30 maja 2013

Rozdział XVI: "Going To The Club"

- Louis, pośpiesz się! - krzyknąłem czekając na niego przy wyjściowych drzwiach. Chłopak był na górze w łazience i poprawiał swoje włosy. Nikola wyciągnęła nas na imprezę do jakiegoś klubu, który jej zdaniem nam się spodoba. - No chodź już! - krzyknąłem jeszcze raz. Po chwili chłopak w czerwonych rurkach, koszulce w paski i czarnych vansach zszedł na dół.
- I jak wyglądam? - okręcił się dookoła własnej osi i stanął przodem do mnie opierając swoje ręce na moich barkach.
- Jak zwykle świetnie - uśmiechnąłem się - i ten tyłek - przygryzłem dolną wargę i klepnąłem go w pośladki.
- Teraz się tego tyłka czepnąłeś - zaśmiał się. - Idziemy? - złapał mnie za rękę. Wyszliśmy z domu, przed bramą czekała już Nikola w Hondzie CR-V.
- Do jakiego klubu nas zabierasz? - spytałem siadając z tyłu zaraz za Louisem.
- Zobaczycie jak dojedziemy - uśmiechnęła się, spojrzała w lusterko i ruszyła.
Po pół godzinnej jazdy byliśmy w centrum Warszawy. Nikola zaparkowała samochód pod klubem LGBT - TORO. Rozumiem, że nas tutaj przyprowadziła, ale ona?
- No to się chłopcy zabawimy - powiedziała z uśmiechem kiedy wysiadaliśmy z samochodu.
- Ty lesbijka albo bi? - zapytałem patrząc się na nią. - Sory za to pytanie.
- Zdecydowanie bi - odpowiedziała bez zastanowienia.
- No to idziemy - chłopak złapał mnie za rękę i wszyscy zaczęliśmy iść w stronę wejścia.
Kiedy przeszliśmy przez bramkę Nikola zaprowadziła nas do piwnicy. Tam odbywa się impreza dla takich osób jak my. Na przeciwko wejścia stał długi bar, po bokach poustawiane były stoliki i scena. Oczywiście w klubie świeciło się czerwone światło. Dzisiaj nie było zbyt tłoczno, było może na oko z dwadzieścia osób. Usiedliśmy przy barze i zamówiliśmy sobie po drinku.
- Zaraz będzie karaoke - krzyknęła do nas Nikola. Trzeba było krzyczeń inaczej przez tą grającą muzykę nie dałoby się porozmawiać.
- Kto wystąpi dzisiaj jako pierwszy? - zapytał się prowadzący. Jako że nikt się nie zgłosił zaczął dalej mówić - osoba, która porwie ze sobą tłum dostanie darmowe drinki przez cały wieczór - powiedział, wtedy wszyscy na sali zaczęli bić brawa.
- Dla przyjaciół też? - krzyknęła Nikola
- Jeżeli dasz czadu to oczywiście - powiedział do niej. Dziewczyna uśmiechnęła się, wypiła swojego drinka i weszła na scenę. - Tą dziewczynę pewnie już znacie, a jeżeli nie, to to, jest Nikola. Często u nas bywa. Jak się czujesz? - powiedział do dziewczyny.
- A świetnie, dziękuję - odpowiedziała z uśmiechem - a ty?
- Nie narzekam - zaśmiał się. - Dzisiaj też Lady Gaga? - zapytał dziewczyny.
- Jasne, Just Dance poproszę - wzięła od niego mikrofon i stanęła na środku sceny. - Tę piosenkę dedykuję Zaynowi i Louisowi. Dajcie czadu chłopcy! - krzyknęła i po chwili zaczęła śpiewać moją ulubioną piosenkę idolki. Podeszliśmy pod scenę i zaczęliśmy tańczyć, zaraz zrobiła to samo publiczność. Wszyscy świetnie bawili się przy tym kawałku. Nie wiedziałem, że dziewczyna też lubi Mother Monster. Byłem w szoku widząc ją śpiewającą Just Dance na scenie.
- Dziękuję - prowadzący powiedział do Nikoli - Wielkie brawa. Myślę, że dziewczyna zasługuje na darmowe drinki - uśmiechnął się w jej stronę.
- A moi przyjaciele? - spojrzała w jego stronę ze skrzywioną minął.
- A umieją śpiewać? - zapytał się jej.
- On potrafi - krzyknął mój chłopak i wskazał na mnie palcem.
- No to zapraszam - mężczyzna, który prowadził zabawę wskazał na miejsce na scenie. Na początku nie chciałem iść, ale po namowie mojego chłopaka poszedłem na scenę. - Jak masz na imię?
- Zayn - odpowiedziałem lekko zdenerwowany.
- Okej, przywitajcie wszyscy Zayna - krzyknął do publiczności, która zaczęła bić brawa. - Co nam zaśpiewasz? Może umiesz grać na jakimś instrumencie?
- Tak, akustyczną gitarę macie? - zapytałem.
- Oczywiście, chłopcy dajcie krzesło i gitarę - powiedział do jakiś chłopaków, którzy stali za sceną. Po chwili wnieśli na środek stołek i gitarę, którą dali mi do ręki. Usiadłem na krześle i zacząłem sobie brzdąkać, aby wyczuć jak na niej grać. - Gotowy? - zapytał prowadzący.
- Tak - odpowiedziałem i poprawiłem mikrofon.
- Jeszcze raz wielkie brawa dla Zayna - krzyknął i zszedł ze sceny.
- To mój debiut także wybaczcie ewentualne fałsze - lekko się zaśmiałem, publiczność razem ze mną. - Piosenkę Zawsze Tam Gdzie Ty zespołu Lady Pank zaśpiewam dla mojego chłopaka Louisa - spojrzałem w jego stronę i uśmiechnąłem się do niego. Chłopak wraz z naszą koleżanką stali pod samą sceną. W końcu zacząłem grać na gitarze i śpiewać pierwszą zwrotkę piosenki, potem refren, przy którym publiczność podniosła ręce i zaczęła je kołysać. To wyglądało niesamowicie. Cały czas Louis nie odciągał ode mnie wzroku, a ja od niego. Przez całą piosenkę patrzyliśmy sobie w oczy.
- No pięknie - wszedł na scenę prowadzący, publiczność zaczęła bić brawa. Bili i nie przestawali przez jakiś czas. Odłożyłem gitarę na bok, zszedłem ze sceny i podbiegłem do mojego chłopaka, pocałowałem go delikatnie w usta i mocno się do niego przytuliłem. - Patrzcie jak słodko - powiedział do mikrofonu - Nikola i jej przyjaciele zasłużyli na drinki za darmo - oznajmił.
Poszliśmy do stoliku, który stał pod ścianą koło wejścia. Usiedliśmy razem i zaraz barman przyniósł nam po drinku. Kiedy zaczęliśmy pić podszedł do nas jakiś gruby, niski mężczyzna.
- Cześć, jestem Przemek, właściciel lokalu - przywitał się z nami. - Mogę się dosiąść?
- Jasne - odpowiedzieliśmy. Właściciel baru usiadł obok Nikoli. - Co Pana do nas sprowadza? - zapytała się koleżanka.
- Mam dla Was propozycję - odpowiedział i spojrzał na nas wszystkich.
- Zamieniamy się w słuch - z uśmiechem na twarzy powiedziała Nikola.
- Louis, śpiewasz? - spojrzał na mojego chłopaka. Louis spojrzał się na mnie i po chwili mu odpowiedział.
- Tak - uśmiechnął się.
- Świetnie! - krzyknął mężczyzna i się szeroko uśmiechnął. - Co powiedzielibyście na to, abyście w piątki i soboty u nas śpiewali? Rozumiem, że w tygodniu macie szkołę? - spojrzał się na nas wszystkich.
- W każdy piątek i w każdą sobotę? - zapytałem zaciekawiony.
- Tak - odpowiedział. - Oczywiście nie za darmo. Każdy z Was za jeden wieczór dostanie po dwieście pięćdziesiąt złotych.
- Co mielibyśmy śpiewać? - zapytał Louis.
- To zależy od Was. Możecie śpiewać taneczne kawałki albo wolne. Jakie chcecie. Ty Zayn - spojrzał na mnie - możesz grać na gitarze. Możecie śpiewać razem, albo każdy sam.
- Cały wieczór? - zapytała Nikola.
- Nie - zaczął kręcić głową. - Pośpiewacie dwie - trzy godziny, a potem będzie grał didżej. - To jak? - spojrzał na nas.
- My się chyba piszemy, no nie? - zapytał się mnie Louis.
- Jasne - odpowiedziałem z uśmiechem na twarzy. - A ty Nikola? - zapytałem się koleżanki.
- Będzie zajebiście - odpowiedziała i napiła się drinka.
- Dobrze, to zaczynacie w piątek za tydzień o dziewiętnastej? - zapytał właściciel, na co wszyscy przytaknęliśmy. - No to super, cieszę się - wstał od stołu i podał nam wszystkim rękę. - W tygodniu jeszcze się z Wami skontaktuję - powiedział i odszedł od stolika.
Cała impreza zleciała nam bardzo szybko. Większość przetańczyliśmy na parkiecie, nie żałowaliśmy sobie darmowego alkoholu. Nikola poznała nową dziewczynę, z którą zatańczyła kilka piosenek. Muszę przyznać, że dziewczyna potrafi tańczyć i to seksowanie. Gdyby postawili jej na środku rurę to bez problemu dałaby sobie z nią radę. Miała ładne ciało, zwinne kocie ruchy, krótkie jeansowe spodenki, że prawie było widać jej tyłek i rozpuszczone włosy. Jak bym jej nie znał to pomyślałbym, że jest jakąś tanią suką. Nie obyło się także spojrzeń innych mężczyzn na tyłek mojego chłopaka. Kiedy widziałem, że któryś obserwuje nas w tańcu to od razu rękę kładłem na pośladku chłopaka i wystawiałem środkowy palec. Napaleni geje szybko odwracali wzrok kiedy dałem im do zrozumienia, że nie dostaną smakowitego kąska. Koło trzeciej w nocy nowo poznana przez Nikolę dziewczyna odwiozła nas jej samochodem do domu. Razem z Louisem obstawialiśmy, że ich noc nie będzie dzisiaj spokojna. Widać było to już w samochodzie jak się na siebie patrzyły, gdyby mogły to zrobiłby to na przednim siedzeniu...
- Nie wiesz o której przyjedzie Maciek z Małgosią? - zapytałem się chłopaka kiedy kładem się do łóżka.
- Najlepiej to wcale - lekko się uśmiechnął i do mnie przytulił.
- Daj spokój - odpowiedział - nie musimy znowu się napić aż stracimy przytomność.
- Nie wierzysz w to - zaśmiał się i pocałował mnie w policzek.
- No nie wierzę - zaśmiałem się i mocno go przytuliłem. - Dobranoc - szepnąłem.
- Dobranoc - szepnął mi do ucha i delikatnie pocałował w usta.


