7 czerwca 2013

Rozdział XVII: "An Unexpected Visitor"

- Halo? - odebrałem telefon.
- Cześć Zayn - usłyszałem głos Małgosi. - Przepraszamy Was, ale nie damy rady wpaść na urodziny Louisa. Na prawdę przepraszamy.
- No dobrze, a coś się stało? - zapytałem zaciekawiony.
- To nie jest rozmowa na telefon - powiedziała i po chwili dodała - wyjaśnię Wam wszystko jak wrócicie. Nie przeszkadzam. Cześć. - Za nim jej odpowiedziałem "Cześć" ona się już rozłączyła.
Rzuciłem telefon na szafkę i przyłożyłem głowę do poduszki. Rękę położyłem na Louisie, a przynajmniej mi się tak wydawało. Kiedy moja dłoń opadła na łóżko zorientowałem się, że chłopaka na nim nie ma. Podniosłem głowę i wzrokiem przeleciałem przez cały pokój. Słońce było już wysoko, popatrzyłem się chwilę na puste miejsce obok mnie i przypomniałem sobie, że Louis ma dzisiaj urodziny. Szybko sięgnąłem ręką po telefon aby sprawdzić, która godzina. Zegarek na mojej komórce pokazywał godzinę dwunastą. - Kurwa! - krzyknąłem i szybko zerwałem się z łóżka. - Przecież miałem zrobić mu śniadanie do łóżka a zaspałem! - W szybkim tempie się ubrałem i zbiegłem na dół. Louis siedział już przy stole z kawą i jadł kanapki. Kiedy wbiegłem do pomieszczenia chłopak uśmiechnął się do mnie.
- Przepraszam - podszedłem niego i go mocno ucałowałem. - Wszystkiego najlepszego skarbie - przytuliłem go.
- Dziękuję - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek. - Siadaj - wskazał na krzesło obok siebie. Usiadłem wedle jego życzenia. - Jedz - podsunął mi talerz z kanapkami.
- Dzięki - wziąłem jedną kanapkę i zacząłem ją jeść. Louis cały czas mi się przyglądał. Nie wiedziałem dlaczego, patrzył się na mnie jak bym miał coś na twarzy... - Mogę? - pokazałem palcem na jego kawę.
- Jasne - dał mi do ręki kubek.
- Jeszcze raz dziękuję - wziąłem od chłopaka kawę i napiłem się łyk. Zaraz przyjdę - pocałowałem go w policzek.
Poszedłem na górę do pokoju. Wyjąłem z szafy bransoletkę i serce, które zrobiłem na jego urodziny. Wziąłem je do jednej ręki, a w drugą złapałem gitarę. Powoli zszedłem na dół, prezent zostawiłem na schodach, złapałem wygodnie gitarę w ręce i wszedłem do kuchni. Louis odwrócony był w stronę okna, także mnie nie widział. Kiedy zacząłem grać i śpiewać popularną piosenkę Happy Birthday to You odwrócił się w moją stronę i powoli zaczął iść w moim kierunku.
- To nie wszystko - powiedziałem kiedy skończyłem śpiewać. Poszedłem po resztę prezentu, który został na schodach. Chłopak czekał na mnie w kuchni. Gdy do niej wszedłem siedział na krześle. - Mam nadzieję, że ci się spodoba - na początku dałem mu do ręki serce, które sam zrobiłem z czerwonego kamienia. Louis wziął je do ręki i zaczął oglądać i czytać napisy.
- Sam to zrobiłeś? - zapytał zaciekawiony.
- Tak - usiadłem obok niego - podoba się?
- Jasne - odpowiedział - to najlepszy prezent - przytulił mnie - dziękuję.
- To nie wszystko - dałem mu pudełeczko, w którym była złota bransoletka. - Proszę, najlepszego - pocałowałem go w policzek.
- A to co? - odłożył na stół serce z kamienia i zaczął otwierać pudełeczko. Wyjął z niego bransoletkę i przeczytał napis. - Wszędzie będę ją nosił - powiedział ze łzą w oku i mocno mnie przytulił. - Dziękuję Zayn - uśmiechnął się.
- Proszę - odpowiedziałem z jeszcze większym uśmiechem na twarzy. - Zapiąć? - zaproponowałem kiedy zobaczyłem, że Louis nie daje sobie sam rady.
- Tak, dzięki - wystawił prawą rękę, zapiąłem mu bransoletkę i pogłaskałem po policzku.
- Kocham Cię - uśmiechnąłem się lekko i go namiętnie pocałowałem.
- Ja Ciebie też - odpowiedział po pocałunku. - To szykujemy imprezę? - zapytał.
- No właśnie nie wiem. Dzwoniła Małgosia i powiedziała, że ona i Maciek nie dadzą rady wpaść - powiedziałem i raptownie z twarzy mojego chłopaka znikł uśmiech. - Nie martw się, Nikola na pewno przyjdzie - dodałem.
- Właśnie! - krzyknął - ciekawe jak się czuje.
