkania. - Mamo - zacząłem wołać. - Jesteś? - Nikt nie odpowiadał. Poszedłem do swojego pokoju, wyjąłem z kieszeni dzwoniący telefon i wyłączyłem go. Rzuciłem się na swoje łóżko i zacząłem płakać jak małe dziecko. Przytuliłem się do poduszki, która nadal pachniała Louisem. To jeszcze bardziej mnie sprowokowało do płaczu. Nie wiedziałem co mam myśleć o tej sytuacji. Przecież Louis był już pijany, ledwo patrzył na oczy. Ale nawet nie próbował zrzucić z siebie lokowatego. - Mamo, pomóż mi - zwinąłem się w kłębek i zasnąłem.
- Zayn, otwórz! - Usłyszałem głośne dobijanie się do drzwi. Przetarłem oczy, wstałem skacowany z łóżka i poszedłem otworzyć drzwi. - Kurwa, Zayn! Martwiliśmy się o Ciebie - rzuciła mi się na szyję Nikola.
- Martwiliście? Widać - odepchnąłem ją delikatnie i poszedłem do kuchni po wodę. Nalałem sobie w szklankę i usiadłem na krześle. Nikola stała w drzwiach od kuchni i patrzyła się na mnie.
- Zayn, to Harry rzucił się na Louisa. Widziałeś jak Lou wyglądał? Przecież on wcale nie kontaktował. Sama musiałam go zaprowadzić do łóżka. On nie mógł... - podeszła do mnie.
- A obok położyłaś tamtego i się razem jebali? - spojrzałem na nią. Chwilę patrzyliśmy się na siebie. - Przepraszam... - zacząłem płakać. - Nie chciałem tego powiedzieć. - Przytuliłem się do niej. - Ja nie mogę, nie mogę tego pojąć...
- Zayn, Louis nie mógł go ode pchać. Nie miał siły, uwierz mi - Nikola zaczęła głaskać mnie po głowie. - Louis siedzi teraz w salonie i też płacze...
- A Harry? - spojrzałem na dziewczynę.
- Odstawiłam go po drodze do hotelu - uśmiechnęła się. - Chodź zawiozę Cię do Lou.
- Okej - wstałem z krzesła, poszedłem do pokoju po portfel, klucze i telefon. Zeszliśmy na dół i wsiedliśmy na motor dziewczyny. Po dwudziestu minutach byliśmy już pod domem ciotki.
- Dasz sobie radę? - zapytała się mnie kiedy oddawałem jej kask.
- Chyba tak, dzięki - pocałowałem ją w policzek.
Kiedy otwierałem drzwi od domu serce zaczęło bić mi coraz szybciej. Nie wiedziałem co mam zrobić gdy go zobaczę. Wierzyłem Nikoli, że Louis był pijany i nie kontaktował, ale czułem coś innego...
- Zayn, proszę - powiedział chłopak idąc w moją stronę. Kiedy podszedł do mnie blisko odruchowo cofnąłem się.
Nie wiem dlaczego. Louis zauważył to i nie zbliżał się. Staliśmy w drzwiach patrząc się na siebie. Musiałem wymazać sobie z głowy to wczorajsze wydarzenie. Louis jest chłopakiem, którego kocham. Kocham ponad życie. Nie chcę go stracić przez jakiegoś pierdolonego zboczeńca.
- Kochanie, ja nie wiem... - Z oczu Louisa zaczęły płynąć łzy - nie wiem jak to się stało. On podszedł do mnie i zaczął mnie całować. Nie mogłem go ode pchać, byłem zbyt pijany. Nie miałem siły. Zayn. Przepraszam Cię, proszę wybacz mi. Zayn...
Zapłakany Louis. Jeden z najgorszych widoków. Kiedy stał przede mną płacząc, serce mi się krajało. Nie potrafię się na niego gniewać. Nie na niego, nie na tego chłopaka. On ma w sobie coś, co mnie onieśmiela. Co sprawia, że zapominam o wszystkim. O wszystkich problemach naszego życia. Louis jest jak lek na wszystko co złe...
- Proszę, powiedz coś - wyszlochał chłopak.
- Louis - popatrzyłem jeszcze chwilę na niego jak płacze. Przytuliłem go mocno.
- Przepraszam Cię, Zayn - chłopak mocno mnie przytulił. - Kocham Cię, kocham Cię ponad wszystko - zaczął całować mnie po policzkach. - To była najgorsza noc w moim życiu. Cholernie się o Ciebie martwiłem. Kocham Cię, tak cholernie Cię kocham. Bałem się, że coś ci się stanie, że zrobisz jakąś głupotę. Nie wybaczyłbym sobie tego do końca życia. Kocham Cię. - Spojrzał w moje zaszklone oczy.
Potrzebowałem tych słów. Potrzebowałem jego bliskości. Potrzebowałem jego łez. Potrzebowałem jego ust na moich policzkach, aby zapomnieć o wczorajszym wydarzeniu. Z każdym wypowiedzianym słowem "Kocham Cię", z każdym kolejnym pocałunkiem czułem do niego jeszcze więcej miłości. Bo czy ktoś rzuca takie słowa na wiatr? Czy ktoś rzuca tak wielkie słowa jakimi są "Kocham Cię" od tak, bezmyślnie jak by to było coś normalnego? Często wypowiadamy te słowa nie czując nic do drugiego człowieka. Dlaczego tak robimy? Może dlatego, aby ktoś poczuł się lepiej, aby ktoś poczuł, że komuś na nim zależy. A co potem? Rzucając tak piękne słowa na wiatr krzywdzimy nie tylko drugą osobę, ale także siebie...
- Też Cię kocham, też za Tobą tęskniłem - pocałowałem go delikatnie w usta.
- Chodź się odświeżysz i będziemy się pakować - powiedział Louis. Zaprowadził mnie do łazienki, zaczął napuszczać wody do wanny. - Kocham Cię - pocałował mnie w policzek i zostawił samego w łazience. Rozebrałem się, wszedłem do wanny i położyłem się w niej. Oparłem głowę o brzeg i leżałem, myśląc o tych wszystkich słowach, które powiedział Louis...
- Już jesteś gotowy? Twoja mama czeka! - Z dołu zaczął krzyczeć Louis.
Moja mama przyjechała zabrać nas do naszego nowego mieszkania. W prawdzie mogliśmy zostać jeszcze w domu ciotki bo w tym tygodniu piszą maturę, ale wspólnie z Louisem ustaliliśmy, że pojedziemy tam dzisiaj aby się rozeznać i zadomowić.
- Już idę - wziąłem z pokoju torbę, gitarę i zszedłem na dół. Razem z Louisem wyszliśmy do mojej mamy, która była już pod domem. Włożyliśmy nasze rzeczy do bagażnika i wsiedliśmy do auta. Po drodze dowiedzieliśmy się, że nasze mieszkanie jest blisko szkoły na Mokotowie, do której uczęszczamy. Mama wypytała się nas jak się nam razem mieszkało. Co się u nas działo. Wiadomo jak to rodzic, wszystko chciałby wiedzieć a nie które szczegóły trzeba było ominąć.
- Proszę. Wasze klucze - podała nam przez szybę od samochodu klucze do mieszkania. - Potem wpadniemy z Twoimi rodzicami - powiedziała do Louisa i odjechała.
Weszliśmy do nowego bloku i windą wjechaliśmy na czwarte piętro, gdzie znajdowało się nasze mieszkanie. Wyszliśmy z windy i skierowaliśmy się w lewo do drzwi numer siedemnaście. Weszliśmy do przedpokoju, który od reszty mieszkania oddzielony był drugimi drzwiami. Zapaliliśmy światło i do wielkiej szafy, która wbudowana była w ścianę włożyliśmy swoje buty. Szafa była już pełna naszych ubrać, które przywieźli nasi rodzice. Ściany w przedpokoju były zółte, a na podłodze były ciemne panele. Otworzyliśmy drzwi, aby wejść do środka. Kolejnym pokojem był salon. Miał jasne, białe ściany, oprócz tej, na której wisiał telewizor. Ona była z jasnego drewna. Przed telewizorem plazmowym stała szklana ława, a po jej bokach białe fotele i sofa tego samego koloru. Po prawej stronie salonu był korytarz, który prowadził do pokoi. Każdy z nich umeblowany był inaczej. W jednym stało na środku jedno wielkie łóżko i komoda. Ściany były w białym kolorze. Nad łóżkiem wisiał obraz Marilyn Monroe. Po lewo od łóżka stała zielona komoda, a po prawo szafka nocna z lampka. Drugi pokój był gościnny. Jedno łóżko i szafa, parę obrazów i kwiatków. Z korytarza udaliśmy się do drugiego, który był po lewo od salonu. Po lewej stronie była kuchnia z białymi meblami. Pod oknem stał kwadratowy stolik z trzema zielonymi krzesłami. Szybko wyszliśmy z tej kuchni i poszliśmy od łazienki. Było to chyba najlepsze pomieszczenie w tym mieszkaniu. Płytki w kontrastowych kolorach: białym i brązowym. Na środku lewej ściany stała wanna, zaraz za nią w rogu był prysznic. Na ścianie obok prysznica umywalka z lustrem, na prawej ścianie na środku stał sedes, a na ścianie obok drzwi wisiały szafki.
- Super mieszkanie - powiedział podekscytowanym głosem Louis.
- Piękne - powiedziałem i mocno go przytuliłem.
Czułem, że w końcu nasze problemy się skończyły, że nic nam nie zepsuje tego szczęścia...


