3 maja 2013

Rozdział XII: "Alcohol (& Drag) Party"

- Cześć - Louis otworzył drzwi i zaczęliśmy się witać z gośćmi. Z Małgosią pocałowaliśmy się w policzki, a z Maćkiem podaliśmy sobie rękę. - Wchodźcie, zapraszamy. - powiedział chłopak i wskazał na schody, które prowadziły w miejsce naszej dzisiejszej imprezy.
- To się nazywa dom, szczęściarze z Was - Maciek zaczął rozglądać się po całym domu. - Przywieźliśmy ze sobą trochę alkoholu - kolega wyjął z torby dwie butelki wódki i dał je Lou.
- Nie trzeba było - powiedziałem. - Każdy z nas zaliczy dzisiaj chyba zgon - zaśmiałem się lekko - daj torbę zaniosę ją do pokoju. - Wziąłem od Małgosi torbę z ich ciuchami i zaniosłem do pokoju, w którym będą spać. Chodźmy na taras - poszedłem pierwszy a goście za mną. - Siadajcie - usiadłem na ławce. Maciek z Małgosią na przeciwko mnie. Po chwili dołączył do nas Louis, który zgubił się gdzieś na dole. Naturalnie usiadł obok mnie.
- To co? Na początek po jednym? - chłopak się uśmiechnął i nalał wszystkim wódki do kieliszka. - Za dzisiejszą imprezę - unieśliśmy kieliszki do góry i wypiliśmy zawartość. - Co u Was słychać? - zapytał mój chłopak i zaczął rozpalać grill.
- Wszystko okej - zaczęła mówić Małgosia - robię już sobie prawo jazdy. W czerwcu będę miała egzamin, a Maciek mi zazdrości oczywiście - lekko się zaśmiała a my razem z nią. - Nie może się pogodzić, że to ja pierwsza będę miała prawko i go woziła. - uśmiechnęła się.
- Nie smuć się Maciek - zacząłem mówić - powiedziała, że będzie Cię woziła. Jest dobrze - zaśmiałem się.
- Ja na Twoim miejscu bym ją rzucił - powiedział Louis. Wszyscy na niego spojrzeliśmy. - Jak możesz pozwolić na to żeby to dziewczyna pierwsza miała prawo jazdy? - zaśmiał się. - Zayn pamiętaj, że ja pierwszy robię sobie prawko - dodał.
- Rób sobie pierwszy - odpowiedziałem - ja robię sobie na motor. - Zaśmiałem się - zobaczycie jak za pięć miesięcy podjadę pod szkołę zajebistym motorem.
- Zlitujcie się i nie dołujcie mnie dobrze? - powiedział Maciek lekko zdenerwowany.
- Nie pastwmy się nad nim - powiedziałem. - Znajdźmy sobie jakiś inny temat - uśmiechnąłem się. Louis położył na grilla kiełbasę i szaszłyki, usiadł obok mnie objął. - Ładnie dzisiaj wyglądasz Małgosiu - powiedziałem i puściłem do niej oczko.
- Dziękuję - uśmiechnęła się - ty też dzisiaj ładnie wyglądasz - puściła mi całuska. Maciek z Louisem wpatrywali się w nas jak byśmy z Małgosią robili coś złego. Mój chłopak był zazdrosny. Zaczął szczypać mnie w bok.
- Skoro tak... - powiedział Maciek. - Pociągający jesteś Louis. Gdyby nie moja dziewczyna i twój chłopak to bym cię rżnął - puścił oczko Louisowi. Małgosia walnęła go łokciem w brzuch.
- Tylko byś spróbował a urwała bym ci go i powiesiła na ścianie - lekko się uśmiechnęła i nałożyła sobie sałatki.
- Sory Louis, ale nic z tego - Maciek się zaśmiał i nalał sobie soku do szklanki.
- No niestety, szkoda - odpowiedział chłopak i pocałował mnie w policzek. - To tylko żarty - szepnął mi do ucha. Wiedział, że robię się cholernie zazdrosny. - Komu kiełbaska, komu szaszłyk? - wstał i zaczął wykładać z grilla na talerz gotowe przekąski. Nałożył sobie i mi kiełbaskę i szaszłyki, a resztę odstawił na środek stołu. Zaraz zrobili to samo goście. Mój chłopak polał wódki do kieliszków i zaczęliśmy jeść.
- Dobre te szaszłyki. Kto je robił? - powiedziała Małgosia i wzięła sobie drugiego szaszłyka.
- Smakują? Szaszłyki z chińskim akcentem jak się nie mylę. Zayn je zrobił - odpowiedział jej Louis.
- Są pyszne. Masz jeszcze? - zapytała.
- Jasne, wszystkiego jest pod dostatkiem. To na drugą nogę? - Nalałem wszystkim soku i podniosłem kieliszek do góry, a reszta za mną. Wypiliśmy zawartość i z powrotem zajęliśmy się jedzeniem. - Kurcze ja już pełny jestem - zaśmiałem się i wygodnie usiadłem na ławce.
- Taki chudy chłopak jak ty dużo nie zje - powiedział Louis i zaczął głaskać mnie po brzuchu.
- Louis, masz coś? - powiedział Maciek i spojrzał się dziwnie na chłopaka. Nie wiedziałem o co mu chodziło. Po chwili skojarzyłem fakt z ostatniej imprezy i domyśliłem się, że chodziło mu o narkotyki.
- Coś się wygrzebie - odpowiedział mu. Wstał od stołu i poszedł do pokoju. Poszedłem za nim i zamknąłem za sobą drzwi.
- Skąd ty to masz? - zapytałem się go kiedy szukał w torbie proszków.
- Kupiłem... - odpowiedział. Wyciągnął z kieszeni woreczek i spojrzał się na mnie. - Nie bój się ja nie biorę - podszedł do mnie i mnie pocałował.
- To po co kupujesz? - dalej ciągnąłem temat.
- Oj Zayn... Daj spokój - Louis próbował wymigać się od odpowiedzi. Wziął mnie za rękę i zaczął prowadzić na taras.
- Tylko niech nie bierze tego na tarasie - powiedziałem mu a on tylko przytaknął. Kiedy wróciliśmy zawołał Maćka i poszli na dół. Usiadłem na swoim miejscu. - Weź pierdolnij tego swojego chłopaka w łeb - powiedziałem do Małgosi.
- Niech robi co chce - odpowiedziała sucho. - Wcale się mnie nie słucha, potem będzie miał sam do siebie pretensje. - powiedziała i zaczęła szukać czegoś w torebce. - Mogę? - wyciągnęła papierosa.
- Jasne - odpowiedziałem. - Nie wiesz skąd Louis je bierze? - zapytałem się jej.
- Nie, ale Maciek nie kupuje już od tego samego gościa co wcześniej - powiedziała - w ogóle nie widzę, żeby je miał gdziekolwiek. W domu przy mnie nie bierze.
- Kurwa... - powiedziałem. Skąd może je Louis mieć? Po co je kupuje skoro nie bierze? Było tak pięknie. Bez problemów, a teraz pieprzone narkotyki. Nalałem mi i Małgosi wódki i zaraz ją wypiliśmy. - Ja sobie z tym debilem pogadam - dodałem wkurzony. - Ile on to wciąga? - zapytałem zdenerwowany. Małgosia w tym czasie zdążyła wypalić dwa papierosy, a on nie mógł wciągnąć? - Zaraz przyjdę - wstałem i poszedłem na dół. Chłopcy siedzieli w kuchni. Kiedy wszedłem Louis akurat wciągał z blatu proszek. Cofnąłem się i poszedłem do łazienki. Byłem na niego wściekły. Mówił mi, że nie bierze, a przed chwilą widziałem co innego. Załatwiłem swoje potrzeby, umyłem ręce i wyszedłem z łazienki. Przed drzwiami czekał na mnie mój chłopak. - Nie bierzesz? - zapytałem się go.
- Tylko spróbowałem, nie denerwuj się - zaczął mnie uspokajać.
- Nie bierzesz, a kupujesz? Kit to możesz wciskać komu innemu - wykrzyczałem mu i poszedłem do reszty. Nalałem sobie wódki i przechyliłem kieliszek. Widziałem, że Maciek ma już podkrążone oczy. Siedział na ławce obok swojej dziewczyny i patrzył się na mnie jak bym mu zabrał działkę.
- No to potańczymy? - wszedł Louis cały w skowronkach i zaczął mnie wyciągać do tańca. Opierałem się na początku, ale gdy zobaczyłem, że nasi goście już tańczą to mu uległem. Bez słowa tańczyliśmy kilka piosenek, a potem wróciliśmy do stołu. Chłopak położył na grilla skrzydełka. Usiadł obok mnie i się do mnie przytulił. - Przepraszam Zayn, więcej nie będę - powiedział i pocałował mnie w rękę. Uśmiechnąłem się lekko na znak zgody, chciałem coś powiedzieć, ale Małgosia mi przeszkodziła.
- A ty ćpunie ani razu mnie nie przeprosiłeś - zaczęła krzyczeń na Maćka. - Jak będziesz potrzebował pomocy to nie licz na mnie kurwa. Niech ci pomagają Ci, co Ci sprzedają. - dokończyła. Patrzyliśmy się z chłopakiem na nią. Nigdy nie widzieliśmy jej takiej złej. Jej chłopak tylko się głupio uśmiechał. Zupełnie go nie rozumiałem. Miał dziewczynę, ojca, matkę a i tak było mu jeszcze źle. Nie którzy ludzie nie mają tego, a on nie potrafi docenić, że ich ma. Wstałem od stołu i z szafki wyciągnąłem drugą butelkę. Nalałem nam do kieliszków.
- Nie denerwuj się, nie warto - z lekkim uśmiechem powiedziałem do dziewczyny. Szkoda mi jej było. Zamiast się bawić to musiała się przejmować Maćkiem.
- Tak - odpowiedziała i wypiła wódkę.
Louis przekręcił skrzydełka i po chwili wyjął je na talerz. W ciszy zaczęliśmy jeść. To była niezręczna cisza. Zegarek wskazywał dopiero godzinę dwudziestą, a my już po części mieliśmy zepsute humory na dalszą imprezę. Miałem nadzieję, że gdy do naszych organizmów dostarczymy większą dawkę trunku to przynajmniej trochę się rozluźnimy. W godzinę rozpracowaliśmy drugą butelkę alkoholu i momentalnie wszystkim rozwinęły się języki. Zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się przy czym zagłuszyliśmy muzykę lecącą z głośników. Na reszcie rozpoczęła się prawdziwa impreza. Na taką miałem ochotę od dawna. Nawet nie było widać napięcia pomiędzy Maćkiem a Małgosią. Po trzeciej butelce urwał mi się film...
Obudziłem się z potwornym bólem głowy i kacem. Poczułem, że jest mi chłodno. Na początku przestraszyłem się czy nie jest to jakiś efekt uboczny wczorajszej imprezy, ale po chwili zorientowałem się, że leżę cały nagi. Niepewnie spojrzałem w bok i na szczęście zobaczyłem też nagiego Louisa. Nałożyłem spodnie i koszulkę. Poszedłem do łazienki po jakieś proszki od głowy i zszedłem na dół. Nikogo jeszcze nie było. Wyjąłem z szafki szklankę i nalałem do niej soku. Wziąłem tabletkę i ją popiłem. Usiadłem chwilę na krześle i spojrzałem przez okno na basen. Na leżaku zobaczyłem śpiącego Maćka. Ze śmiechem na twarzy poszedłem do niego. Na początku dziwiłem się dlaczego śpi na dworze, ale potem wszystko zrozumiałem. Cały leżak był zarzygany, a on sam niesamowicie śmierdział. Wróciłem do środka i poszedłem zobaczyć czy Małgosia śpi w swoim pokoju. Po cichu otworzyłem drzwi i zobaczyłem ubierającą się dziewczynę.
- O przepraszam - szybko się cofnąłem i zamknąłem drzwi. Po chwili wyszła do mnie w ubraniu.
- Cześć - pocałowała mnie w policzek i zeszliśmy na dół do kuchni. - Jak się udała noc? - usiadła na krześle i spojrzała na mnie.
- A jak się miała udać? - spojrzałem na nią ze zdziwieniem. - Kawy?
- Poproszę. Nic nie pamiętasz? - zaśmiała się.
- Nie - odpowiedziałem. - Pamiętam moment kiedy tańczyliśmy nad basenem, a potem już nic - powiedziałem.
- To wszystko co dobre cię ominęło - dziewczyna zaczęła się śmiać.
- Nie denerwuj mnie. Co zrobiłem - usiadłem na przeciwko niej i patrzyłem się na nią.
- Ty nic - uśmiechnęła się. - Ale Louis by cię pieprzył na basenie - zaśmiała się. Zrobiłem się cały czerwony. To dlatego byliśmy nadzy? Pomyślałem sobie.