- Pewnie dobrze - odpowiedziałem. - Zaraz do niej napiszę. - Wyjąłem z kiszeni telefon i napisałem smsa "Jak tam noc? Wyspałaś się?". Po chwili dostałem odpowiedź, którą przeczytałem na głos - Noc świetnie, więcej takich - przeczytałem. - Świetnie się bawiła - zaśmiałem się.
- To dobrze - odpowiedział z uśmiechem i objął mnie w pasie. Nagle rozległ się dźwięk dzwonka.
- Ja pójdę - wstałem z krzesła i poszedłem otworzyć drzwi. Spodziewałem się w tej chwili każdej osoby, ale nie jego.
- Cześć - powiedział chłopak z lekkim angielskim akcentem. - Jestem Harry. Jest może Louis? - zapytał.
Kiedy zobaczyłem byłego chłopaka Louisa w drzwiach nogi mi się ugięły. Co on tutaj robił? Leciał specjalnie z Londynu do Warszawy, aby złożyć Lou życzenia? Nie mógł zrobić tego telefonicznie? Może miał nadzieję, że do niego wróci? Biłem się z tą myślą, nie chciałem aby ona była w mojej głowie, ale mój zdrowy rozsądek mówił co innego. Harry z bliska jest jeszcze bardziej przystojniejszy. Zielone oczy, czekoladowe loki i dołeczki w policzkach kiedy się uśmiechał. W porównaniu z jego lokami... Co ja plotę, jego loków nie da się do niczego porównać.
- Halo - machnął mi ręką przed oczami i lekko się zaśmiał. - Zayn?
Zayn?! Skąd on zna moje imię. Louis nic mi nie mówił, że wspominał mu o mnie. W ogóle nic mi nie mówił, że z nim pisze. I skąd on wiedział gdzie jesteśmy? W tej chwili zrobiłem się cholernie zazdrosny i wkurzony na Louisa.
- Tak, jest Louis. Wejdź - przesunąłem się z drzwi, aby Harry mógł wejść. - Louis! - krzyknąłem. - Masz, mamy gościa. - Louis wyszedł z kuchni i zobaczył w przedpokoju swojego byłego. Stanął chwilę nieruchomo zerkając co chwilę na mnie i na niego.
- Nie uściskasz byłego chłopaka? - powiedział Harry. Rozłożył ręce i podszedł do Lou mocno się do niego przytulając. Mój chłopak lekko go przytulił i spojrzał na mnie. Zauważył, że nie podoba mi się to i od razu go puścił.
- Wy sobie pogadajcie, a ja pójdę się przejść - wyszedłem z domu nie pozwalając im na jakąkolwiek odpowiedź. - Co ja kurwa zrobiłem? - powiedziałem sam do siebie kiedy wychodziłem z furtki. - Nie, wróć! Przecież ty mu ufasz debilu - zacząłem mówić sam do siebie. Wyciągnąłem z kieszeni telefon i zadzwoniłem do Nikoli.
- Jesteś sama? Mogę wpaść? - zapytałem kiedy odebrała telefon.
- Tak i tak. Wpadaj - powiedziała i się rozłączyła.
Przeszedłem przez ulicę i udałem się w kierunku jej domu. Furtka była otwarta więc wszedłem bez dzwonienia domofonem. Nikola leżała na leżaku przy basenie i się opalała. Poszedłem w jej stronę i usiadłem obok.
- Przyjechał były Louisa - od razu powiedziałem. Musiałem z kimś pogadać. Nie wiedziałem co mam robić. Ufam mojemu chłopakowi, ale nie byłem pewien Harryego.
- I zostawiłeś ich samych? - zapytała. - Debil z Ciebie - zaśmiała się. - Ale nie martw się - po chwili dodała - widziałam jak Louis na Ciebie patrzy, jest w Tobie zakochany - poklepała mnie po ramieniu.
- Louis na pewno, ale gdybyś zobaczyła jego byłego to sama byś mu wskoczyła do łóżka - odpowiedziałem. - Obciślejszych spodni to chyba w sklepie nie mieli - pokręciłem głową i położyłem się na leżaku.
- Napij się, ochłoniesz - podała mi drinka, którego wziąłem i zacząłem pić. - On nie jest głupi, nie martw się. - zaczęła mnie pocieszać.
- Obyś miała rację - odparłem - gdyby mnie zdradził to nie ręczę za siebie. Zabiłbym tego lokowatego a potem Louisa. - lekko się zaśmiałem.
- Pomogę ci zatrzeć ślady - zaśmiała się.
- Dzięki - zaśmiałem się. - Wpadniesz dzisiaj wieczorem? Zrobimy małą imprezkę - spojrzałem na nią.
- Oczywiście - uśmiechnęła się.
Leżeliśmy na leżaku rozmawiając ponad godzinę. Pomogła mi ta rozmowa i alkohol. Rozluźniłem się i zacząłem na tą całą sytuację patrzeć z dystansem, chociaż było to trudne. Louis na prawdę mnie kocha i nie mam się czym przejmować. W kółko mówił do mnie słowa kocham cię...
- Dobra, lecę do domu - wstałem z leżaka. - Dzięki za rozmowę - pochyliłem się nad nią, pocałowałem w policzek i ruszyłem do domu.
