16 kwietnia 2013

Rozdział IX: "Friday Party" cz. II

Małgosia trafiła na sam początek teledysku Just Dance. Jak wskazuje tytuł dziewczyna porwała swojego chłopaka do tańca. Ja nie byłem inny. Złapałem Louisa za rękę i poszliśmy tańczyć w rytm utworu. Mój chłopak był niesamowity w tańcu. Tańczyło się z nim tak lekko, tak przyjemnie... Co chwilę Lou obdarowywał mnie całusem raz w usta, a raz w szyję. Podobało mi się to, że nasi znajomi nie wykrzywiali się na widok dwóch tańczących chłopaków. Nie przeszkadzało im to, że całowaliśmy się na ich oczach, chociaż uważam, że nie powinniśmy tego robić. Jeszcze sobie pomyślą, że jesteśmy jakimiś zboczeńcami, którym w głowie tylko jedno
Kiedy skończył się teledysk, z powrotem usiedliśmy do stołu. Maciek ponowie wlał alkohol do kieliszków i zaraz go z nich wypili, popijając colą. Louis był słodki kiedy się krzywił pijąc wódkę.
- To co? - zaczął mówić Maciek - gramy w butelkę na pytanie i wyzwanie? - spojrzał się na wszystkich.
Jasne - odpowiedziałem za wszystkich. Podobał mi się ten pomysł. Mogłem dowiedzieć się czegoś więcej o moim chłopaku. Miałem nadzieję, że będzie on wybierał same pytania.
- To ja idę po jakąś pustą butelkę, a wy siadajcie na podłodze. - Maciek wyszedł z pokoju, a my zrobiliśmy jak powiedział. Usiedliśmy wszyscy na podłodze na przeciwko siebie. Po chwili kolega wrócił z pustą butelką. - To ja pierwszy kręcę - zakręcił butelką, której nakrętka wskazała na Małogrzatę. - O kochanie, pytanie czy wyzwanie? - spojrzał na nią.
- Poproszę wyzwanie - odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Dobrze. - powiedział Maciek i chwilę się zastanawiał nad wyzwaniem. - W takim razie... W fakcie, że jesteś dziewczyną, zrób dwadzieścia pompek - zaśmiał się a my razem z nim. Zastanawiało mnie, czy zrobiłaby dwadzieścia pompek. Gdyby dała radę, była by wielka w moim oczach... Zresztą we wszystkich oczach, które były w pomieszczeniu.
- Tylko dwadzieścia? - zapytała ze zdziwieniem - Dobra dziewczynki, patrzcie się i uczcie - Małgosia wstała, poprawiła spodnie i położyła się na podłodze. Po chwili zaczęła z trudnością robić pierwszą pompkę - Żartowałam - zaśmiała się i zaczęła szybko robić pompki. Nie minęła minuta, a dwadzieścia pompek zostało zrobionych. Z Louisem zaczęliśmy klaskać. To był nie lada wyczyn. - Dziękuje - z uśmiechem na twarzy odpowiedziała na oklaski.
- Gratuluję - Maciek wysłał jej całusa. - Kręć. - Dziewczyna wzięła butelkę i zakręciła. Tym razem butelka wskazała na Louisa. - Prawda czy wyzwanie? - spojrzeliśmy się wszyscy na niego.
- Poproszę pytanie - odpowiedział stanowczo.
- Tęsknisz za życiem w Londynie i za tamtejszymi znajomymi? - spojrzeliśmy na niego. Byłem ciekaw jego odpowiedzi. W Londynie miał chłopaka, którego kochał. On go nie zdradził, ani nie skrzywdził więc jeżeli Louis go kochał wtedy, to teraz też jest to możliwe...
- Nie tęsknie. Nie było tam nic nadzwyczajnego, a tutaj? Mam świetnego chłopaka - uśmiechnął się do mnie. Takiej odpowiedzi oczekiwałem. Dziwi mnie to, że nie wspomniał o swoim byłym chłopaku.
- Dobrze, teraz ty kręcisz - Małgosia rzuciła w jego stronę butelkę.
- Dziękuje - uśmiechnął się i zakręcił butelką, która tym razem wskazała na mnie. - Ooooo... - krzyknął Louis - Pytanie czy wyzwanie?
- Boję się wyzwania od Ciebie, ale boję się także pytania. - Uśmiechnąłem się. - Także poproszę wyzwanie.
Louis wyszedł po coś do kurtki, po chwili przyniósł tabakę. Rozsypał trochę na ławie. - Proszę, wciągaj. - Wszyscy patrzyliśmy się na niego. Nie spodziewaliśmy się, że on każe mi zrobić coś takiego.
- Dobrze - podszedłem do proszku i wciągnąłem nosem. Nie było to nic nadzwyczajnego. Trochę zakręciło mi się w głowie... - Ja już dziękuje za grę - zaśmiałem się i usiadłem na swoim miejscu przy stole.
- Zayn ma rację - poparł mnie Maciek. - Wiadomo co jeszcze wymyśli Louis? - zaśmiał się - Zaraz wyjmie z kieszeni marihuanę i będzie kazał nam ją brać - zaśmieliśmy się.
Każdy usiadł na swoich miejscach. Maciek polał wódki i zaraz wszyscy wypili. Teraz siedzieliśmy przy stole i rozmawialiśmy. To o związku Maćka i Małgosi, to o naszym związku. Śmieliśmy się i wygłupialiśmy. Co chwilę ktoś z nich odwalał coś śmiesznego, wiadomo jak to jest po alkoholu. Kiedy skończyła się jedna butelka, Maciek doniósł drugą. Tym razem pił ją z moim chłopakiem. Małgosia już nie chciała dalej pić. Chciała być przytomna, kiedy będzie musiała zawlec swojego chłopaka do łóżka. Ja nie miałem zamiaru ich wszystkich zanosić. Pomógłbym mojemu chłopakowi dojść do łóżka, które było zarezerwowany dla nas, a oni spali by na kanapie.
Była już godzina dwudziesta trzecia. Louis z Maćkiem ledwo co rozmawiali. Języki plątały im się na każdym słowie. Z Małgosią wcale nie mogliśmy ich zrozumieć. We dwoje postanowiliśmy, że starczy im picia na dzisiaj. Koleżanka wzięła swojego chłopaka i zaprowadziła go do pokoju, a ja wziąłem swojego. Nigdy nie przypuszczałbym, że jest on aż taki ciężki. Ledwo co ciągnąłem go za ręce po podłodze. Z boku to musiało śmieszne wyglądać... Kiedy dociągnąłem chłopaka do łóżka, zacząłem go rozbierać. On bełkotał coś do mnie i przytulał mnie. W końcu po drobnej walce z jego pijanym mózgiem, udało mi się go u spać. Wróciłem do salonu, gdzie siedziała już Małgosia.
- Śpi Maciek? - zapytałem się Małgosi.
- Tak śpi - odpowiedziała - Ja też już idę. Dobranoc.
- Dobranoc. - odpowiedziałem. Małgosia zgasiła światło i poszliśmy do swoich chłopców.
Obudziłem się rano. Nie mogłem dalej spać, więc poszedłem do salonu się czegoś napić. Siedziała tam już Małgosia.
- Cześć - uśmiechnęła się - zrobić ci kawy?
- Cześć - odpowiedziałem - tak poproszę - usiadłem na łóżku. Zaraz wstali i tamci imprezowicze. Byli mocno skacowani, szybko dopadli się do butelek z wodą.
- Pamiętacie coś? - ze śmiechem się spytałem.
- Ja tak średnio - powiedział Louis. Maciek skiwnął głową na znak, że on też średnio pamięta imprezę.
Małgosia przyniosła nam po kawie. Usiedliśmy razem i zaczęliśmy wmawiać im głupoty. Mieliśmy z nich niezły ubaw. Mówiliśmy co chcieliśmy, a oni nam we wszystko wierzyli. Zaraz gdy Louis wypił kawę poszedł pod prysznic. My w tym czasie zaczęliśmy sprzątać ze stołu. Kiedy chłopak wyszedł spod prysznica, zaczął suszyć swoje włosy. Gdy mu wyschły pożegnaliśmy się ze znajomymi i udaliśmy się do swoich domów.



Dziękuje za przeczytanie rozdziału. Przepraszam za błędy, które mogły się wkraść. Proszę o skomentowanie będzie to dla mnie motywacja do dalszego pisania. Jeżeli chcesz być informowany/a o kolejnych rozdziałach zostaw w komentarzu nazwę swojego twitter'a.
Dziękuje!
Była to druga część poprzedniego rozdziału, dlatego też jest to takie krótkie. Na rozdział X musicie czekać tylko cztery dni do 20 kwietnia!

15 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra. Napisze ten komentarz, żebyś nie zapomniał mojej opinii xd Rozdział świetny, zresztą jak zawsze ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny, ciekawe czy bd jakieś skutki tego, że Zayn wciągał to nosem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny, fajny tylko krótki czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  5. Eee... (zakres słów się skończył)
    Świetne jak zawsze :)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny rozdział:) Oby tak dalej<3
    Do następnego:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale Louis wyskoczył z tą tabaką. Się zalali chłopcy, a szczerze to myślałam, że bd coś więcej mniedzy Zaynem i nim XD Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział mi się bardzo podoba, z resztą tak jak zawsze. Lekko się go czyta i jest ciekawy. :3 Życzę weny. :))
    Przy okazji, zapraszam na bloga mojej przyjaciółki i mojego:
    TOGETHER-FROM-THE-STORM.BLOGSPOT.COM
    Mam nadzieję, że zostawisz po sobie szczery komentarz.
    Pozdrawiam.
    Anonim z podpisu,
    oneandhalfwoman. :3

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham i czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepraszam, że dopiero teraz komentuję ale wcześniej nie mogłam.... #Przepraszam. Rozdział, co tu dużo pisać-jak zawsze cudowny, ale tym razem też bardzo śmieszny ;) Na nexta nie muszę długo czekać, więc do następnego komentarza ;*

    OdpowiedzUsuń