Kolejny rozdział dzień wcześniej :) Znajcie moje dobre serduszko :D Oczywiście, zapraszam do komentowania. Jest to znak, że ktoś czyta no i oczywiście cieszy mnie każdy komentarz. Jeżeli chcesz być informowany/a o kolejnych rozdziałach to zostaw nazwę swojego tt w komentarzu. Naturalnie dziękuje za komentarze pod wcześniejszym opowiadaniem. I jeżeli masz czas to udostępnij ten rozdział na swoim twitterze/facebooku.
Jeżeli znacie kogoś kto wykonuje nagłówki na blogi napiszcie w komentarzu namiar na tą osobę, albo napiszcie do mnie na twitterze (@OneMomentTo). Jeżeli jeszcze nie widziałaś/eś teledysku wykonanego przeze mnie do piosenki They Don't Know About Us to nadrób to teraz! Ostatnia rzecz jaką mam Wam dzisiaj do przekazania to ogromna prośba, abyście tutaj głosowali na dwie piosenki One Direction. Możecie?
Dziękuję!

13 komentarzy:

  1. Kocham to opowiadanie!! Szkoda, że już je kończysz, ale cieszę się że zaczynasz kolejne.
    Masz we mnie wierną fankę.
    @eowika19

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej świetne opowiadanie ! na prawdę dobrze piszesz *.*
    @_A_L_A_1D :)

    OdpowiedzUsuń
  3. cudownie piszesz ! super ! xxx

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne jestem twoją fanką odkąd zaczęłam czytać twoje powiadanie

    OdpowiedzUsuń
  5. zaskoczyłaś... POZYTUWNIE OCZEIWŚCIE

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawid zajebisty <3
    Sory że wcześniej nie skomentowałam ale byłam w szkole i na telefonie :3
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Za-je-bi-sty. Nic dodać nic ująć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdział! :) Weny i do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  9. zajebisty jest

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudo, piszesz wręcz za dobrze :)
    Czytanie tego opowiadania poprawia humor i ogólnie - świetnie.
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń