17 maja 2013

Rozdział XIV: "The Beginning Of Troubles"

- Louis czego tam szukasz? - zapytałem się gdy chłopak głośno przewracał rzeczy w szafie. - Która jest godzina?
- Niczego - warknął na mnie i po chwili dodał - dziesiąta - walnął głośno drzwiami od szafy i wyszedł z pokoju.
Co go ugryzło? Przeciągnąłem się i wstałem z łóżka. Podszedłem do okna i odsłoniłem rolety, momentalnie na sowim nagim ciele poczułem ciepło od świecącego słońca. Uchyliłem lekko okno, aby pokój się przewietrzył i poszedłem do łazienki załatwić swoje potrzeby.
- Co jemy na śniadanie? - podszedłem do chłopaka siedzącego przy stole i pocałowałem go w policzek.
- Ja już jadłem, w lodówce masz sałatkę - odpowiedział patrząc się w telefon.
- Okej - otworzyłem lodówkę, która świeciła pustkami. Jedynie na górnej półce stała sałatka i na drzwiczkach popsute już mleko. - Tak pusto? - spytałem się chłopaka.
- Jak widać - odpowiedział - potem pojadę coś kupię.
- Dobrze, ale mógłbyś być trochę milszy - wyjąłem sałatkę i nałożyłem sobie wszystko na talerzyk. Usiadłem obok Louisa i zacząłem jeść. - Coś się stało? - spojrzałem na niego kiedy nerwowo obgryzał paznokcie.
- Nic, nic się nie stało - odpowiedział sucho i zaczął czytać smsa, który mu przed chwilą przyszedł. - Za godzinę będę - wstał z krzesła i zaczął się ubierać.
- Gdzie jedziesz? - spytałem się go, ale on już mi nie odpowiedział. Zabrał klucze i wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Przez okno zobaczyłem ten sam samochód, który stał wczoraj i dwóch facetów siedzących z przodu. Chłopak usiadł z tyłu i po chwili z piskiem opon odjechali. - Porozmawiamy kiedy wróci - powiedziałem sam do siebie, wstałem od stołu zostawiając talerz. Poszedłem się na górę, nałożyłem bokserki, krótkie białe spodenki i białą koszulkę. Wyjąłem z szafy białe japonki i swoje ulubione czarne okulary. Poprawiłem przed lusterkiem włosy i zszedłem na dół. Zabrałem portfel, telefon i klucze od domu. Zamknąłem go za sobą i udałem się do pobliskiego sklepu. Od soboty, kiedy jechaliśmy z chłopakiem do miasta na zakupy wcale nie wychodziłem z domu. To był błąd, ponieważ była to ładna okolica. Wszędzie równo ścięte trawniki, ładne domy i zadbane podwórka. Mimo, iż wieś to wszystko wyglądało jak jakaś bogata dzielnica w Los Angeles, jednak bez wychowania. Mijając kilka kobiet powiedziałem im dzień dobry, a one w ogóle nie odpowiedziały. Trochę kultury by im się przydało...
- Dzień Dobry - powiedziałem wchodząc do sklepu.
- Dzień Dobry - odpowiedziała ekspedientka - w czymś pomóc?
- Nie, dziękuję. Poradzę sobie - odpowiedziałem z uśmiechem i wziąłem koszyk. Poszedłem do półki ze słodyczami i włożyłem do koszyka parę czekolad i batonów. Zawsze gdy się martwię lubię jeść coś słodkiego, a czułem, że dzisiaj nic dobrego mnie nie spotka. Przechadzając się między półkami zauważyłem, że jakaś dziewczyna cały czas mnie obserwuje. Niestety miała pecha... Do koszyka włożyłem paczkę chipsów i coca colę. Udałem się w kierunku kasy po drodze biorąc z lodówki pudełko lodów czekoladowych.
- Sam to wszystko zjesz? - spytała się kasjerka nabijając moje zakupy.
- Tak - lekko się uśmiechnąłem.
- No nie wiem - spojrzała na moje chude nogi i ręce - to wszystko?
- Jeszcze jakąś siatkę poproszę - zacząłem wyjmować portfel z kieszeni - a i jeszcze kartę doładowującą do orange za dwadzieścia pięć złotych - zacząłem pakować swoje zakupy a pani sprzedawczyni drukowała kartę.
- Sześćdziesiąt pięć złotych i osiemdziesiąt dziewięć groszy - powiedziała.
- Proszę - dałem pani sześćdziesiąt sześć złotych - reszty nie trzeba - zabrałem zakupy i uśmiechnąłem się - Do widzenia - wyszedłem ze sklepu i ruszyłem w stronę domu.
Zauważyłem ze ktoś za mną idzie, obejrzałem się do tyłu i zobaczyłem, że była to ta sama dziewczyna co patrzyła się na mnie w sklepie. Nagle moja reklamówka pękła i wszystkie zakupy wyleciały na chodnik - Kurwa - krzyknąłem i zacząłem zbierać rzeczy.
- Pomogę ci - podeszła dziewczyna i pakowała moje zakupy do reklamówki, którą wyjęła z kieszeni.
- Dzięki - wstałem i spojrzałem jej w niebieskie oczy. Tak to chyba ten kolor. Miała ładne, długie brązowe włosy. - Zayn - podałem jej rękę.
- Nikola - odpowiedziała i się szeroko uśmiechnęła. - Miło mi cię poznać, Zayn.
- Mi również - odpowiedziałem i zdjąłem okulary. - Gdzie mieszkasz? - cały czas patrzyłem się na jej oczy.
- Nie daleko Ciebie - odpowiedziała i zaczęła iść w kierunku naszych domów.
- Nie będziesz miała nic przeciwko temu jak wrócimy razem? - zacząłem iść za nią.
- Tak, chodźmy - odwróciła się i uśmiechnęła.
- Zawsze nosisz zapasowe reklamówki w kieszeni? - lekko się zaśmiałem, co chwilę zerkałem na jej twarz, która cały czas była uśmiechnięta.
- Nie, ale wiedziałam, że ci się przyda. Nie lekkie zakupy, a u nas reklamówki do... - zaśmiała się.
- Ta, zauważyłem - zaśmiałem się razem z nią.
- Wiesz, że to nie ładnie zaprosić sąsiadów na imprezę? - spojrzała na mnie.
- Yyy.... - nie wiedziałem co jej odpowiedzieć, zrobiło mi się trochę głupio.
- Żartuje tylko - zaśmiała się - ale ostatnio to nie źle daliście czadu. Zwłaszcza pod koniec. - uśmiechnęła się i spojrzała na mnie. Ja zrobiłem się cały czerwony. Chodziło jej oczywiście o imprezę, kiedy tak głośno z Louisem uprawialiśmy seks.
- Przepraszam - lekko się uśmiechnąłem.
- Nie masz za co - zaśmiała się - grunt, to to, że się dobrze bawiliście - uśmiechnęła się.
- Tak - uśmiechnąłem się. - No to ja już tutaj - stanąłem przed furtką. - Dzięki za reklamówkę - uśmiechnąłem się.
- Cała przyjemność po mojej stronie - odpowiedziała i pocałowała mnie w policzek - do zobaczenia - odwróciła się i poszła do swojego mieszkania, który był dwa domy od mojego.
Od razu jak wszedłem do domu wrzuciłem do zamrażalnika lody i do lodówki picie z czekoladę. Lodówka nadal była pusta więc wnioskowałem, że Louis jeszcze nie wrócił. Wyjąłem z kieszeni telefon i doładowałem sobie konto. Wybrałem numer do chłopaka i zadzwoniłem. Kiedy za drugim razem nie odebrał rzuciłem telefon na szafce, wyjąłem z lodówki lody i nałożyłem sobie do miseczki. Usiadłem na krześle i zacząłem jeść. Nagle przyszedł smses. Sięgnąłem po telefon, odblokowałem go i przeczytałem wiadomość od mojego chłopaka.Nie długo będę :* . Odłożyłem komórkę z powrotem na stół i poszedłem na kanapę obejrzeć telewizję. Po godzinie chłopak z zakupami wszedł do domu. Był podejrzanie uśmiechnięty, poszedłem za nim do kuchni i przyglądałem się mu jak wypakowuje zakupy.
- Brałeś? - spojrzałem na niego. Na chwilę przestał rozpakowywać zakupy i po chwili odwrócił się w moją stronę. Po jego oczach zobaczyłem, że brał. On patrzył się na mnie i prawie, że miał łzy w oczach. - Obiecałeś, że nie będziesz - krzyknąłem na niego.
- Zayn... - chłopak usiadł przy stole i schował swoją twarz w dłoniach.
- Co Zayn?! Co Zayn?! - zacząłęm się na niego drzeć. - Obiecałeś, że nie będziesz! Obiecałeś! - podszedłem do niego i rękoma skierowałem jego twarz na moją. - Obiecałeś? - spytałem się go już trochę spokojniejszym głosem.
- Obiecałem - odpowiedział po chwili namysłu.
- To dlaczego to wziąłeś? Co to za faceci w ogóle byli? - cały czas patrzyłem się na jego podkrążone oczy.
- To byli dilerzy - chłopak odpowiedział. Kiedy to usłyszałem zagotowało się we mnie. Pociągnąłem go za rękę i zaprowadziłem na górę do pokoju.
- Wyjmuj to w tej chwili - otworzyłem mu szafę. On zaczął grzebać po kieszeniach swoich ubrań i po kieszeniach w torbie. Po chwili w moich rękach znalazło się pięć torebeczek białego proszku. - Niech nigdy więcej tego u Ciebie nie zobaczę! Rozumiesz?! - spojrzałem na niego.
- Dobrze - bez chwili namysłu odpowiedział.
- Teraz chodź ze mną - znowu wziąłem go za rękę i zaprowadziłem do łazienki. Podniosłem deskę od sedesu i zacząłem wysypywać proszek z torebeczek do muszli. Kiedy wszystko znalazło się w środku spłukałem to a worki wrzuciłem do kosza. - Zrozum debilu, że C i ę k o c h a m i nie chcę Cię stracić przez jakieś gówno. Rozumiesz?! - zacząłem nim potrząsać.
- Tak - chłopak mocno się do mnie przytulił i zaczął szlochać. - Zayn, przepraszam.
- Dobrze - objąłem go mocno i zacząłem głaskać po głowie.
- Muszę im oddać tysiąc złotych za te prochy - powiedział.
- Ile? - spojrzałem mu w oczy. - Tysiąc złotych?! - nie mogłem uwierzyć w to co usłyszałem.
- Tak - odpowiedział - miałem to spłacić handlując prochami, ale nie chcę. - Znowu zaczął płakać. - Zayn, ja już nie chcę - dodał.
- Załatwimy to jakoś - mocno go objąłem. - Chodź położysz się - zaprowadziłem go na łóżko. Chłopak położył się, a ja obok niego mocno go przytulając. Nadal z jego oczu leciały łzy. - Nie płacz już - pocałowałem go w czoło i zacząłem lekko kołysać. Po paru minutach chłopak zasnął. Po cichu wstałem z łóżka i zszedłem na dół dokończyć wypakowywanie zakupów, przy czym myślałem jak mu pomóc. Przypomniałem sobie, że mam kartę bankową, na której są moje pieniądze ze stypendium i alimentów od ojca. Dawno z niej nic nie wypłacałem bo nie było to potrzebne. Włączyłem komputer i zalogowałem się na konto. Zobaczyłem, że uzbierało się tam trochę pieniędzy bo ponad sześć tysięcy złotych. Zamknąłem laptop i poszedłem do pokoju, aby zdobyć numer do dilerów. Delikatnie wyjąłem telefon chłopaka z kieszeni spodni i znalazłem ostatniego smsa. Zapisałem numer w swoim telefonie, usiadłem na łóżku i zacząłem myśleć jak się szybko dostać to jakiegoś bankomatu. W końcu przypomniałem sobie moją dzisiejszą nową znajomość. Wstałem z łóżka, spojrzałem chwilę na chłopaka - Coś ty kochany na robił - pocałowałem go w policzek i szybko pobiegłem do domu Nikoli. Zadzwoniłem domofonem po chwili usłyszałem jej głos.
- Nikola? Tu Zayn, pamiętasz mnie? - oparłem głowę o mur, w który wbudowany był domofon.
- Jasne, że pamiętam - odpowiedziała.
- Wyjdź na chwilę - powiedziałem.
- Już idę - oznajmiła. Po chwili zobaczyłem ją w furtce. - Co jest? - zapytała.
- Znasz kogoś kto mógłbym mnie podrzucić do jakiegoś bankomatu? - zapytałem z nadzieją w głosie.
- Masz szczęście przystojniaku - odpowiedziała - dzisiaj przywieźli mój motor. Zaraz wracam. - powiedziała i poszła na swoje podwórko. Za kilka minut usłyszałem dźwięk motoru, w bramie ujrzałem koleżankę siedzącą na Buell XB12S Lightning w czarnym obciskającym ubraniu. Zgasiła swój pojazd i podała mi kask - zapraszam.
Usiadłem z tyłu na motorze, nałożyłem kask i powiedziałem, że możemy jechać. Dziewczyna odpaliła pojazd i ruszyliśmy. Po dwudziestu minutach byliśmy pod bankomatem. Szybko zsiadłem z motoru i podbiegłem do niego. Włożyłem kartę, wbiłem kod pin i wypłaciłem dwa tysiące złotych na wszelki wypadek. Podszedłem do niej.
- Po co ci tyle kasy? - zapytała gdy chowałem pieniądze do portfela.
- Mój chłopak ma problemy i muszę mu pomóc - odpowiedziałem i wyjąłem telefon z kieszeni. Wybrałem numer do gościa i umówiliśmy się na Mokotowie, koło przedszkola w jakiejś "ślepej" uliczce. Poprosiłem koleżankę, aby mnie tam zawiozła. Ona bez problemu wyświadczyła mi przysługę. Po dziesięciu minutach byliśmy na umówionym miejscu. Czekał już tam ten sam samochód, który widziałem dzisiaj. Zszedłem z motoru i podszedłem do samochodu.
- Mój chłopak, Louis jest Wam winny jakieś pieniądze? - spytałem się grubego, łysego mężczyzny, który siedział w samochodzie po stronie pasażera.
- Tak - zaśmiał się - tysiąc pięćset złotych - odpowiedział i spojrzał na drugiego, który gryzł zapałkę.
- Louis mówił, że tysiąc - powiedziałem wyjmując portfel. Na moje słowa mężczyźni się zaśmiali.
- Tysiąc był tydzień temu - odpowiedział.
- Oddam Wam kasę to zostawicie go w spokoju? - zapytałem się. Mężczyzna siedzący od strony pasażera spojrzał na drugiego, który kiwnął głową na znak, że się zgadza.
- Niech Ci będzie. I tak słabo sprzedawał. Szkoda tylko będzie, bo dobrze obciągał - we dwoje się zaśmiali. Kiedy to usłyszałem zagotowało się we mnie. Jak oni mogli go zmuszać do takich rzeczy? Jeden z nich zobaczył moją złość. - Uspokój się - powiedział i wyciągnął rękę po pieniądze.
Wyciągnąłem z portfela tysiąc pięćset złotych i dałem mu w jego ohydną rękę. - Pierdolcie się - powiedziałem i poszedłem w stronę Nikoli.
- Pozdrów chłopaka i jego dupę - zaśmiali się i ruszyli z piskiem opon.
- Chcesz pogadać? - zapytała się dziewczyna. Z moich oczu leciały łzy. Jak oni mogli to robić z moim chłopakiem? Jak oni mogli go tak wykorzystywać?
- Zawieź mnie do domu - nałożyłem kask i usiadłem na motorze. Podczas całej drogi miałem jego słowa w głowie "Szkoda tylko będzie, bo dobrze obciągał", "Pozdrów chłopaka i jego dupę" i te ich wielkie łyse pierdolone ryje. Miałem w sobie tyle złości. Nie mogłem sobie tego darować. A ja głupi jeszcze na niego krzyczałem...
- Dzięki - powiedziałem i pocałowałem ją w policzek. - Wpadnij wieczorem.
- Okej, nie ma za co - odpowiedziała i pojechała do siebie.
Wszedłem do domu, zamknąłem za sobą drzwi i oparłem się o nie. Powoli z moich oczu zaczęły lecieć łzy. Cały czas miałem w głowie ich słowa, cały czas krążyły mi w myślach. I widok Louisa, kiedy płakał... Otarłem policzki i poszedłem do kuchni, nałożyłem do miski lody, wyjąłem z lodówki dwie czekolady i poszedłem do chłopaka na górę. Wszedłem po cichu, postawiłem na stoliku rzeczy, położyłem się obok śpiącego chłopaka i płacząc mocno się do niego przytuliłem. Moje szlochanie musiało go obudzi, bo zaraz chłopak odkręcił się w moją stronę i mocno mnie objął.
- Dlaczego płaczesz? - zapytał.
- Bo byłem nie dobry dla Ciebie - odpowiedziałem mocno go przytulając. Chwilę się we mnie wpatrywał, przetarł oczy i powiedział.
- Zayn, nie płacz. Proszę - chłopak objął mnie mocno i zaczął głaskać po policzku kciukiem ocierając łzy.
- Wiem co oni co zrobili - powiedziałem i wybuchłem jeszcze większym płaczem. Chłopak patrzył się na mnie przez dłuższą chwilę. - Wszystko z nimi załatwiłem. Zapłaciłem te pieniądze - powiedziałem i zacząłem ocierać łzy.
- Ja tego nie chciałem. Oni mnie zmuszali... - zaczął mówić przez łzy. - Ja na prawdę tego nie chciałem...
- Wiem - zacząłem razem z nim płakać. - Wiem, kochanie - mocno go przytuliłem. Otarłem swoje łzy i powoli zacząłem ocierać jego. Pocałowałem go delikatnie w usta. - Mówimy sobie o wszystkim, okej? - spojrzałem mu w zapłakane oczy.
- Dobrze - odpowiedział i podniósł się lekko.
- Proszę - podałem mu lody, chłopak wziął je i zaczął jeść. Rozpakowałem czekoladę i po kawałku wkładałem ją do buzi. Na twarzy mojego chłopaka po woli pojawiał się uśmiech co cieszyło i mnie. Kiedy skończył jeść lody podbierał mi po kawałku czekoladę. Oparłem swoją głowę o jego i złapałem go za rękę, spletliśmy swoje palce. - Zaprosiłem dzisiaj Nikolę, która pomogła mi załatwić sprawę z dilerami. - powiedziałem, wolną ręką otworzyłem drugą czekoladę.
- Okej - Louis wziął kawałek czekolady i zaczął ją obgryzać. - Kiedy ją poznałeś?
- Dzisiaj jak wracałem ze sklepu rozerwała mi się reklamówka - zacząłem opowiadać. - Ona miała drugą i mi dała. Fajna jest. Taka obuziara na czarnym motorze - uśmiechnąłem się.
- To fajnie - chłopak się uśmiechnął i zjadł swój duży kawałek czekolady. Położył swoją twarz na mojej klatce, narzucił swoją nogę na moje i mocno się do mnie przytulił. - Dobrze, że Cię mam Zayn - zaczął głaskać mnie po policzku.
- Dobrze, że mamy siebie - wziąłem jego rękę, pocałowałem ją i mocno go przytuliłem.


Na ten rozdział to tyle. Jeżeli chcesz być informowany/a o kolejnych rozdział to zostaw nazwę swojego twittera w komentarzu. Proszę aby każdy kto przeczytał dzisiejszy rozdział skomentował go w jednym albo kilku zdaniach. Będzie to znak dla mnie, że jednak ktoś czyta moje wypociny. Dziękuję ze komentarze pod rozdziałem XIII. Jeżeli masz ochotę i czas to udostępnij ten rozdział klikając na obrazki niżej.
Chciałbym także zaznaczyć, że jestem chłopakiem. Na początku śmieszyło mnie to kiedy myliliście mnie z dziewczyną, ale teraz robi się to już nie do zniesienia. Także pamiętajcie, opowiadanie pisze chłopak!
Dziękuję!

20 komentarzy:

  1. Ok to było zajebiste, Informuj mnie o kolejnych ;D @hazza2456

    OdpowiedzUsuń
  2. ŚWIETNE, CUDNE - PISZESZ GENIALNIE :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc to ja też na początku myślałam, że ten cały blog pisze dziewczyna. Dopiero przy VII Rozdziale, gdy przeczytałam: "..rozdział pisałem.." to się skapłam, że jesteś chłopakiem. No cóż, było to dla mnie miłe zaskoczenie. ;d

    Rozdział oczywiście niesamowity. Czekam na następny. ♥
    @BelzebubFOREVER

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jak zwykle niesamowity. Świetnie piszesz. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedno wielkie WOW. Kocham takiego Zayn'a. <3 Rozdział oczywiście niesamowity. A Ty jesteś moim bogiem. xd Czekam na kolejny :3 @ohahehxd

    OdpowiedzUsuń
  6. Cuuuuuudowne <333333
    Kocham to jak piszesz.
    @eirin_ns56

    OdpowiedzUsuń
  7. Uzależniłam się... To jest genialne :)
    Masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znakomite. Miałem łzy w oczach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnyyy rozdział.
    Ale niech on już więcej z tymi dilerami, bo po prostu w żołądku się przewraca - straszne.
    Teraz jemy czekoladę a potem będziemy na brzuch narzekać. :)
    Nie no pięknie piszesz.
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow. W ogóle się tego nie spodziewałam. Ale jest zajebisty. Pisz tak dalej xx

    OdpowiedzUsuń
  11. to jest cudowne * :) Tak pamiętam, że jesteś chłopakiem :D choć miałam jedną wpadkę :*

    OdpowiedzUsuń
  12. cudowne opowiadanie!Mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę przyznać, że również myślałyśmy, że jesteś dziewczyną, więc szczerze przepraszamy. :) Co do rozdziału: Jest świetny (zresztą jak zwykle)! Musimy przyznać, że nawet uroniłyśmy łezki, co rzadko nam się zdarza. Zayn jest tak cholernie słodki, każdy chciałby mieć kogoś takiego jak on. :) Mamy nadzieję, że następny będzie już niedługo! :)
    Ps: Zaczęłyśmy od nowa nasze opowiadanie, pojawił się również nowy prolog. Byłoby nam niezmiernie miło, gdybyś go przeczytał i wyraził swoją opinię w postaci komentarza oraz napisał czy dalej chcesz być informowany.
    Pozdrawiamy i życzemy weny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne kurde aż się łezka w oku zakręciła z każdym kolejnym rozdziałem wkręcam się coraz bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ej ej ej ! A bedzie cos w stylu ze Zayn zakocha sie w Nikoli i bedzie wybieral miedzy nią a swoim chlopakiem ? ?

    Ps. Super sie czyta kolejne rozdzialy :D

    OdpowiedzUsuń
  16. No ładnie ... w co on się wpakował?!
    Świetny rozdział. <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow. Dobrze, że szybko udało się to załatwić... Ciężka sprawa. Cóż nie mam weny na komentarz, ale Tobie życzę jej jak najwięcej :D
    Devon

    OdpowiedzUsuń