12 kwietnia 2013

Rozdział VIII: "Friday Party"

- Zayn, idź się wyszykuj, zrób co chcesz i chodźmy do mnie. Muszę wziąć prysznic i nałożyć czyste ubrania - powiedział chłopak usiłując ściągnąć mnie z łóżka. - Kochanie no wstawaj, za pół godziny mamy autobus. - mówił lekko zdenerwowany. W prawdzie to nie chciałem iść do Maćka. Robiłem to tylko ze względu na Louisa. Wiedziałem, że on tam chciał iść a beze mnie by nie poszedł. Był bardzo opiekuńczy.
- Dobrze już idę - wstałem z łóżka, wziąłem z szafki czystą bieliznę i ubrania. - Za dziesięć minut będę z powrotem - podszedłem do Louisa i pocałowałem go w policzek.
Pod prysznicem jak zwykle śpiewałem piosenki Mother Monster. Najbardziej lubiłem utwór Born This Way. Tą piosenkę mógłbym słuchać i śpiewać cały czas. Nigdy mi się nie nudziła. Może dlatego, że dawała mi ona siły na każdy nowy dzień. Jak śpiewa Gaga w piosence I’m beautiful in my way ‘Cause God makes no mistakes. I to była prawda, Bóg nie popełnia błędów... Gdy skończyłem mini koncert dla prysznica i wysuszyłem włosy, usłyszałem bicie brawa zza drzwi.
- Louis nie rób sobie jaj - krzyknąłem. Pewnie usłyszał mój śpiew w pokoju i przyszedł pod drzwi posłuchać dalszego wycia. Dobrze, że dzisiaj w mojej setliście nie było utworu I Will Always Love You. Nie zbyt wychodziły mi te góry, gdy Whitney pod koniec utworu śpiewała And I Will Always Love you... Och, kawał głosu...
- Nie robię sobie jaj, otwórz jak możesz - zaczął ciągnąć za klamkę. Otworzyłem mu bez wahania. W prawdzie byłem tylko w ręczniku, ale nie przeszkadzało mi to.
- Zapraszam do mojego królestwa - zaśmiałem się - długo słuchałeś mojego koncertu? - spojrzałem się na niego, oparłem się o pralkę. Jeżeli słuchał moich popisów wokalnych od samego początku to chyba musiał za to zapłacić?
- W prawdzie to jak jeszcze nie zacząłeś to stałem pod drzwiami - zaśmiał się, usiadł na desce od sedesu - twoja mama powiedziała mi żebym stanął i posłuchał jak śpiewasz.
- Podobało się? - wziąłem szczoteczkę do zębów wycisnąłem na jej czubek trochę pasty i zaczął szczotkować zęby.
- Nawet bardzo - wstał i przytulił mnie od tyłu - masz kawał głosu - pocałował mnie w szyję.
- W takim razie musisz mi zapłacić za koncert - wypiąłem się do niego tyłkiem i zacząłem płukać jamę ustną. Louis złapał mnie za biodra.
- Zapłacę, na pewno - odwrócił się i usiadł z powrotem na deskę. Gdy brał ręce z bioder strącił ze mnie ręcznik. Stałem przed nim cały nagi. Nie wiem dlaczego, ale nie próbowałem się zasłaniać.
Chłopak się zaśmiał.
- Przeprasza, nie chciałem - zasłonił oczy rękoma. Nie wpatrywał się w mojego penisa jak sroka w gnat. Chyba tylko ja byłem na tyle zboczony, że gdyby to jego ręcznik zsunął się z ciała to patrzyłbym się jak na milion dolarów.
- Nic się nie stało - uśmiechnąłem się - w końcu i tak mnie zobaczysz nago. - Zacząłem się ubierać - już możesz odsłonić oczka - podszedłem do niego i usiadłem mu na kolanach. - Zbieramy się?
- Tak, chodźmy - delikatnie pocałował mnie w usta i wyszliśmy z łazienki.
Przed wyjściem z domu pożegnaliśmy się z moją mamą. Idealnie zdążyliśmy na autobus w stronę domu Louisa. Wsiedliśmy do niego, mój chłopak kupił bilety i usiedliśmy na samym końcu. Po dwudziestu minutach byliśmy już w domu Lou. Chłopak krzyknął, że wrócił, ale nikt nie odpowiedział. Najwidoczniej jego rodziców nie było w domu. Od razu gdy się rozebraliśmy niebieskooki przystojniak poszedł do swojego pokoju po czyste ubrania. Złapał mnie za rękę i wciągnął do łazienki. Byłem tym zaskoczony.
- Będziesz się przy mnie kąpał? - zapytałem. Niby mi to nie przeszkadzało, ale tak jakoś dziwnie bym się czuł. Rozumiem zobaczyć kogoś nago przez przypadek, ale tak od razu to trochę dziwne. W końcu i tak Louis chyba nie widział mojego penisa bo w miarę szybko zasłonił oczy.
- Będzie ci to przeszkadzało? - zapytał zdziwiony. Spodziewał się chyba innej reakcji z mojej strony.
- Nie no co ty - uśmiechnąłem się i pocałowałem go. Zaczął napuszczać wody do wanny i się rozebrał. Usiadłem na taborku, który stał pod lustrem na przeciwko wanny i patrzyłem się na niego. To był niesamowity widok. Louis nagi i mokry... W tamtym momencie miałem ochotę rzucić się do tej wanny..
- Zayn umyłbyś mi plecy? Zayn, halo - chłopak zaczął machać rękoma przed moimi oczami. Nie słyszałem jego pierwszego wołania, tak się zamarzyłem...
- Przepraszam, mówiłeś coś? - zapytałem zdezorientowany.
- Tak. Mógłbyś umyć mi plecy? - Louis wystawił w moją stronę gąbkę.
- Jasne - wstałem z taborka i wziąłem od niego gąbkę. Namydliłem ją i zacząłem dokładnie myć plecy mojego chłopaka. Kiedy rozglądałem się po jego ciele zauważyłem na brzuchu sporego siniaka. Na pewno nie zrobił sobie go przez przypadek. Takiego siniaka nie dałoby się tak zrobić.
- Co to za siniak? - spytałem się go. Opuszkiem placa okrążałem siniaka. - Kto ci go zrobił?
- To nic takiego - chłopak odtrącił moją rękę.
- Dobrze - oddałem mu gąbkę i z powrotem usiadłem na taboret. Zastanawiałem się skąd mógł się wziąć na jego brzuchu taki siniak. Był on mniej więcej takiej długości jak normalna szklanka. W głowie miałem tysiąc myśli skąd on go tam ma. Najgorszą z nich była myśl, że ktoś mógł go uderzyć, a on nic mi o tym nie powiedział, bo nie chciał mnie martwić. W szkole jest paru cwaniaków co by tylko się bili, a zwłaszcza osobę o innej orientacji. Po chwili chłopak wyszedł z wanny i zaczął się wycierać. Nałożył bokserki i spodnie. Wstałem do niego i ponownie zacząłem dotykać jego siniak. Ponownie zapytałem się skąd go ma lecz on nic nie odpowiedział tylko dalej się ubierał. Złapałem go za ręce aby przestał.
- Louis co się stało? - spytałem lekko zdenerwowany.
- Mówiłem przecież, że nic. Uderzyłem się - chłopak zaczął wymigiwać się od powiedzenia mi prawdy.
- Na pewno? - spojrzałem mu w oczy. Widziałem, czułem, że on nie mówi prawdy.
- Tak, na pewno - chłopak zaczął zapinać koszulę. Przestałem go męczyć. Skoro nie chciał mi powiedzieć prawdy to nie. Kiedyś może mi powie co się stało.
- Ty się ubieraj a ja pójdę zadzwonię po taksówkę - dałem mu słodkiego buziaka i wyszedłem z łazienki zamykając za sobą drzwi.
Poszedłem do kuchni i usiadłem na krześle, które stało przy oknie. Wyjąłem z kieszeni telefon i zadzwoniłem po taksówkę. Po chwili z łazienki wyszedł chłopak i przyszedł do mnie. Wziął mnie na kolana i mocno się do mnie przytulił. Nie wiem za co to było, ale to było miłe. Bez chwili zastanowienia się też go mocno przytuliłem i zacząłem głaskać po głowie. Siedzieliśmy tak nie odzywając się do siebie, aż do przyjazdu taksówki. W samochodzie też siedzieliśmy nie odzywając się do siebie. Nie wiem dlaczego. Chyba potrzebowaliśmy chwili ciszy. Zarówno ja jak i on. Kiedy dojechaliśmy już do domu Maćka, Louis wyciągnął portfel i zapłacił taksówkarzowi. Objął mnie w pasie i ruszyliśmy w stronę drzwi, po drodze chłopak powiedział do mnie "Kocham Cię" i mnie pocałował. Gdy doszliśmy do drzwi, Lou zadzwonił dzwonkiem. Nie musieliśmy długo czekać, Maciek zaraz nam otworzył.