Wszedłem do domu, zamknąłem za sobą drzwi i zdjąłem buty. Rozejrzałem się po salonie, ale tam nie znalazłem chłopaków, spojrzałem do kuchni. Tam też ich nie było. - Louis - krzyknąłem, wszedłem na górę, przez szybę zobaczyłem, że siedzą razem na huśtawce i rozmawiają. Szybko ruszyłem w ich stronę, usiadłem obok Louisa.
- Jemy coś? - spojrzałem na nich.
- No ja trochę zgłodniałem - powiedział Harry gładząc się po brzuchu.
- Na co masz ochotę? - spojrzałem mu w oczy.
- Obojętnie - uśmiechnął się w moją stronę.
- Okej, chodź mi pomożesz - złapałem mojego chłopaka za rękę i szybko ściągnąłem go na dół zostawiając gościa samego na tarasie.
- Co ty robisz? - spytał się lekko poirytowany Louis.
- Co on tutaj robi? - zapytałem wyjmując z lodówki wędlinę i warzywa na kanapki.
- Przyjechał, a raczej przyleciał - odpowiedział, usiadł na krześle i patrzył się na mnie.
- Gadałeś z nim i nic mi o tym nie powiedziałeś? - wyjąłem nóż z szafki i mocno go ścisnąłem w ręce. Odwróciłem się w stronę chłopaka.
- Ej - wstał z krzesła i wyjął z mojej ręki nóż. - Zayn - położył rękę na moim policzku - ciotka powiedziała mu, że jesteśmy u niej w domu. Ja z nim nie rozmawiałem ponad miesiąc - przycisnął mnie swoim ciałem do szafki. - Wiesz o tym, że cię kocham, ja o tym wiem i Harry też o tym wie - delikatnie pocałował mnie w usta.
- Tak - odpowiedziałem, zabrałem za robienie się kanapek. - Śpi tutaj czy w jakimś hotelu?
- Właśnie - Louis objął mnie w pasie i lekko przytulił - nie masz nic przeciwko, aby został tutaj do niedzieli?
- Wiesz co myślę? - odwróciłem się do niego przodem.
- Wiem - spojrzał mi w oczy.
- Niech zostanie, ale jeden ruch z jego strony w twoją i nie ręczę za siebie - lekko się uśmiechnąłem.
Nie chciałem, aby Harry spał tutaj z nami. Dzisiaj chciałem się zabawić, rozluźnić, uczcić urodziny mojego chłopaka. A teraz? Muszę uważać z alkoholem, muszę ich pilnować. Louis mówił, że mnie kocha. Nie wątpię w to, ale czy Harry to uszanuje? Czy jak dzisiaj wypiją to nie zaczną mówić tego, co na prawdę myślą?
Aż do wieczora siedzieliśmy razem rozmawiając. Siedzieliśmy? Raczej siedzieli. Ja czułem się jak piąte koło u wozu. Louis i Harry wspominali czasy z Londynu, a ja uśmiechałem się lekko. W ogóle mnie to nie interesowało, paru szczegółów z ich związku mógłbym nie wiedzieć...
Wieczorem zajęliśmy się przygotowywaniem małej imprezy. Jak zwykle wszystko odbywało się na tarasie, Louis naszykował grilla, a ja przygotowywałem jedzenie. Gdy skończyliśmy poszliśmy razem pod prysznic. Harry poszedł do łazienki na górze wziąć gorącą kąpiel.
- Zayn, zaufaj mi - powiedział chłopak myjąc moje plecy.
- Tobie ufam - odpowiedziałem.
- Na pewno? - po paru minutach zapytał.
- Tak, na pewno - zakręciłem wodę, wyszedłem spod prysznica i zacząłem się wycierać.
- To czemu jesteś dzisiaj jakiś inny? Zero życia... - wyszedł za mną, zaczął patrzeć się na mnie.
- Wydaje ci się - uśmiechnąłem się sztucznie. - Wycieraj się - rzuciłem mu czysty ręcznik.
Kiedy się wytarłem nałożyłem bokserki, czarne rurki, białą koszulkę, skarpetki i czarne trampki. Przeczesałem lekko włosy, zacząłem myć zęby. Louis po chwili stanął obok mnie i szczotkował swoje uzębienie.
- Uśmiechnij się - szturchnął mnie biodrem i zaczął płukać buzię. Od szturchałem go i lekko się uśmiechnąłem. - To mi się podoba - pocałował mnie lekko w policzek.
- Mi też - odwzajemniłem pocałunek.
Kiedy się ogarnęliśmy wyszliśmy na taras, gdzie siedział już Harry z Nikolą. Musiał jej otworzyć kiedy byliśmy z Louisem pod prysznicem.
- Cześć - uśmiechnąłem się szeroko do dziewczyny, podszedłem do niej pocałować ją w policzek. Po przywitaniu się usiadłem na swoim miejscu, nalałem każdemu wódki do kieliszków. Nie czekając na nich wypiłem zawartość popijając sokiem.
Czułem, że na tej imprezie wydarzy się coś co częściowo zmieni moje życie...


Dzisiaj to tyle. Jeżeli chcesz być informowany/a o kolejnych rozdział to zostaw nazwę swojego twittera w komentarzu. Proszę, aby każdy kto przeczytał rozdział skomentował go w jednym lub dwóch zdaniach, jest to dla mnie znak, że ktoś czyta moje opowiadanie. Dziękuję za komentarze pod wcześniejszym rozdziałem. 
Wczoraj byłem na badaniach i badałem sobie m. in. wzrok. Wynik jest szokujący. Będę chyba zmuszony ograniczyć czas na komputerze, bo jeżeli pójdzie tak dalej to za kilka lat zamienię swoje okulary na gogle stępnia z 13 posterunku. Dlatego proszę, udostępnij ten rozdział na swoim twitterze i/lub facebooku. 
Pozostało jeszcze trzy rozdziały opowiadania "One Moment To..." na pocieszenie napiszę, że już mam napisany prolog opowiadania "Fall in Love". Czekacie? 
Na koniec zapraszam Was do oglądania "teledysku", który zmontowałem sam do piosenki They Don't Know About Us [link]. Podoba się? W roli głównej oczywiście Louis i Harry.   

16 komentarzy:

  1. Świetny rozdział. Szkoda, że kończysz to opowiadanie. Mam nadzieję, że następne będzie równie wspaniałe

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Twojego bloga i ty dobrze o tym wiesz. Smutno mi, że zbliża się już koniec tego bloga, ale mam mega zaciesz w kwestii tego nowego bloga, haha. :D
    Świetnie piszesz. xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham.Ubóstwiam.Dawaj nowy rozdział.*________*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle świetny kocham czytać to opowiadania szkoda że już nie długo koniec.Ale równocześnie nie mogę się doczekać kolejnego twojego dzieła bo czytając to wiadomo że nowe będzie równie świetne jak to pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Łał suuper *.* dopiero zaczęłam go czytać ale jest naprawdę dobry ! <3

    Będziesz mnie informować o kolejnych rozdziałach ? ładnie roszę :) w razie czego to mój tt @_A_L_A_1D z góry dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebiste <3 Dawid, masz wielki talent, nie wiem jak to robisz, ale twoje opowiadanie jest niesamowite. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdził, taki słodki.<3
    No ja jestem bardzo ciekawa co ma zmienić jego życie.... Boże, jak ja nie nie lubię kiedy rozdział kończy się na trzech kropkach, wtedy ciekawośc mnie zżera, ale sama też tak byle kiedy kończę, więc pjona! ;)
    Rozwaliłeś mnie z tymi goglami, ale mam nadzieję, że nie będzie tak źle :*
    Weny! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chcę już czytać kolejne rozdziały!

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny rozdział tylko szkoda, że to już koniec ;((
    a to nowe opowiadanie też będzie takie jak to czy inne ? :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdrosny Zayn. Będzie gorąco. Chce kolejny rozdział. ♡ a tak wgl to jest zajebiste. *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudooooo <3
    Zapraszam do mnie: http://so-many-dreams-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaaa... Czemu tak świetnie piszesz? Super :)
    Harry to niech lepiej wraca zpowrotem do Anglii - nie chcemy go.
    Cudo :)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń