20 kwietnia 2013

Rozdział X: "Themselves"

Dzisiaj po raz pierwszy od wypadku pojawię się w szkole. Nie będzie to dla mnie łatwe, spojrzeć kilkuset osobom w oczy. Tym bardziej, że ich spojrzenia nie będą przyjazne. Całą drogę do szkoły przebyłem sam. Z Louisem umówiłem się na miejscu.
Kiedy stałem przed budynkiem, serce zaczęło mi szybciej bić. Wiedziałem, że gdy tylko przekroczę próg szkoły od razu pojawią się wyzwiska. To było oczywiste. Z torby wyjąłem słuchawki i podłączyłem je do telefonu. Włożyłem obie słuchawki do uszu i włączyłem Born This Way. Zacząłem iść w stronę drzwi. Kiedy wszedłem do środka kilkaset par oczu patrzyło się tylko na mnie. Ściszyłem trochę piosenkę, aby ich usłyszeć. Nie wiem dlaczego to zrobiłem. Może dlatego, że chciałem się dowiedzieć co oni myślą? Za sobą słyszałem cichy śmiech. Zignorowałem to. Szedłem dalej do szatni. Wyjąłem kluczyk otworzyłem swoją szafkę i zacząłem się przebierać. 
- Patrzcie na pedała - krzyknął ktoś z końca korytarza. Wszyscy wybuchli śmiechem. Ponownie to zignorowałem. - Damy mu coś. - Powiedział jakiś chłopak i ruszył w moją stronę. - Patrz co dla Ciebie mam, przyda Ci się - na mojej szafce położył sztucznego penisa. Szybko w okół zebrała się grupa osób, która się śmiała. Nie dałem się wyprowadzić z równowagi. Zacząłem do torby pakować książki na lekcje. - Jak się czuje Louis? - zapytał ten sam chłopak - pochwalił się bójką? - Wtedy przed moimi oczami pojawił się ten siniak, którego Lou ma na brzuchu. To on musiał mu go zrobić. Wtedy się we mnie zagotowało. Odłożyłem torbę do szafki i przycisnąłem go do ściany.
- Słuchaj debilu. Jeżeli jeszcze raz sobie zażartujesz ze mnie, albo z kogoś z tej szkoły to... - wziąłem z szafki sztucznego penisa - to on będzie siedział głęboko w twojej zasranej dupie. - Wszyscy do o koła zaczęli się śmiać. Tym razem z niego. Że dał mi się przycisnąć do ściany. Jednak on nie był taki głupi. Zaczęliśmy się szarpać. Na początku to on był górą, jednak udało mi się go przewrócić. Usiadłem na jego nogach i zacząłem go bić pięściami po twarzy. Biłem gdzie popadło.
- Zayn zostaw go! - krzyknął Louis i zaczął się przepychać pomiędzy zbiegowiskiem. Ja nadal go biłem pięściami po całym ciele. On nie miał już siły na bronienie się. Nawet nie starał się mnie zrzucić. Kiedy chłopak przepchał się zaczął mnie z niego ściągać. - Zayn zostaw go! - znowu krzyknął. Postanowiłem go zostawić. Wstałem z niego i wziąłem torbę z szafki. On nadal leżał na podłodze. Twarz miał we krwi.
- A to za Louisa - kopnąłem go w brzuch i odszedłem. Wszyscy zebrani zaczęli bić mi brawo. Ja jednak miałem to w dupie. Kiedy on się ze mnie nabijał, oni stali i się śmieli. - Cześć kochanie - na oczach wszystkich pocałowałem Louisa. Miałem w dupie to co myślą. W końcu czułem się wolny. Nie musiałem się z niczym ukrywać. Nie musiałem się nikogo bać. W końcu było tak jak od dawna chciałem żeby było.
- Wiesz, że teraz będziesz miał problemy? - usiedliśmy na ławce.
- Wiem - odpowiedziałem. - Już nadchodzą - w naszą stronę szedł dyrektor szkoły. Od razu wstałem z ławki.
- Zapraszam za mną. - Powiedział do mnie zimnym głosem. Jeszcze nigdy go takiego nie widziałem. Zawsze był wyluzowany. Można było z nim o wszystkim pogadać. Poszedłem za nim tak jak chciał. Weszliśmy do jego gabientu. - Wiesz, że po niego jedzie już pogotowie? - usiadł na swoim krześle i patrzył się na mnie jak na jakiegoś morderce.
- Ale Panie dyrektorze to on zaczął. Podszedł i się naśmiewał ze mnie... - zacząłem się tłumaczyć
- Tak, wiem. Wszystko oglądałem na kamerach. - odpowiedział. Skoro widział wszystko na kamerach to dlaczego wcześniej nie zainterweniował? - Teraz będziemy mieć podstawy, aby go wyrzucić ze szkoły. - Dyrektor dziwnie się do mnie uśmiechnął.
- Jakie podstawy? - zapytałem zdziwiony.
- Wcześniej prowokował bójki w miejscach, w których nie było kamer. Nikt nie chciał stanąć po stronie pobitego, także mieliśmy jedno słowo przeciwko wielu innym. Teraz mamy wszystko na kamerach - uśmiechnął się. - Nie musisz martwić się o konsekwencje. Z mojej strony nic ci nie grozi, z jego na pewno też.
- Serio? Bardzo Panu dziękuje - szczerze się uśmiechnąłem.
- Nie masz za co - dyrektor wstał i uścisnął moją dłoń.
- Aaaaa - lekko jęknąłem. Bolała mnie trochę po tej bójce.
- O przepraszam - dyrektor się uśmiechnął - tak między nami to nieźle mu przyłożyłeś. Czekałem, aż się wkurzysz na niego - uśmiechnął się.
- Dziękuję - lekko się uśmiechnąłem. - Mogę już iść? - zapytałem.
- Tak, proszę. - odpowiedział. Ruszyłem w stronę drzwi. - A i...
- Tak? - odwróciłem się.
- Może nie powinienem, ale powodzenia. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Dziękuję Panie dyrektorze - odpowiedziałem. To było miłe z jego strony. Fajnie, że dyrektor szkoły akceptował mój związek z Louisem. Gdyby on nie był tolerancyjny to trudno by było, aby uczniowie byli. Miałem nadzieję, że od tej chwili kwestia tolerancji w naszej szkole się zmieni.
Od dzisiejszego dnia życie w szkole całkiem się zmieniło. Większość stała się tolerancyjna a inni chociaż próbowali. Już nie było głupich śmiechów, wyzwisk w niczyją stronę. Czy to była otyła dziewczyna, czy chłopak ateista. Wszyscy byli dla siebie mili. Czasami ich nie poznawałem. Widziałem też, że nie którym trudno było pogodzić się z faktem, że w szkole są homoseksualiści. Jednak starali się nikomu nie dokuczać. W końcu szkoła stała się przyjazna dla wszystkich.
Tydzień zleciał mi bardzo szybko. Myślałem, że jak to zwykle bywa gdy czekamy na coś to wszystko się dłuższy. Teraz było inaczej. Czas leciał mi bardzo szybko. Czasami zastanawiałem się czy zegarki nie zostały przez kogoś przestawione do przodu.
W końcu nadszedł piątek! Dzień wyczekiwany przeze mnie od tygodni. Już od rana chodziłem cały podniecony wspólnym wyjazdem z Louis'em. Cały tydzień, tylko ja i on, w jednym łóżku. Na samą myśl robiło mi się gorąco. Dzisiaj nie poszliśmy do szkoły. Już od rana zacząłem pakować swoje rzeczy. U jego ciotki mieliśmy być o dwunastej. Miała pokazać nam co gdzie się znajduje. Cały w skowronkach zacząłem pakować swoją torbę. Mama bacznie mi się przyglądała. Czasami wydawało mi się, że patrzy na mnie jak na debila, zresztą nie dziwię się jej. Jeszcze nigdy nie byłem taki szczęśliwy z jakiegokolwiek wyjazdu.
- O! Zapomniałbym - wyjąłem z szafy pudełko. Był w nim prezent dla Louis'a na jego urodziny. - O! Jeszcze zapomniałem - podszedłem do szuflady biurka i wyjąłem z niej prezerwatywy. Włożyłem je do bocznej kieszeni torby.
- Zayn, usiądź na chwilę - powiedziała mama i pociągnęła mnie na łóżko. Złapała mnie za jedną rękę i zaczęła mówić. - Będziecie cały tydzień sami, nie chciałabym abyś robił coś czego nie chcesz...
- Oj mamo nie martw się - palnąłem. Nie musiała się o mnie martwić. Potrafiłem już za siebie decydować. Byłem odpowiedzialny...
- Kochanie, chodzi mi oto, żebyście nie uprawiali seksu pochopnie. Nie róbcie tego z ciekawości, róbcie to z miłości. Pierwszy raz to jest coś, co będziesz pamiętał do końca życia...
- Tak, wiem mamo - przytuliłem ją - ja kocham Louis'a, a on kocha mnie.
- Kocham Cię synku - pocałowała mnie w policzek. Dawno tego słowa od niej nie słyszałem. To było przyjemne, po tylu latach usłyszeć to od własnej matki.
- Też Cię kocham. - odpowiedziałem - zbierajmy się już. - Wstaliśmy z łóżka i ruszyliśmy po mojego chłopaka.
Kiedy podjechaliśmy pod blok mojego chłopaka on już na nas czekał. Włożył swoją torbę do bagażnika, wsiadł do samochodu i zaraz ruszyliśmy za miasto. Przez całą drogę w mojej głowie była tylko jedna myśl - Jak będzie wyglądał dzisiejszy wieczór. Na dzisiejszą noc czekałem odkąd Louis stał w samym bokserkach w moim przedpokoju. Do dzisiaj mam ten widok obcisłych bokserek.
Gdy dojechaliśmy na miejsce moim oczom nie ukazał się jakiś dom, była to prawie, że willa z basenem. Białe ściany i wielkie szyby w nich robiły nie lada wrażenie. Dodatkiem był taras, z którego schodami można było zejść prosto do prostokątnego basenu. Wyjęliśmy z samochodu swoje torby i od razu ruszyliśmy do domu. Na drzwiach wisiała kartka od jego ciotki "Chłopcy, przepraszam, ale musiałam wcześniej wylecieć. Klucz jest pod doniczką. Zapełniłam Wam lodówkę, ale od barku trzymajcie się daleko! Miłej zabawy!". Louis zerwał kartkę, wyjął klucz spod doniczki i otworzył drzwi. Weszliśmy do środka. Widok salonu mnie oszołomił. Wielki plazmowy telewizor nad kominkiem, a na przeciwko duża czarna sofa, przy której stała szklana ława. Za sofą była wielka ściana z szyby, z której widok był na basen. Na pozostałych ścianach wisiały obrazy. Na lewo od wejścia mieściła się nowoczesna kuchnia, ze stołem na środku. Obok wejścia do kuchni były drzwi do łazienki, w której był prysznic i sedes. Na przeciwko wejścia były schody na górę. Weszliśmy tam z Louisem. Kiedy weszliśmy na górę zamiast ściany była wielka szybka, za którą był taras z grillem i huśtawką ogrodową. Na lewo były dwa pokoje gościnne i sypialnia, a na prawo łazienka z dużą wanną i prysznicem. Wszystko wyglądało tak ślicznie. Jeszcze nigdy nie byłem w takim domu. Kiedy obejrzeliśmy cały dom poszliśmy do pokoju, w którym będziemy spać. Na środku pod ścianą stało duże łóżko, a obok drzwi wisiał telewizor. Obok łóżka stała wielka szafa z szybą. Od razu z chłopakiem ją otworzyliśmy i wypakowaliśmy do niej swoje ubrania.
- Jest gorąco - powiedział chłopak. - Idziemy na basen? - spojrzał na mnie.
- Jasne - odpowiedziałem i zdjąłem z siebie jeansy i nałożyłem krótkie spodenki. Mój chłopak zrobił to samo.
- To ty idź, a ja zaraz Cię dogonie. Dobrze?- spytał.
- Dobrze - pocałowałem go w policzek i się uśmiechnąłem. Wyszedłem z pokoju i przez taras po schodach poszedłem na basen i położyłem się na leżaku. Z kilku małych głośników umieszczonych na zewnątrz domu leciała muzyka, którą musiał włączyć mój chłopak. Po paru minutach przyszedł do mnie z drinkami. - Mieliśmy trzymać się z daleka od barku - zaśmiałem się.
- Wiem, dlatego przywiozłem ze sobą parę butelek - chłopak uśmiechnął się i położył obok mojego leżaka drinki, przysunął drugi bliżej mnie, zdjął swoją koszulkę i położył się na nim. Złapałem go za rękę i spletliśmy nasze palce. - Podasz mi drinka?
- Tak, proszę - podałem chłopakowi jego drinka i wziąłem swojego. - Za ten tydzień - napiłem się trochę.
- Nie zdejmiesz swojej koszulki? - chłopak spojrzał się na mnie. Miałem nadzieję, że się mnie oto nie zapyta. Nie lubiłem swojego ciała przez te blizny.
- Nie, sam wiesz jaki mam brzuch... - odpowiedziałem.
- Zayn, ale mi to nie przeszkadza. Nie jestem z Tobą ze względu na Twój wygląd. Kocham Cię i będę Cię kochać nawet jak będziesz starym, pomarszczonym dziadkiem. - Chłopak podniósł się i pocałował mnie w usta, powoli zaczął ściągać moją koszulkę - no dajesz... - chłopak ściągnął moją koszulkę i zaczął całować mnie po brzuchu, po moich bliznach - Kocham Cię bez względu na wszystko - pocałował mnie namiętnie.
- Dziękuje, jesteś kochany - uśmiechnąłem się i zamknąłem oczy. Chłopak położył się z powrotem na leżaku i ręką głaskał mnie po brzuchu.
Jego słowa wiele dla mnie znaczyły. Nie był jak inni, którzy lecieli tylko na wygląd. Mimo moich blizn on i tak mnie kochał. Mało tego, on mnie całował po bliznach. Mnie obrzydzał ich widok, a on dotykał ich swoimi wargami. Inni chłopcy czy dziewczyny, gdy u ich ukochanych pojawią się pryszcze to się brzydzą. Nie chcą na nich patrzeć. To jest miłość? Louis nie był jak inni. On był taki czuły, kochany...
- Louis, dlaczego ty jesteś taki kochany? - w moich oczach pojawiły się łzy.
- Co? - powiedział zdziwiony. Przekręcił się na bok, podparł głowę ręką i patrzył na mnie.
- Jesteś taki kochany, czuły, jesteś idealny - po policzkach zaczęły lecieć mi łzy - czasami mam wrażenie, że to jakiś pieprzony sen, że Cię mam, że jesteś przy mnie, że mnie kochasz...
- To nie jest sen - chłopak lekko się uśmiechnął, położył dłoń na moim policzku i kciukiem ocierał łzy. W pewnym momencie mnie uderzył.
- Co to miało być? - zapytałem lekko wkurzony - dlaczego mnie uderzyłeś?
- Widzisz. To nie jest sen - chłopak mnie pocałował. - Przepraszam - lekko się zaśmiał i do mnie przytulił. - Idziemy zrobić coś do jedzenia?
- Tak, zgłodniałem trochę - otarłem ostatnie łzy i wstałem z leżaka, pociągnąłem za sobą chłopaka i poszliśmy do kuchni. - Spaghetti? - spojrzałem na niego.
- Jasne - odpowiedział i wyjął z szafki makaron i garnek. Nalał do niego wody i wstawił na gaz. Ja z lodówki wyjąłem sos i mięso mielone. Wyciągnąłem patelnie, nalałem do niej trochę oleju i zacząłem podsmażać małe kawałki mięsa. Louis do garnka wlał sos i zaczął go gotować. Kiedy mięso trochę się zarumieniło wsypałem je do sosu i mieszałem. Chłopak odlał makaron i wyjął talerze. Nałożył do nich długie nitki a ja nalałem sosu. Siedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
Wieczorem po wspólnym prysznicu chłopak rozpalił ogień w kominku. Rozłożył przed nim koc i zrobił nam po drinku. Włączył film Trzy metry nad niebem i razem oglądaliśmy. Leżałem na jego kolanach. Było mi tak dobrze...
W środku filmu chłopak zaczął mnie namiętnie całować i nie przestawał. Wiedziałem, że to w końcu moment wyczekiwany od miesięcy...



Dziękuje za przeczytanie rozdziału. Przepraszam za błędy, które mogły się wkraść. Proszę o skomentowanie będzie to dla mnie motywacja do dalszego pisania. Jeżeli chcesz być informowany/a o kolejnych rozdziałach zostaw w komentarzu nazwę swojego twitter'a.
Dziękuje!

28 komentarzy:

  1. już sie nie moge doczekać następnej soboty i nowego rozdziału aaa <33333 to jest swietne!

    OdpowiedzUsuń
  2. ajj, teraz czekać na następny :c

    OdpowiedzUsuń
  3. ja chce widzieć nowy rozdział za 10 min ! zrozumiano ? x

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, jaki ten rozdział jest słodki, po prostu brak słów. JA CHCĘ SZYBKO NASTĘPNY ROZDZIAŁ!!!! ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Proszę, dodaj następny rozdział troszkę wcześniej niż zwykle... *-* Bo umrę normalnie jeśli nie dodasz go chociażby dzień wcześniej o_o Mogę prosić o autograf? Kocham *o*

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest genialne, ja chce szybciej nowy rozdział ! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ej i jak ja mam to niby krótko skomentować? Co? :) Zrobiłeś to specjalnie! :p Cóż^^ Niezły dyrektor nie powiem. A szkoła gdzie wszyscy są tolerowanie? Proszę weź mnie tam przenieść. Byłoby miło :) Mniejsza. Ten twój Louis i Zay to się chyba z choinki urwali w pozytywnym sensie.Gdzie takich dwóch ludzi znajdziesz?No i żeś skończył. W pięknym miejscu po prostu. Cóż zostaje czekać i mieć nadzieję, że tydzień prędko zleci.
    A i jedno zdanie do anonimów!
    Anonimem może być każdy. Podpisać może się każdy. Ale ANONIM Z PODPISU to JA i nie życzę sobie kopiowania ok? Dla mnie anonim dużo znaczy przeczytajcie sobie na samym początku stop-the-moment-by-tw.blogspot.com Po prostu nie znoszę złodziejstwa.Przepraszam, że na twoim blogu tak pisze ale na ponad setkę, które komentuje tu mi się to zdarzyło pierwszy raz. ;_;
    Jedyny prawdziwy
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  8. UZALEZNILAM SIE OD TWOJEGO SUPEROWEGO OPOWIADANIA!

    OdpowiedzUsuń
  9. *-* OMG OMG OMG.
    Ja chcę już kolejną część! <333

    OdpowiedzUsuń
  10. błagam odp.! jesteś kobietą czy chłopakiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myslalam przez caly czas ze jestes dziewczyna! wow

      Usuń
    2. Ty nie wszyscy! wypraszam :)
      LMM

      Usuń
  11. Taa znowu w najlepszym momencie przerwane... Wiedzialam że tak będzie. :)
    A no i jesteś świetny. <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny <3 i Trzy metry nad niebem Kocham ten film!

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę powiedzieć, że rozdział bardzo mi się podobał. Ale zawiodłam się na tobie... Jak mogłeś skończyć w takim momencie?! Ja się pytam!
    Nie zdziw się, jak pewnego dnia przyjdzie do ciebie policja i będą oskarżać cię o morderstwo, bo zanim będzie nowy rozdział to umrę z ciekawości co będzie dalej. Każesz mi czekać, aż do 27! Jestem niesamowicie niecierpliwą osobą :)
    No nic, pozostało mi jedynie czekać w męczarniach na nowy rozdział! :)
    Pozdrawiam i życzę dużo weny!

    @MilennMaria
    http://rescued-from-hell-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Co tu dużo powiedzieć, cudowny, świetny, fantastyczny! Musiałeś przerwać w tym najlepszym momencie?! :c No nic.
    Życzę dużo weny. <3
    A w wolnym czasie zapraszam na naszego bloga together-from-the-storm.blogspot.com i zatracony-w-przeszlosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, że blog czytam już od dłuższego czasu, ale dopiero dzisiaj zdecydowałam się skomentować. Na początku zaznaczę, że nie lubię komentować i robię to rzadko, ale piszesz tak świetnie, że musiałam to napisać. Czytałam już blogi innych chłopaków, ale Twój uznam za najlepszy. Może i czasem fabuła jest trochę 'przesłodzona', ale nie przestaję czytać. Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Cieszę się, że piszesz Swoje opowiadanie.
    Życzę Ci dużo weny i sukcesów, bo na to zasługujesz.
    Zapraszam do mnie: http://londyn-i-jego-historie.blogspot.com/
    Pozdrawiam,
    Sophiexxx.

    OdpowiedzUsuń
  16. dlaczego sie skonczylo akurat w takim momencie?! swietny rozdział, czekam z niecierpliwością na następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurde normalnie zakochałam się w twoim opowiadaniu jest świetne choć skończył się w najciekawszym momencie czekam z niecierpliwością na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapraszam na mojego bloga! Dopiero go założyłam ale mam ciekawy pomysł, więc proszę o wejścia i komentarze!
    Opowiada on historię chorej na białaczkę Elisabeth. Pewnego dnia jej życie obraca się o 180 stopni. Poznaje Zayna, który ma problemy z alkoholem i narkotykami. Zakochują się w sobie, lecz potem nie braknie im problemów.
    http://loveistriumphofimagination.blogspot.com/
    ...
    A rozdział świetny! Czekam na NN ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny rozdział:) Przepraszm, że tak póżno komentuje, ale tyle na głowie miałam w tym tygodniu, że nie mogłam się wyrobić. Ale żeś sobie wybrał moment do przerwania, no... dobra, dobra wybaczam:)
    Czekam na nexta i weny!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Jesteś mistrzem przerywania w najlepszych momentach : )

    Devon

    OdpowiedzUsuń