- Cześć - przywitał nas z uśmiechem na twarzy. - Zapraszam, wchodźcie.
- Cześć - odpowiedzieliśmy i weszliśmy do środka. Rozebraliśmy się w przedpokoju. Maciek miał jedno rodzinny dom, był jedynakiem więc nie potrzebne było im większe mieszkanie niż to z trzema pokojami, salonem, kuchnią i łazienką. Maciek zaprowadził nas do salonu. Na środku stała sofa a przy niej stolik. Na przeciwko na ścianie wisiał plazmowy telewizor. W kątach i na parapetach stały kwiatki różnego rodzaju. W jedną ze ścian wbudowany był kominek, w którym niestety się nie paliło. W pomieszczeniu siedziała już dziewczyna Maćka.
- To jest Zayn - Maciek wskazał na mnie. Podszedłem do niej i się z nią przywitałem - A Louisa już znasz - chłopak lekko się do niej uśmiechnął i również się z nią przywitał. - Napijecie się czegoś? Może wody, soku albo coś mocniejszego? - zaproponował.
- Ja poproszę sok - powiedziałem.
- Dobrze, a dla Ciebie Louis - zapytał się chłopaka.
- Może coś mocniejszego - odpowiedział i lekko się uśmiechnął.
- Okej, zaraz wracam. Siadajcie - Maciek wyszedł z salonu. a my siedliśmy na kanapie.
Zdziwiło mnie trochę, że Louis poprosił o coś mocniejszego. Wiedział, że nie lubię jak się pije. Nie to, żebym był temu przeciwny bo sam lubię czasami trochę się napić, ale wiem jak się kończy picie w szerszym gronie. Kompromitujące zdjęcia i filmiki, które w każdej chwili mogą wycieknąć do internetu. Po chwili kolega przyszedł z połówką gorzkiej żołądkowej. Przyniósł cztery kieliszki, szklani i soki. Nalał mi do szklani sok i poszedł jeszcze po coś
- Tylko się nie upij - szepnąłem do ucha chłopaka i położyłem rękę na jego nodze. Louis tylko się uśmiechnął jak by chciał powiedzieć "Nie musisz się o mnie martwić, dzieckiem nie jestem". Postanowiłem, że nie będę mu ograniczał wolności. Chciał się napić to niech pije. Potem będzie miał pretensje sam do siebie.
- Kochanie pomożesz mi? - z pomieszczenia krzyknął Maciek. Jego dziewczyna od razu do niego poszła. Louis objął mnie i mocno przytulił.
- Nie chcesz żebym pił? - cicho powiedział.
- Jeżeli chcesz to pij - uśmiechnąłem się i pocałował go w policzek. Nie powiedziałem mu, że nie chce aby pił. Jeszcze wyszedłbym na jakiegoś zrzędliwego chłopaka, który sam nie może pić i nie pozwala innym.
- Kocham Cię - pocałował mnie czule.
- O przepraszamy - do salonu wszedł Maciek z Małgosią. Mieli ze sobą talerz kanapek i trzy miski chipsów.
- Nie macie za co przepraszać - powiedział Louis, ja się tylko uśmiechnąłem.
- Jak by coś to idźcie do pokoju obok, dzisiaj jest Wasz - powiedział Maciek i postawił talerz i miski na stole.
Louis spojrzał na mnie.
- Okej - odpowiedział i mnie pocałował w policzek. Wziąłem sok i się napiłem. Maciek zaczął nalewać alkohol do kieliszków. Kiedy chciał nalać do mnie przerwałem mu.
- Nie, ja dziękuje. Nie mogę pić - uśmiechnąłem się - jestem jeszcze na lekach. Kolega ominął mój kieliszek i nalał chłopakowi.
- Jak się czujesz po tym...? - spytała Małgosia.
- Dobrze, dzięki. W pełni już wróciłem do życia - lekko się zaśmiałem.
- No to co? Bierzemy? - Maciek podniósł kieliszek do góry, reszta zrobiła to samo - To za dzisiejszy wieczór - przechylili kieliszki i wypili zawartość.
Małgosia włączyła 4fun.tv i tak zaczęła się nasza piątkowa mini impreza....




