23 maja 2013

Rozdział XV: "Nightmare"

Siedziałem w kuchni i robiłem sobie kawę kiedy usłyszałem dźwięk dzwonka. - To pewnie Nikola. - Powiedziałem pod nosem i poszedłem otworzyć. Nie myliłem się. W drzwiach ujrzałem niebieskooką dziewczynę, która w ręku trzymała butelkę wina.
- Cześć - pocałowałem ją w policzek. - Zapraszam do środka. - Koleżanka weszła i zdjęła swoje buty.
- Trzymaj - dała mi butelkę wina i weszła do środka. Zaczęła rozglądać się po mieszkaniu. - Gdzie Louis? - odwróciła się w moją stronę i spojrzała na mnie.
- Odkąd wrócił leży w łóżku - powiedziałem i wszedłem do kuchni, wino włożyłem do lodówki aby się trochę schłodziło. - Napijesz się kawy? - zapytałem dziewczyny.
- Tak, po proszę - powiedziała z uśmiechem na twarzy i usiadła na krześle przy stole. - Na stałe się tutaj wprowadziliście? - zapytała.
- Nie, po niedzieli jedziemy do Warszawy - zacząłem szykować kubki na kawę. Wsypałem do nich kawy i zalałem gotująca się wodą. Postawiłem kubki na stole. - Pójdę po Louisa, zaraz wracam - poszedłem schodami na górę i wszedłem do pokoju. Louisa leżał w łóżku i oglądał telewizor. - Chodź, Nikola przyszła - usiadłem obok niego.
- Muszę? - spojrzał na mnie.
- Chodź - zacząłem ciągnąć go za rękę - napijesz się i ci przejdzie, kochanie - uśmiechnąłem się szeroko i powoli ściągałem go z łóżka. Kiedy był już prawie, że na brzegu wstał i szedł za mną.
- Nikola to jest Louisa, Louis to jest Nikola - przedstawiłem im sobie i usiadłem na krześle. Louis i Nikola podali sobie ręce, chłopak usiadł obok mnie pod stołem łapiąc moją rękę.
- Wpakowałeś się w niezłe bagno - powiedziała Nikola. Louis mocniej zacisnął uścisk naszych dłoń, aż lekko jęknąłem. Spojrzałem się krzywo na Nikole, a potem na Louisa, który miał już prawie łzy w oczach. Dziewczyna spojrzała się na nas i zaczęła pić swoją kawę.
- To ja może podam wino i kieliszki - wstałem od stołu i z szafek wyjąłem specjalne kieliszki do wina i korkociąg. Wyjąłem z lodówki wino i zacząłem je otwierać. Kiedy otworzyłem nalałem do kieliszków i postawiłem je na stół. Usiadłem z powrotem obok chłopaka, a on znowu złapał mnie mocno za rękę. Louis, kiedy tylko zobaczył obok siebie wino wziął kieliszek i jednym łykiem wypił całą jego zawartość.
- Nalej mi jeszcze - powiedział pokazując pusty kieliszek. Sięgnąłem ręką po butelkę i nalałem chłopakowi cały kielich. Ten znowu jednym łykiem wypił pół zawartości.
- Może chcesz kawy? - podsunąłem mu swoją kawę, Lou załapał ją i napił się łyka. - No to za nową znajomość - podniosłem kieliszek z winem, Nikola i Louis zrobili to samo i napiliśmy się tym razem jeden mały łyk.
- Jak długo jesteście razem? - zapytała się Nikola.
- Już chyba dwa miesiące - spojrzałem się na chłopaka, a potem na dziewczynę.
- Tak, już dwa miesiące kochanie - pocałował mnie w policzek i wypił swoje wino.
- Jesteście słodcy - z uśmiechem na twarzy powiedziała Nikola.
- Dzięki - odpowiedziałem i napiłem się wina.
- Wpadniesz w sobotę na moje urodziny? - zapytał się chłopak. Dziewczyna nie spodziewała się takiego zaproszenia bo zrobiła wielkie oczy. Dopiero po chwili odpowiedziała.
- Tak, z przyjemnością.
- Okej - chłopak wstał z krzesła - miło było, ale ja jestem śpiący. Pójdę na górę - podszedł do Nikoli i pocałował ją w policzek - do soboty.
- Do soboty - odpowiedziała dziewczyna i zaczęła pić wino. Chłopak poszedł na górę, usłyszałem jak zamyka się w łazience. - Idź do niego - powiedziała i wypiła swoje wino - ja już pójdę.
- Sory i jeszcze raz dzięki za pomoc - wstaliśmy od stołu, odprowadziłem koleżankę do drzwi.
- Polecam się na przyszłość - pocałowała mnie w policzek - Cześć.
- Hej - odpowiedziałem i zamknąłem za nią drzwi. Przekręciłem klucz i poszedłem na górę do chłopaka. - Louis wszystko w porządku? - zapytałem się stojąc pod drzwiami. - Otwórz.
- Zaraz - odpowiedział, podszedł do drzwi i mi je otworzył. Zobaczyłem go całego zapłakanego. Od razu bez słowa go przytuliłem. - Louis, nie płacz - szepnąłem mu do ucha.
- Zayn ja się sobą brzydzę - wyszlochał i jeszcze bardziej się rozpłakał, mocno mnie przytulił.
Nie wiem co mam zrobić. Nie jestem najlepszą osobą do pocieszania. W środku cały się gotuję. Nie mogę tego pojąć, jak oni mogli mu to zrobić. Chciałbym aby oni poczuli się tak jak Louis...
- Louis... - podniosłem jego twarz z mojego ramienia, ręce położyłem na jego policzkach - nie... - chłopak mi przerwał.
- Oni wciskali mi na siłę narkotyki a potem robili ze mną co chcieli... Ja tego nie chciałem... - z jego oczu nadal leciały łzy - Tak cholernie się bałem... - chłopak upadł na podłogę i zaczął ryczeć. Szybko uklęknąłem przed nim i przytuliłem go do swojej klatki. Louis mocno mnie objął, lekko zacząłem go kołysać.
- Już nie płacz - pogłaskałem go po głowie - jest dobrze Louis, już jest dobrze. Nie bój się.
Zastanawiało mnie dlaczego on wcześniej mi tego nie powiedział? Dlaczego od razu tego nie zakończył? Lou od początku naszej znajomości był silny, wspierał mnie. Nigdy nie pokazywał mi, że nie ma siły. W każdej sytuacji był prawdziwym mężczyzną. A teraz? Siedzi na zimnej podłodze łazienki i płacze jak małe dziecko. Mogłem sobie tylko wyobrazić jak on się czuje. Czuje się jak dziwka? Jak nic nie warty śmieć? Jak zwykła szmata? A to wszystko przez kogo? Przez dwóch dilerów, narkomanów...
- Chciałem ci to wszystko powiedzieć... - Lou podniósł lekko głowę i spojrzał mi w oczy - nie chciałem tego trzymać w sobie. Przepraszam... - z powrotem oparł głowę na mojej klatce.
- Nie przepraszaj Lou, nie przepraszaj - pogłaskałem go po plecach. - Mów mi wszystko, niczego nie ukrywaj. Po to tutaj jestem, abyś miał we mnie oparcie. Kocham Cię, cholernie Cię kocham i nic tego nie zmieni. Zawsze będę przy Tobie, zawsze - pocałowałem go w głowę. Chłopak na te słowa mocno się do mnie przytulił. Otarł swoje łzy i spojrzał mi w oczy. Przez parę chwil wpatrywaliśmy się w siebie.
- Dziękuję Zayn - pocałował mnie w policzek - też Cię kocham - objął mnie za szyję i przytulił.
- Bez względu na wszystko, zawsze razem - szepnąłem mu do ucha.
***
- Mam dla Ciebie niespodziankę - powiedział jeden z dilerów, któremu dałem kasę. Zaczął ciągnąć mnie po podłodze. Miałem związane ręce i nogi. Nie mogłem się uwolnić. Wszystko mnie bolało, moja bluzka była cała w krwi. Ciągnął mnie za nią po zimnych płytkach. Byliśmy w jakimś starym domu. Przeszliśmy z jednego pokoju do drugiego. Podniósł mnie z podłogi i okręcił do przodu. Zobaczyłem otwartą trumnę, która stała na jakimś stole.
- Nie proszę, to nie może być prawda - mężczyzna popchnął mnie w stronę trumny. Upadłem na stół, podniosłem się na rękach do góry i zajrzałem do trumny. Leżał w mniej Louis, cały zakrwawiony. - Nie! Dlaczego?! Dlaczego to zrobiliście?! - zacząłem płakać...

- Louis?! - zerwałem się z okropnego snu. Chłopaka nie było obok mnie na łóżku. Momentalnie podniosłem się z łóżka i wybiegłem na korytarz. - Louis! - wbiegłem do wszystkich pokoi na piętrze cały czas wołając imię chłopaka, zajrzałem do łazienki, ale tam też go nie było. - Louis! Kurwa! - szybko po schodach zbiegłem na dół i wpadłem do drugiej łazienki. Louisa też tam nie było. - Louis?! - z oczy zaczęły płynąć mi łzy. Zamknąłem łazienkę i usiadłem przy drzwiach. Skuliłem się i zacząłem płakać - Louis...
- Zayn? Co się stało? - usłyszałem jego głos. Szybko podniosłem głowę, aby sprawdzić czy i to mi się nie śni. Przede mną stał zdziwiony chłopak. Zerwałem się z podłogi i go mocno uścisnąłem.
- Louis! - krzyknąłem - Louis!
- Tak, to ja - powiedział z uśmiechem na twarzy. - Co się dzieje? - spytał.
- Nie nic, cieszę się, że jesteś - lekko się uśmiechnąłem i jeszcze mocniej go przytuliłem.
- Kochany jesteś - chłopak objął mnie w pasie.
To był najgorszy sen jaki kiedykolwiek mi się śnił. Ta chwila kiedy w trumnie zobaczyłem martwego chłopaka... Serce zaczęło mi szybciej bić, z oczy same zaczęły lecieć łzy. Nie mogłem połknąć śliny, wielki gól stanął mi w gardle. To było najgorsze co mogło być. Nikomu. Nikomu, nawet największemu wrogowi nie życzę takiego snu, nie wspominając o przeżyciu takiego czegoś w życiu...
- Chodź, zrobiłem śniadanie - powiedział i chciał iść do kuchni, jednak ja nadal nie puszczałem go z uścisku. - Ej, co się stało? - Louis mnie przytulił.
- Po prostu, śniło mi się, że już Cię ze mną nie ma - odpowiedziałem i spojrzałem mu w oczy. - Nigdy nie mnie zostawiaj. Nie zniósłbym tego - pocałowałem go delikatnie w usta i z powrotem mocno się do niego przytuliłem.
- Nigdy cię nie zostawię kochanie, nie bój się o to - uśmiechnął się. - Teraz chodźmy jeść bo jajecznica wystygnie - ścisnął mnie mocno za rękę i zaprowadził do kuchni. Na stole stał wielki talerz z jajecznicą i dwie kawy. Usiedliśmy obok siebie, chłopak zaczął jeść co chwilę dając mi trochę jajecznicy.
- Cieszę się, że w końcu się uśmiechasz - powiedziałem cały czas patrząc się na niego.
- Wiecznie nie będę płakał - odparł z lekkim uśmiechem na twarzy. - Dzisiaj skoszę trawę, niech ciotka ma ze mnie jakiś pożytek.
- Dobry pomysł - uśmiechnąłem się - ja w tym czasie poleżę na leżaku - zaśmiałem się.
- Znaj moją dobroć. Pozwalam Ci - powiedział, wstał od stołu z talerzem i wstawił go do zmywarki. - Idę do piwnicy po kosiarkę - pocałował mnie w policzek i wyszedł z kuchni. Wstałem z krzesła i poszedłem na górę po bokserki. Wyjąłem z szafy białą bieliznę i nałożyłem ją na siebie. Z tarasu schodami zszedłem na dół i położyłem się na leżaku przy basenie. Po chwili Louis wyszedł zza domu z kosiarką w samych bokserkach i zaczął kosić trawę. Przyglądałem się mu cały czas. Najbardziej jedna rzeczy przykuła moją uwagę - Jego wielki, jędrny tyłek. Przez tyle miesięcy nie zwróciłem uwagi na jego tył. Cały czas gdy kosił trawę na podwórku przyglądałem się jego kształtom. Nie jeden mężczyzna chciałby mieć taką dupę, na pewno mu zazdrościli, zresztą... sam chciałbym mieć taki tyłeczek.
- Louis odkręć się tyłem do mnie - poprosiłem kiedy przyszedł. Zrobił to co chciałem. Z bliska był jeszcze większy i jędrniejszy. Taki widok i tylko mój, tylko dla mnie. A ja głupi wcześniej nie zauważyłem. Gdzie miałem oczy? Może wtopione były w jego niebieskie jak ocean gałki? - Już dzięki - powiedziałem, podniosłem się z leżaka i usiadłem. Louis usiadł obok mnie i położył swoją rękę na moim kolanie.
- To co dzisiaj robimy? - spojrzał mi w oczy.



Na ten rozdział to tyle. Jeżeli chcesz być informowany/a o kolejnych rozdział to zostaw nazwę swojego twittera w komentarzu. Proszę aby każdy kto przeczytał dzisiejszy rozdział skomentował go w jednym albo kilku zdaniach. Będzie to znak dla mnie, że jednak ktoś czyta moje wypociny. Dziękuję ze komentarze pod rozdziałem XIV. Jeżeli masz ochotę i czas to udostępnij ten rozdział klikając na obrazki niżej.
Dziękuję!

23 komentarze:

  1. Świetny rozdział, czekam na kolejny:) @NikaDirectioner
    + zapraszam do mnie: http://so-many-dreams-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooooo ♡ kocham kocham kocham. ♡ świetne nawet bardzo. Awwww ♡ @eirin_ns56 ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. no i zajebiście, popłakałam się, jak Lou 'był' martwy ehh ale masz szczęście, że to nie prawda xD końcówka najlepsza o tyłeczku hahahahaha serio kocham to opowiadanie :3 szkoda będzie jak się skończy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, ten rozdział jest boski!! <3
    Czekam na kolejny. ^^

    @BelzebubFOREVER

    OdpowiedzUsuń
  5. fegbehjferhjbfbesbhj *.*
    ciekawe co będą dzisiaj robić :D hahaha xdd

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko kocham twoje opowiadanie..
    Kocham to jak piszesz, nie czytałam lepszego opowiadania na serio... <3
    Kocham Cię po prostu <3
    Wyjdziesz za mnie?? heheh :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wyjdę za Ciebie xD

      Usuń
    2. Kiedy i Gdzie?? :P
      hihihihihi

      Usuń
  7. Rozdział świetny, tak jak całe opowiadanie. Masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zawszę świetne czekam już na kolejny pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Awwww, kochaam cie :3
    Zajebisty rozdzial i ten sen...
    Kocham to, co piszesz i dzięki za poinformowanie :*
    @tajnypseudonim

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz koleś talent i ci zazdroszczę pisz tak dalej I LOVE YOU <3

    OdpowiedzUsuń
  11. WSPANIAŁE kocham kocham kocham!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. No nie zazdroszczę nikomu takiego snu, masakra jednym słowem.
    Super rozdział<3
    Weny!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  13. @SaraZapora

    genialne genialne genialne

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej! :) A tak szczerze to słów brak. Mi?! A to dobre. Ten rozdział jest słodki, straszny, w pewnym sensie końcówka radośniejsza. Po prostu świetnie! :) Będziesz mi pisał wypracowania na polski? :D
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne :) Jaki temat? :D

      Usuń
    2. Hahahah :) Będę się zgłaszać :)Dzięki
      Anonim z podpisu
      Lose my mind

      Usuń
  15. Jak masz na imię

    OdpowiedzUsuń