Na ten rozdział to tyle. Jeżeli chcesz być informowany/a o kolejnych rozdział to zostaw nazwę swojego twittera w komentarzu. Proszę aby każdy kto przeczytał dzisiejszy rozdział skomentował go w jednym albo kilku zdaniach. Będzie to znak dla mnie, że jednak ktoś czyta moje wypociny. Dziękuję ze komentarze pod rozdziałem XV. Jeżeli masz ochotę i czas to udostępnij ten rozdział klikając na obrazki niżej. 
Jeszcze jedna informacja: Opowiadanie "One Moment To..." zakończę na XX rozdziale, który planuję dodać pod koniec czerwca. Od razu zacznę kolejne opowiadanie na tym blogu :) Więcej informacji już niebawem!  

Dziękuję!

22 komentarze:

  1. UUUUWWWWIIIIEEELLLL BBBIIIAAAMMMM TOO ♡ ♡ ♡ CUDOW NE ♡ ♡ ♡ CHCE WIĘCEJ ♡ ♡ ♡ @eirin_ns56 ♡ ♡ ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham twojego bloga. Jest zajebisty...i to bardzo. Umiesz pisać ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham cie zajebiscie piszesz czekam na kolejny rozdział <3
    Informuj mnie dalej @Styllesowa i love you ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu, ja Cię kocham chłopie. :D
    Świetnie piszesz. ♥

    Nie mogę sie już doczekać kolejnego rozdziału i oczywiście premiery kolejnego bloga. *-* awawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebiste, zresztą jak wszystkie. Masz naprawdę wielki talent :)
    Informuj mnie: @AlicjaBida
    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny po prostu aż brakuje słów

    OdpowiedzUsuń
  7. zdecydowanie za mało akcji :) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim zdaniem ten rozdział jest świetny.
    Moment w którym Zayn śpiewa patrząc na Lou jest słodki. Co ja mówię, to zawsze piszesz o nich tak słodko. Oni są słodcy. Boże, co mnie tak wzięło na "słodko". Może po cukierkach... No ale dobra. Wracając do rozdziału to jest taki normalny, nic nadzwyczajnego się w nim nie dzieje, ale ja właśnie takie lubię. Co ja piszę, ja je kocham, a te twoje to już ogólnie są super. Nie wiem co robisz, że tak piszesz, ale ja też chcę.

    Chyba się rozpisałam, ale mam nadzieję, że mi to wybaczysz.

    Sorki, że nie komentowałam ostatnio, ale miałam pewne sprawy na głowie. Dużo spraw na głowie i nie wyrabiałam się z niczym.
    Teraz się poprawię.

    Coś długi ten kom... Ale niech będzie :)

    Mwahh <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział :) Już nie mogę doczekać się tego co wymyślisz w następnym opowiadaniu. Masz wielki talent :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział- co tu dużo mówić, jak zawsze zajebisty. Trochę mi smutno, że to opowiadanie tak szybko się skończy ale rozumiem że nie może trwać w nieskończoność ;) Możesz mnie informować o nowych rozdziałach? Z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ZACZYNAM SHIPPOWAĆ ZOUISA, A NIE JESTEM DIRECTIONER. #swag

    OdpowiedzUsuń
  12. Mmmm seksownie

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam to powiadanie *-*

    OdpowiedzUsuń
  14. Wolę inny Paring :))
    Larry Forever , ale w twoim wykonaniu każdy jest dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zajebisty!!!!Kocham cb i to opowiadanie :)
    Zapraszam do mnie na
    http://ziallforever.blogspot.com/
    http://domipiotrowicztrzeciblogo1d.blogspot.com/
    http://londynlovee.blogspot.com/
    Miło by było mi gdybyś przeczytała i oceniła!
    Pozdrawiam Domixx <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej :)
    Dopiero znalazłam twój blog i muszę przyznać, że bardzo mi się podoba. Rozdziały są dość długie, za co masz u mnie dużego plusa. Każdy wpis jest dopracowany, widać, że starasz się napisać jak najlepiej i świetnie ci to wychodzi.
    Jest wiele blogów, które poruszają problem nietolerancji, ale twój wyjątkowo mi się podoba. W większości innych blogów brakuje "tego czegoś". Twoja historia wciągnęła mnie od pierwszego zdania i nie potrafiłam się od niej oderwać.
    Louis i Zayn są bardzo ciekawą parą i według mnie wspaniale opisujesz ich relacje i takie tam. Nie przesadzasz z przygodami, prowadzą normalne życie, za co masz kolejny plus.

    Dobra już kończę ten komentarz, bo nie chcę cię zanudzać :)

    Rozdział wspaniały, podobnie jak wszystkie.
    Zayn i Lou :* Awww :)

    Love ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. uwielbiam, zajebiste!

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam :)
    Zapraszam do mnie: http://so-many-dreams-one-direction.blogspot.com/
    @NikaDirectioner

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam pisać krótko, krótko? Ciekawe jak? To jest po prostu naj naj naj naj :) Dobra, cudo tu tworzysz Ci powiem, a teledysk do "They don't know about us" genialny. Po prostu, aż Ci talentu zazdrościć, geniuszu :D
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  20. Sorki, że tak późno komentuję, ale straszny zapieprz mam w szkole:( Wracając do rozdziłu jest znakomity <3
    Szkoda tylko, że będziesz kończył, ale jeśli będziesz pisał kolejne opowiadanie to OK, będę czytała:*

    OdpowiedzUsuń