Dziękuje za przeczytanie rozdziału. Przepraszam za błędy, które mogły się wkraść. Proszę o skomentowanie będzie to dla mnie motywacja do dalszego pisania. Jeżeli chcesz być informowany/a o kolejnych rozdziałach zostaw w komentarzu nazwę swojego twitter'a. Chciałbym podziękować za komentarze pod wcześniejszymi rozdziałami! Jesteś niesamowici!
Dziękuje!

18 komentarzy:

  1. Cześć! Jestem sobie Anonimek jak zauważyłaś.Kocham twój blog i jestem zachwycona opowiadaniami!
    Chciałabym tylko,aby było w miarę dłuższe,bo ten był wyjątkowo krótki! Przydałoby się,aby Zayn i Louis uprawiali wreszcie ten seks! Kocham te sceny erotyczne ! Mam szczerą nadzieję,że to przeczytassz i odniesiesz się do moich próśb !
    Dziękuję z góry!
    ~Anonimek :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :3 Cieszę się, że podoba Ci się moje opowiadanie. Co do objętości, to taka sama jest i w po przedniejszych rozdziałach :) A co do seksu to... Już niebawem! :D

      Usuń
    2. Ahh...Już się nie mogę doczekać ! Dzięki :P
      ~Anonimek :**

      Usuń
  2. już czekam na następny rozdział :) to opowiadanie jest takie inne, oczywiście w pozytywnym znaczeniu :) xx

    OdpowiedzUsuń
  3. nie przepadam za muzyką One Direction i właściwie trafiłam na Twojego bloga przypadkiem, ale zaczęłam czytać i jestem bardzo mile zaskoczona! Umiesz sprawić, że czekam z niecierpliwością na następne rozdziały. Widać też, że Twój styl pisania poprawia się z kolejnymi częściami. Nie mogę się doczekać ciągu dalszego. (:

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tak szybko komentuje? Szok. :)
    ale świetne! Genialne.
    Cudnie piszesz.
    Jej naprawdę jak to czytam to tak jakbym oglądała jakiś dobry film. *_*
    Coś tak myślę, że ta impreza się trzeźwo nie skończy....
    Fenomen. :)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  5. Omg! Powala na kolana! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest genialne, nic nie musisz zmieniać ponieważ wszystko jest w jak najlepszym porządku. Czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Super! Jestem pod wrażeniem. Czekam na ciąg dalszy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. jak mam być szczera to nie przepadam za takiego rodzaju historiami i nigdy takich nie czytałam aż do teraz ale to przez moje przyjaciółki, historia naprawde fajna

    OdpowiedzUsuń
  9. W końcu rozdział! :) Tydzień to naprawdę udręka. A co do rozdziału... No nie wiem....Taki sobie... Nie no żartuje. Jest zajebisty! A zresztą czego innego się spodziewać po takim pisarzu? ^^ Ja chce więcej a zwłaszcza to na co czekają wszyscy twoi czytelnicy,mam nadzieje, że wiesz o czym mówię (piszę) ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. jejuuu, świetne :3

    OdpowiedzUsuń
  11. No po prostu świetny, co tu duzo mówić:) Bardzo mi się podoba i czekam na dalszy rozwój wydarzeń^^
    Do następnego:) Weny!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejuniujejuniujejuniu *-* Zakochałam się w tym blogu, na serio:c :3 Co tu duzo mówić, rozdział świetny, jak i cała reszta. :)) No i pytanie, które dręczy chyba wszystkich czytelników... Kiedy jakieś wątki erotyczne? XD :3
    No i oczywiście........ WENY! :3

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne, czekam na kolejne rozdzialy! <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Z rozdziału na rozdział coraz bardziej mi się podoba, bardzo wciągnęło mnie Twoje opowiadanie i już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Umm, ciekawe co się wydarzy na tej imprezie XD A Zayn tak się zapatrzył na naszego Louisa, że nawet nie ogarnął, że coś do niego mówi. Czekam na wtorek z niecierpliwością Xx

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny rozdział nie mogę się doczekać następnego pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń