5 kwietnia 2013

Rozdział VII: "Back to Childhood"

- Czego tu chcesz? - powiedziałem zirytowany. 
- Chciałem porozmawiać. Jest mama? - stał w drzwiach i rozmawiał ze mną jak gdyby nigdy nic. 
- Nie ma - chciałem zamknąć drzwi, lecz on przytrzymał je ręką.
- Mogę wejść? - zapytał.
- Po co? Nie rozumiesz, że... - przerwał mi.
- Nie będziemy rozmawiać w drzwiach. Wpuść mnie. - wszedł do środka.
- Czego ty chcesz? Po co wróciłeś? - krzyczałem gdy on szedł do salonu.
- Zayn - usiadł na kanapie - wiem, że Was w przeszłości skrzywdziłem... 
- Ta, po dziesięciu latach się o tym dowiedziałeś? - wybuchłem śmiechem. 
- Daj mi proszę dokończyć - powiedział lekko zirytowany. Wiedziałem, że nie cierpi gdy ktoś mu przerywa wypowiedź. Zresztą sam tego nie lubiłem. To była chyba jedyna rzecz jaka nas łączyła. 
- Dobrze. - usiadłem na przeciwko niego. 
- Wiem, że nie byłem idealnym mężem ani ojcem. Po rozwodzie z twoją matką poszedłem na odwyk. Spędziłem tam pięć lat...
- To musiało byś straszne - znowu mu przerwałem - jak sobie dałeś radę? - powiedziałem ze śmiechem w głosie. 
- Zayn proszę Cię daj mi powiedzieć.
- Zrozum, że mnie to nie interesuje co ty robiłeś przez te dziesięć lat - zacząłem krzyczeć - gdzie byłeś tam byłeś. Spieprzyłeś życie mamie i mi. Po co w ogóle wróciłeś? Bez Ciebie nam jest świetnie! Nie potrzebujemy Ciebie!
- Wiem, że spieprzyłem Wam życie - zaczął mówić donośnym głosem - ale teraz chciałbym Wam to wynagrodzić, pomóc. Zmieniłem się. Terapia mi pomogła i to nawet bardzo, mam pracę, dom... - przerwałem mu śmiechem. 
-Wzruszyła mnie twoja historia milordzie - zaśmiałem się - Nie chcę Ciebie znać a mama tym bardziej - wstałem - a teraz możesz wyjść - wskazałem na drzwi. 
- Dobrze - wyszedł bez słowa.
Co on sobie w ogóle myślał? Że przyjdzie po dziesięciu latach i będzie wszystko okej. Będziemy piękną, kochającą się rodziną? No chyba go coś przekręciło. Przez całe moje życie miał mnie głęboko w dupie... Nie mogłem ogarnąć złości, która we mnie siedziała. Chodziłem po całym domu i nie mogłem znaleźć sobie miejsca...
- Zayn wróciłam - usłyszałem głos matki i od razu pobiegłem do przedpokoju - Co się stało? - zapytała.
- Nie zgadniesz kto tu był - oparłem się o ścianę. Nadal nie mogłem opanować złości. 
- No nie zgadnę. Mów kto to był - rozebrała się i poszła do kuchni zrobić sobie kawę.
- Twój kochany mąż - powiedziałem z przed pokoju. Gdy to usłyszała opuściła czajnik na podłogę. 
- Żartujesz sobie? - spojrzała na mnie. 
- Nie, nie żartuję - odpowiedziałem.
- Czego chciał? - poszła do łazienki po mopa aby wytrzeć rozlaną wodę. 
- Chciał nam wynagrodzić to co nam zrobił - zaśmiałem się, a mama razem ze mną. Po chwili zrobiła się poważna. 
- A ty go wygoniłeś? - spojrzała się na mnie. 
- Nie no zrobiłem mu kawę - roześmiałem się lekko - i rozmawialiśmy przez dwie godziny. 
- Zayn - mama podeszła do mnie - bądź co bądź, ale to jest Twój ojciec. 
- Poprawka, był moim ojcem - poszedłem do swojego pokoju i zamknąłem drzwi. Włączyłem swoją ulubioną płytę i usiadłem do laptopa. 
Zalogowałem się na facebooka. Nie było mnie tam od wypadku. Na mojej tablicy znalazło się kilka brzydkich postów pod moim adresem, które zaraz skasowałem. Było także kilka miłych głównie od dziewczyn z mojej klasy. Jedyne mądre... Zauważyłem kilka nowych zdjęć z imprezy moich "przyjaciół". Jak zwykle wszyscy pijani. Nic się nie zmienili. Czekałem tylko na to, aż komuś coś się przez ten alkohol stanie. Może wtedy by się opamiętali i zmniejszyli by ilości spożywanego trunku. Trochę późno, ale zobaczyłem, że Louis zaprosił mnie do związku na fejsie. Naturalnie zaakceptowałem i wyróżniłem na swojej tablicy. Po chwili pojawiły się komentarze "Szczęścia i odwagi!", "Szczęścia!", "Wytrwałości!" jeden najbardziej przykuł moją uwagę był to komentarz chyba od byłego chłopaka Louisa "Louis to świetny chłopak! Nie pozwól mu odejść! Szczęścia kochani!". I ten komentarz wziąłem sobie do serca. Nie mogłem go stracić.
Była godzina dziewiąta a mi chciało się spać. Odłożył komputer na bok i po chwili zasnąłem.
Obudziłem się po tym jak usłyszałem głos Louisa. Rozmawiał on w kuchni z moją mamą o ojcu. Szybko zerwałem się z łóżka i poszedłem tam. Gdy wszedłem do pomieszczenia zamilkli.
- Cześć Louis - podszedłem do niego i pocałowałem go w policzek.
- Hej kochanie - uśmiechnął się.
Wyjąłem z szafki szklankę i nalałem sobie soku.
- Idziemy do mnie? - spojrzałem na niego.
- Tak, chodźmy - chłopak złapał mnie za rękę i poszliśmy do pokoju.
Zamknęliśmy za sobą drzwi i usiedliśmy na łóżku. Od razu zapytałem się go, o czym rozmawiali.
- O czym rozmawiałeś z moją matką? - spojrzałem mu w oczy.
- O twoim ojcu - odpowiedział - Wiem, że nie był on idealny, ale spróbuj mu wybaczyć.
- Louis, nie mogę - w moich oczach pojawiły się łzy.
- Dlaczego? Co się stało? - zapytał.
- Kiedy mama wyjechała na dwa dni w delegacje on znowu w nocy przyszedł pijany. Ja już spałem. Wszedł do mojego pokoju... - po policzku zaczęły spływać łzy - Louis on próbował mnie zgwałcić - rozpłakałem się. Chłopak mnie mocno przytulił - Miałem wtedy siedem lat, włożył rękę za moje majtki... Louis mi przerwał.
- Mówiłeś to twojej mamie? - powiedział półgłosem.
- Nie. Nikt o tym nie wie - zacząłem ocierać łzy - proszę nie mów nikomu - spojrzałem mu w oczy.
- Dobrze - uśmiechnął się i mocno mnie przytulił - wiesz, że twoja mama będzie naciskała, żebyś mu wybaczył?
- Tak - odpowiedziałem i położyłem głowę na jego kolanach - ale nie wybaczę.
- Zayn - zaczął głaskać mnie po głowie - mogę sobie wyobrazić co wtedy czułeś, przepraszam, że to powiem, ale powinieneś mu wybaczyć. Dla matki.
- Pomyślę nad tym - zacząłem bawić się jego ręką.
- Maciek zaprosił nas dzisiaj do siebie. Idziemy?
- Jakaś większa impreza? - zapytałem.
- Nie. Tylko my i jego dziewczyna - odpowiedział.
- Dobrze. O której?
- Wieczorem, koło siódmej - ósmej - położył się na łóżku, a ja położyłem się na nim, spojrzałem mu w oczy.
- Piątek? - delikatnie się uśmiechnąłem palcem jeżdżąc po jego szyi.
- Piątek. - odpowiedział i namiętnie mnie pocałował. Wiedział co chodziło po mojej zrytej głowie. On też nie mógł się doczekać. Louis przekręcił nas i nadal mnie namiętnie całował. Swoją ręką jeździł po całym moim ciele, aż zatrzymał się na kroczu i zaczął go uciskać.
- O przepraszam - do pokoju weszła mama i zaraz się zawróciła. Ogarnęliśmy się szybko.
- Tak mamo? - zaśmiałem się.
- Obiad zrobiłam, ale zauważyłam, że macie lepsza zajęcie - ze śmiechem w głosie mówiła zza drzwi.
- Już idziemy - zaśmieliśmy się. Wstaliśmy i poszliśmy do salonu. Na stole stał już obiad. Pierś z kurczaka, ziemniaki i surówka. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. Byliśmy rozbawieni sytuacją, która miała miejsce. Nikt nie mógł powstrzymać się od uśmiechu. Louis smyrał mnie co chwilę po nodze.
- Dobra chłopcy - mama wstała od stołu i podeszła do szuflady, z której wyciągnęła prezerwatywy. Louis się na mnie spojrzał i zaśmiał. Mama usiadła do stołu i położyła pięć prezerwatyw. Chciała coś powiedzieć, lecz ja jej przerwałem.
- Masz? - spojrzałem się na prezerwatywy a potem na Louis i zaśmiałem się.
- Nie - odpowiedział, nie mógł się powstrzymać od śmiechu.
- Dziękujemy mamo - zabrałem prezerwatywy ze stołu i schowałem je do kieszeni. Louis nadal się śmiał.
- Proszę - zaśmiała się - miłej zabawy - z jej twarzy nie znikał uśmiech.
- Masz może jeszcze żel? - razem z Louisem wybuchnęliśmy śmiechem. Mama patrzyła się na nas jak na debili. Nic nie odpowiedziała. Po chwili ponowiłem pytanie - masz może żel? - Louis mnie szturchnął.
- Nie przesadzaj - szepnął mi na ucho.
Mama chwilę pomyślała i odpowiedziała.
- Nie mam - zaśmiała się - poczekajcie - wyszła do kuchni po chwili wróciła. W ręce miała sto złotych. Dała je Louisowi - kupcie sobie Durex Play - zaśmiała się i usiadła z powrotem do stołu. Zaczęła jeść.
- Dziękujemy - odpowiedział Louis.
- Wiesz co Louis? - spojrzałem się na niego.
- Tak? - spojrzał się na mnie, a potem na moją mamę.
- Jeszcze nie miałem w sobie takiego wielkiego - spojrzałem się na jego krocze i zaśmiałem się. Gdy mama to usłyszała zakrztusiła się jedzeniem. Zacząłem się śmiać, a Louis razem ze mną. Wstałem i poklepałem ją po plecach - Już? - spojrzałem się na nią.
- Tak, dziękuje - odpowiedziała - kogo ja wychowałam - spojrzała się na mnie.
- Zajebistego mężczyznę - powiedział mój chłopak i złapał mnie za rękę.
- Powiedzmy... - odparła.
Skończyliśmy jeść obiad. Pomogliśmy znieść mamie naczynia do kuchni i poszliśmy do mojego pokoju. Louis gdy tylko zamknął drzwi położył mnie na łóżku i zaczął mnie namiętnie całować. 
- Wariat z Ciebie - zaśmiał się i położył obok mnie. 
- Twój wariat - spojrzałem na niego i lekko pocałowałem - wyjąłem z kieszeni jedną prezerwatywę i zacząłem nią machać - pięć to za mało - zaśmiałem się. 
- Kupimy, nie martw się - Louis się zaśmiał - ciekawe czy dasz radę tyle razy - nadal się śmiał. 
- Z Tobą mógłbym to robić cały czas - zaśmiałem się i schowałem z powrotem prezerwatywę do kieszeni. 
- Mogę wejść? - mama zapukała do drzwi. 
- Tak - krzyknąłem. 
- Pięć może być Wam za mało - zaśmiała się, a Louis razem z nią - będziecie tydzień sami to pewnie nic innego nie będziecie robić - położyła na biurku jeszcze siedem prezerwatyw - więcej nie mam - uśmiechnęła się - jak Wam zabraknie to dzwońcie - Louis zrobił wielkie oczy, a ja się zaśmiałem. 
- Dziękuje mamo - uśmiechnąłem - właśnie mówiłem Louisowi, że pięć może być za mało - zaśmiałem się - jak ty mnie dobrze znasz - dodałem. 
- Tak - odpowiedziała - Nie przeszkadzam Wam - wyszła z pokoju. 
- Widać, że to twoja matka, a ty jesteś jej synem - Louis się zaśmiał. 
- Po prostu dba o moje potrzeby - uśmiechnąłem się i pocałowałem chłopaka w usta. 
- Masz z nami za dobrze - powiedział. 
- Tak, zdecydowanie za dobrze - odpowiedziałem.




Z góry przepraszam za błędy. Jeżeli chcesz być na bieżąco z dodawanymi rozdziałami zajrzyj do podstrony INFORM. Proszę o skomentowanie rozdziału. Dla Was to chwila, a dla mnie to bardzo ważne. 
Dziękuje!
Ps. ten rozdział pisałem ze stanem pod gorączkowym, także wybaczcie mi jego treść :D

35 komentarzy:

  1. Hahah zaje.biste! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. TO opowiadanie jest bardzo dobre oraz ciekawe bardzo mnie wciągnąo i jestem ciekawa co dalej się wydarzy życzę ci powodzenia jesteś bardzo dobry w tym co opowiadasz pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawaj dalej! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne blog pisz dalej a chętnie poczytam ... miłego pisania

    OdpowiedzUsuń
  5. Super blog ... pisz dalej .. <3 :* :) :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha zajebisty rozdział. Strasznie śmieszny ale jednocześnie słodki. Tylko pozazdrościć talentu pisarskiego... I teraz kolejny tydzień udręki czekając na nowy rozdział :/ Weny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedny Zayn, nienawidzę jego ojca, lepiej żeby już się nie pojawiał! Lajtową ma mamuśkę , hahaha. Bardzo podoba mi się nowy wygląd bloga :) Czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. To to jest genialne, bardzo mi sie podoba, serio wzruszylam sie jak Zayn o tym opowiadal, pisz dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  9. musisz mieć częściej ten stan :D Hahha :D ale rozdział świetny :) już nie mogę sie doczekać następnego i tego ich pobytu w domu ciotki :) xx

    OdpowiedzUsuń
  10. genialne. błagam dodaj szybciej . całego tygodnia nie wytrzyma nikt. obyś miał dużo pomysłów na te opowiadanie. Ciesze się że na nie trafiłam. genialne <3333

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham too! *o* Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! szkoda,że nie możesz pisać częściej,no ale cóż! Masz może do polecenia jakieś strony z opowiadaniami o 1D?
    P.S Niech oni zrobią TO wreszcie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jest nie samowite.. Pisz dalej bo masz talent, i nie zmarnuj go ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham te opowiadanie *.*

    OdpowiedzUsuń
  14. Zajebiste wiem co muwie ja dużo czytam książek. Mi się strasznie podoba :D :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne opowiadanie, negatywne komentarze miej w dupie i tyle. :3

    OdpowiedzUsuń
  16. DO Animowego spamera.
    Krytyka nie boli :) Możesz wypowiedzieć się w jednym komentarzu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. świetne to! smieszne i zarazem slodkie, i wzruszające momentami *-* prosze szybciej nastepny, i niech juz oni TO w koncu zrobia XD
    @iamkookiers

    OdpowiedzUsuń
  18. Hahaha... rozwaliłeś mnie tym rozdziałem:) Jest świetny, co tu dużo mówić, widać, że pomysłów Ci nie brak, masz talent<3
    Czekam na nexta. WENY! :*

    OdpowiedzUsuń
  19. świetne, świetne i jeszcze raz świetne ;) lekko się czyta... czekam na nn ;)

    http://szmaragdowytalizman.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Ok więc bardzo lubię to opowiadanie. Ale mam takie jedno pytanie. Czy jestes homoseksualistą? Mi to nie przeszkadza bo ja jestem. Ale jeśli nie to sory. ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. LECZ SIE. BOZE.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos ci nie pasuje? To po cholere tu wchodzisz i czytasz? Zostaw go w spokoju! Jest genialny!

      Usuń
    2. Anonimowe hejtowanie jest takie naprawdę w modzie... -.-
      Mam nadzieję, że autor tego bloga nie przejmuje się tak durnymi dzieciaczkami, w końcu "haters make us famous" :)

      Usuń
  22. love, love this *.* ♥ @gucwa1

    OdpowiedzUsuń
  23. Boże, ten blog tak mnie wciągnął, że mimo to, że rozdizały pojawiają się co tydzień, wchodzę tu, aby zobaczyć, czy nie dodałeś szybciej. :3
    Rozdział bardzo mi się podoba, z resztą jak inne.
    I chyba jak wszyscy czytelnicy tego bloga, nie mogę się doczekać kiedy Louis i zayn będą już w tym domu u cioci. :))
    Życzę weny! :3

    OdpowiedzUsuń
  24. seks,seks i jeszcze raz seks !
    niech oni użyją tych prezerwatyw ! :D
    super,pozderrrki toffam

    OdpowiedzUsuń
  25. Hahaha UWIELBIAM TĄ KOBIETĘ!!!!!.XD
    Matka Zayna jest genialna!
    A ty jesteś świetnym pisarzem :)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  26. To było mega XD

    OdpowiedzUsuń