- Serio? - zapytałem. - Ale nie pieprzył?
- Nie - dziewczyna nadal się śmiała. - W pokoju dawaliście czadu - jeszcze bardziej zaczęła się śmiać - Nie wiem czy Was nie było słychać sto metrów dalej.
- Żartujesz? - zaśmiałem się lekko.
- Nie, teraz nie żartuje. - puściła mi oczko - Powinieneś się cieszyć, że w tym stanie twój chłopak mógł - zaśmiała się. Zaparzyłem nam kawę i poszliśmy na taras. Cały taras był wysprzątany. Zrobiła to pewnie Małgosia. Usiedliśmy na huśtawce. - Świetną imprezę zrobiliście - uśmiechnęła się i zaczęła się na mnie patrzeć.
- Dziękuję - uśmiechnąłem się - a ty czemu chłopaka do łóżka nie wpuściłaś? - zaśmiałem się.
- No chyba widziałeś co on tam zrobił koło siebie? - spojrzała na niego a potem na mnie.
- Widziałem - spojrzałem na niego. - Która w ogóle jest godzina? - zacząłem szukać swojego telefonu.
- Jedenasta - powiedziała Małgosia.
- To jeszcze wczesna - uśmiechnąłem się - Czekają nas jeszcze dwie takie imprezy, pierwszego i czwartego. Pierwszy moje urodziny, a czwarty urodziny Louisa
- No to super - szeroko się uśmiechnęła i wypiła łyk kawy. - Ciekawe czy damy radę. Co mu kupiłeś?
- Złotą bransoletkę z napisem "Louis & Zayn Forever" i sam zrobiłem z cegły serce, a w niej napis "Louis & Zayn" no a z tyłu "Happy Birthday"
- O ty kurwa - zaśmiała się - zaszalałeś. Chciało ci się robić to serce? - spojrzała na mnie
- No pewnie - bez zastanowienia odpowiedziałem. - Dla Louisa wszystko - lekko się uśmiechnąłem.
- Co dla Louisa wszystko? - chłopak wszedł na taras. Spojrzeliśmy na siebie z Małgosią.
- Wszystko dla Ciebie - razem z dziewczyną się zaśmieliśmy. Nie mogłem wymyślić lepszej odpowiedzi? Czasami się zastanawiałem jak to jest. Najlepszy uczeń, a odpowiedzi jak dziecko.
- Dobrze - odpowiedział z uśmiechem. Podszedł do mnie i mnie pocałował.
- Pamiętasz coś? - od razu zapytała się go Małgosia. Kiedy pomyślałem o tym co mi mówiła lekko się uśmiechnąłem. Chłopak usiadł pomiędzy nami.
- Średnio - odpowiedział. Wziął ode mnie kawę i napił się trochę. - A co ciekawego się działo? - spojrzał na nią.
- No w waszym pokoju to chyba dużo - powiedziała dziewczyna, spojrzała się na mnie i po chwili wybuchliśmy śmiechem.
- Dobra, nie chcę wiedzieć - odpowiedział speszony i spojrzał na basen. - A tamten co tam robi? - zapytał. - Chodźcie go obudzimy - lekko się zaśmiał. Po jego uśmiechu wiedziałem, że już coś wymyślił. Położyliśmy kubki z kawą na stole i schodami zeszliśmy na dół. - O Panie. Ale świnia - powiedział chłopak kiedy zobaczył całego zarzyganego Maćka. - Zróbmy mu kąpiel. - Louis złapał za dół a ja górę leżaka i wrzuciliśmy go do basenu. Maciek zdezorientowany zaczął wiercić się w wodzie. Wszyscy się z niego śmieliśmy. Kiedy zorientował się o co chodzi wyszedł z basenu i sam zaczął się śmiać.
- Dziękuję Wam - powiedział i poszedł do domu. Poszliśmy za nim żeby zobaczyć co zrobi. On wszedł do pokoju wziął czyste ciuchy i poszedł do łazienki. Louis wziął swoje czyste ubrania i poszedł do drugiej pod prysznic, a ja z Małgosią w kuchni robiliśmy śniadanie. Gdy chłopcy wyszli z łazienek, przyszli do kuchni robić kanapki a my poszliśmy pod prysznic. Szybko się umyłem i zszedłem na dół gdzie czekali już na mnie ze śniadaniem. Usiadłem obok mojego chłopaka i zaczęliśmy jeść.



Dziękuje za przeczytanie rozdziału. Przepraszam za błędy, które mogły się wkraść. Proszę o skomentowanie będzie to dla mnie motywacja do dalszego pisania. Jeżeli chcesz być informowany/a o kolejnych rozdziałach zostaw w komentarzu nazwę swojego twitter'a. Chciałbym Wam wszystkim podziękować za komentarze pod wcześniejszymi rozdziałami! Jesteś niesamowici! Proszę również o udostępnianie linku do mojego bloga. Udostępniajcie wszędzie gdzie możecie! Dziękuję xD!

20 komentarzy:

  1. nie mogę się doczekać następnej części ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny rozdział:) Bardzo mi się podoba<3
    Oby jak najwięcej takich:D
    Czekam na nexta. Weny!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. FAJNIE SIĘ CZYTA :)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny,fajny:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Łał, no co? Strasznie dobre masz te rozdziały :)
    Nie wiem czemu, ale jak przeczytam zazwyczaj robię się głodna. xD
    Suuuuuuuper
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny jak zwykle :-)
    Byłabym wdzięczna za informowanie na @Olga_Off

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz talent. <3
    Kocham ten blog. ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Wooow ! Nieźle . Wyczuwam jakieś kłopoty z tymi dragami w kolejnych rozdziałach . :3 Robi się ciekawie . xd Uwielbiam Cię za tą historię . :) @ohahehxd

    OdpowiedzUsuń
  9. masz niezły talent, fajnie, że to wykorzystujesz. oby tak dalej, chcę już czytać kolejne rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne... ! ! ! ! !
    chcę być informowana.
    @rozowaatomowka

    OdpowiedzUsuń
  11. jej cudowny rozdział :) czekam na następny : )

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebiste informuj mnie dalej @Styllesowa masz talent facet

    OdpowiedzUsuń
  13. Aaaaa fajne chociaż wiecej scen erotycznych by sie przydało <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz talent ! Nie zmarnuj go ; )) piszesz bardzo ciekawe że aż chce się czytać ; 33
    Jeżeli mógłbyś a nie byłby to problem...
    Proszę informuj mnie o kolejnych rozdziałach na tt. @wheremycat
    Z GÓRY BARDZO DZIĘKUJE ; 33 CZEKANO Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA DALSZA CZĘŚĆ ; 33

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow! To jest chyba twój najlepszy rozdział. Nie wiem co ty zrobiłeś że jest taki zajebisty. Po prostu gratulacje ;) Obyś przy następnym rozdziale miał taką samą wenę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak zawsze świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku.. to jest świetne! Pisz dalej :) z niecierpliwością czekam i zapraszam: http://the1dvampirestory.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne♥ Czekam na kolejne /AmMrsTomlinson

    OdpowiedzUsuń
  19. Impreza w stylu Project X?? Genialne jak zawsze. Nie mogę się doczekać nowego.
    @ComMusia

    OdpowiedzUsuń