29 marca 2013

Rozdział VI: "Finally at Home"

Wszystko dobrze się goiło, więc ze szpitala wypuścili mnie już w czwartek rano. Tego dnia Louis nie poszedł do szkoły. To było słodkie. Zawsze mogłem na niego liczyć, co by się nie działo to on był przy mnie. Przez te parę dni, które spędziłem w szpitalu Louis każdą wolną chwilę spędzał ze mną. Rano przed szkołą, po południu po szkole i wieczorem. Bywał u mnie częściej niż mama. Niekiedy z Louisem wpadał do mnie Maciek. Zaprzyjaźnili się chyba, W szkole razem siedzieli na przerwach. On jako jedyny stawiał się za moim chłopakiem, gdy inni mu dokuczali. Może to trochę głupio zabrzmi, ale byłem zazdrosny. Maciek jest przystojny, a ja teraz niezbyt. Jeszcze mam parę siniaków na twarzy, jedną bliznę na policzku i moje ciało... całe w długich bliznach... 
Louis jak zwykle rano obudził mnie pocałunkiem. To było przyjemne. Gdybym był w domu, Louis nie przychodziłby rano o siódmej aby mnie w taki sposób obudzić. W szpitalu był kiedy chciał. Mój chłopak pomógł mi spakować moje rzeczy do torby. Zeszliśmy na dół i czekaliśmy na moją matkę, która jak zwykle się spóźniała. Po kwadransie stania w wiosennym ciepłym słońcu zauważyłem jej samochód. Szybko wsiedliśmy do niego wsiedliśmy i jeszcze szybciej ruszyliśmy w stronę domu. Jak zwykle śpieszyła się na spotkanie z klientem. Miałem nadzieję, że ten dzień spędzimy razem. Ja, mój chłopak i moja mama...
Już o dziewiątej byliśmy w domu. Tęskniłem za nim. Tutaj było cicho, spokojnie, a w szpitalu wiecznie ktoś chodził, krzyczał. Tęskniłem za tym spokojem.
Rozpakowałem swoją torbę i wrzuciłem ciuchy do pralki. Louis poszedł do kuchni zrobić nam coś do jedzenia. Szpitalne żarcie było ohydne. Jak można w kółko jeść ryż, kaszę, ryż kaszę, ryż kaszę i tak cały czas? Wolałem głodować niż cały czas jeść jakąś papkę. Lekarz pozwolił mi dzisiaj zdjąć plastry z brzucha. Zamknąłem drzwi od łazienki, stanąłem przed lusterkiem i zdjąłem koszulkę. Dzisiaj po raz pierwszy widziałem się w dużym lusterku bez koszuli. Na moim brzuchu nie było ani kawałka widocznej skóry. Cały brzuch miałem obklejony w wąskich plastrach. Zacząłem je odklejać jeden po drugim ze łzami w oczach. Pod nimi kryły się blizny i strupy. Jedne większe, drugie mniejsze. Dresiarze z mojego brzucha zrobili sobie z jakąś kartkę po której "rysowali" bez opamiętania. Im więcej plastrów odkleiłem tym bardziej płakałem. Jak mogli zrobić mi takie coś? Zniszczyli moje ciało, wyglądało ono okropnie. Zrywając ostatni plaster z mojej klatki piersiowej wybuchłem płaczem. Klęknąłem przed lustrem i płakałem jak małe dziecko. Louis to usłyszał i szybko do mnie przybiegł. Chwilę patrzył się na mnie, a potem mocno mnie przytulił. Nic nie mówił. Wiedział, że słowa nic tu nie pomogą. Wtuliłem się w niego mocno nadal płacząc. Jego ramię od moich łez robiło się mokre. Podniosłem głowę i otarłem ostatnie łzy, które spływały po moich policzkach. Spojrzałem w niebieskie oczy Louisa, po chwili pocałowałem go.
- Louis, dziękuje za wszystko. Kocham Cię - mocno się do niego przytuliłem. Nie przeszkadzał mi ból ledwo co zagojonych ran.
- Zayn - podniósł moją głowę i zaczął głaskać mnie po policzku - nie masz za co dziękować. Robię to, bo Cię kocham bez względu na wszystko - uśmiechnął się. - Chodź. Ubierz się i idziemy jeść. Strasznie schudłeś - lekko się zaśmiał. Wstaliśmy z podłogi. Louis podał mi moją koszulę i pomógł mi ją założyć. Wyszliśmy z łazienki i poszliśmy do kuchni. Na stole była już gorąca herbata i talerz kanapek z szynką, sałatą, ogórkiem, pomidorem i szczypiorem. Mój chłopak wziął mnie na kolana i zaczęliśmy jeść. Wcinałem aż mi się uszy trzęsły. Dawno nie jadłem takich dobrych kanapek. W kilka chwil wszystko zniknęło z talerza.
Zostawiając pusty talerz i szklani na stole poszliśmy do mojego pokoju. Louis położył się na łóżku, a ja włączyłem płytę Born This Way mojej idolki Lady Gagi i położyłem się obok chłopaka.
- Louis... - zacząłem mówić
- Tak?
- Zaprzyjaźniłeś się z Maćkiem? - spojrzałem się na Louisa.
- Nie, jesteśmy tylko kolegami - zdecydowanie odpowiedział - dlaczego pytasz?
- Tak tylko... - odpowiedziałem. Podniosłem głowę i oparłem ją na swojej ręce - on jest gejem?
Louis się zaśmiał - Nie, nie jest gejem.
- Ufff to dobrze - położyłem się z powrotem na poduszkę, złapałem go za rękę.
- Zayn, nawet jak by był to i tak bym Ciebie dla niego nie zostawił. Musiałbym chyba być głupkiem żeby tak zrobić. Kocham Ciebie i tylko Ciebie - chłopak pocałował moją rękę.
- Tak, wiem. - z uśmiechem na twarzy odpowiedziałem - Zaraz moje urodziny i długi majowym weekend. Wyjedźmy gdzieś razem - spojrzałem na niego.
- Kiedy twoje urodziny? - chłopak podniósł głowę.
- Pierwszego maja, a co? - spytałem zaciekawiony.
- Moje są czwartego - Louis się zaśmiał.
- Serio?
- Tak - Lou mnie namiętnie pocałował.
- To się zabawimy, razem? - spojrzałem mu w oczy.
- Razem - odpowiedział zdecydowanie - chyba nawet wiem gdzie możemy pojechać.
- Tak?
- Pod koniec kwietnia moja ciotka leci do Londynu i wróci w połowie maja. Ma duży dom z basenem za Warszawą. Myślę, że nie miałaby nic przeciwko abyśmy tam spędzili tydzień.
- Serio? Mógłbyś z nią pogadać?
- Tak. Mogę nawet zaraz do niej zadzwonić.
Louis wyszedł do kuchni i zadzwonił do swojej ciotki. Ja leżałem na łóżku i na niego czekałem. Rozmawiali bardzo długo. Zasnąłem...
Gdy się obudziłem było już ciemno. Louis leżał obok mnie i się na mnie patrzył. Przetarłem oczy i spojrzałem na zegarek, aby zobaczyć, która godzina. Była już dwudziesta. Spałem ponad dziesięć godzin, a Louis leżał cały czas obok mnie? Przecież mógł pójść do domu.
- Spałeś czy nie? - spytałem się go.
- Nie, nie spałem - Louis z uśmiechem na twarzy odpowiedział.
- Cały czas przy mnie leżałeś?
- Tak.
Czy to nie było słodkie? Leżał przy mnie ponad dziesięć godzin. Kto inny by to zrobił?
- I co? Zgodziła się twoja ciocia? - spytałem z nadzieją.
- Tak. Dzwoniłem też do Twojej mamy gdy spałeś i do swoich rodziców. Zgodzili się. - uśmiechnął się i mnie czule pocałował.
Byłem szczęśliwy. Czułem, że tydzień spędzony z Louisem będzie wyjątkowy. Nie dopuszczałem nawet do siebie myśli, że coś albo ktoś mógłby nam popsuć ten czas. W mojej głowie roiły się już plany na każdy dzień.
- Idziesz jutro do szkoły? - spytałem się go.
- Nie wiem, to zależy od Ciebie. - uśmiechnął się do mnie głaszcząc mnie po ręce.
- Obłożnie chory nie jestem - lekko się uśmiechnąłem - możesz iść do szkoły.
- Dobrze. To chodź zrobimy coś na kolację i będę leciał - zaproponował Louis.
- Okej - odpowiedziałem.
Wstaliśmy z łóżka i poszliśmy do kuchni, usiedliśmy przy stole.
Zaśmiałem się.
- To co jemy?
- Może frytki? Dawaj ziemniaki to szybko obiorę. - odpowiedział Lou.
- Mam lepszy pomysł - wstałem, podszedłem do zamrażalnika i wyjąłem paczkę frytek, uśmiechnąłem się - Może być?
Louis się zaśmiał - Jasne.
Wyjąłem frytkownicę i wstawiłem ją na gaz. Gdy olej się zagrzał wsypałem zawartość paczki. Po parunastu minutach frytki były już gotowe. To był plus tych mrożonych rzeczy. Zanim sam byś to przygotował, to mrożone już byłoby gotowe. Wyjąłem frytki na talerz, posypałem solą, przyprawą do ziemniaków i zboku talerzu polałem ketchup. Louis się temu wszystkiemu przyglądał.
- Widzę, że wracasz do formy - zaśmiał się.
- Chyba tak - z uśmiechem na twarzy odpowiedziałem - smacznego.
Szybko z talerza zniknęły wszystkie frytki. Jak nigdy, nie były one "gumiaste" były takie same jak normalnie obrane ziemniaki bez ich mrożenia. No i przyprawa do ziemniaków robiła swoje. Bez niej nie tknąłbym ani jednego frytka. Jeszcze jedno dodawało uroku tej kolacji - Louis - z nim nawet jedzenie najobrzydliwszej rzeczy na świecie byłoby dobre. Ten chłopak miał coś w sobie takiego co mnie do niego przyciągało jak magnes. W każdej spędzonej przy nim chwili serce biło mi szybciej. Nawet gdy słyszałem jego głos w telefonie kiedy rozmawialiśmy.
Była już godzina dwudziesta pierwsza.
- Będę się chyba zbierał - powiedział Louis kończąc zmywać ostatni talerz.
- Musisz już? - wstałem i go przytuliłem od tyłu.
- Tak - odkręcił się do mnie - muszę się umyć i dowiedzieć jakie były lekcje.
- Dobrze - objąłem go za szyję - jutro po szkole wpadniesz?
- Jasne - uśmiechnął się.
- Kocham Cię Louis - spojrzałem mu prosto w oczy.
- Też Cię kocham - odpowiedział. Złapał mnie za biodra i mocno do siebie przyciągnął. W końcu namiętnie mnie pocałował. Nie był to zwykły namiętny pocałunek jakie w ostatnim czasie mieliśmy. Teraz poczułem coś innego przy tym pocałunku. To nie było to samo co ostatnio...
- Nie mogę doczekać się naszego wspólnego tygodnia - delikatnie się uśmiechnąłem, a Louis zaraz po tym jak to usłyszał. Chyba doskonale wiedział co miałem przez to na myśli.
- Ja też - jeszcze raz mnie pocałował.
Poszliśmy do przedpokoju. Louis zaczął się ubierać. Nie chciałem żeby szedł. ale nie chciałem też, aby przeze mnie zarywał szkołę, chociaż i tak już to robił. Na pożegnanie mój chłopak dostał ode mnie kolejny długi namiętny pocałunek. Poszedłem do swojego pokoju, aby zadzwonić do matki, o której będzie w domu. Zobaczyłem na wyświetlaczu, że dostałem od niej smsa. Napisała w nim, żebym na nią nie czekał bo wróci późno. Poszedłem więc pod prysznic. Śpiewałem pod nim "Born This Way". Ta piosenka dawała mi siły na każde dni.

No matter gay, straight or bi
Lesbian, transgendered life
I'm on the right track, baby
I was born to survive...


Od razu gdy przyłożyłem głowę do poduszki zasnąłem.
Rano obudził mnie dzwonek. Ktoś się dobijał. Pomyślałem, że to matka "znowu zapomniała kluczy". Wstałem z łóżka i w samych bokserkach poleciałem jej otworzyć. 
- Wchodź - powiedziałem otwierając drzwi. Nie pomyślałem, aby zobaczyć kto to. Odwróciłem się od razu i poszedłem do swojego pokoju. Kiedy nikt nie wchodził trochę się przestraszyłem. Nałożyłem koszulę i spodnie. Ponownie podszedłem do drzwi, które były na wpół otwarte. Ujrzałem w nich człowieka, którego nigdy nie spodziewałbym się, że go kiedykolwiek zobaczę...





Z góry przepraszam za błędy. Jeżeli chcesz być na bieżąco z dodawanymi rozdziałami zajrzyj do podstrony INFORM. Proszę o skomentowanie rozdziału. Dla Was to chwila, a dla mnie to bardzo ważne. 
Dziękuje!

*** 

Już za chwilę święta Wielkanocne. Chciałbym Wam złożyć życzenia, jednak nie jestem w tym dobry. Pozwoliłem sobie na inspirację życzeniami znalezionymi w internecie.

Chociaż wszystko przypomina nam jeszcze Boże Narodzenie,
choć pogoda nie wskazuje na obecną już wiosnę,
informuję jednak - to już ten Czas!
Spieszę do Was, spieszę co sił w nogach i składam życzenia:

Świąt Wielkanocnych z marzeń i snów codziennych,
Jajka kolorowego, dyngusa mokrego i wesołego.
Radości, spokoju, spędzenia czasu w miłym rodzinnym gronie.
Pogody ducha oraz wiele pomyślności i sukcesów!

30 komentarzy:

  1. czekałam długo na ten rozdział, teraz będę czekać na następny, warto xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeej, jaki słodki jest ten rozdział. Lubię takie czytać, aż sama się do ekranu uśmiechałam ;) Ciekawe kto to może być, czekam na następny ;3 A i oczywiście Wesołych Świąt ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział... Po prostu świetny, tak samo jak inne, ale ten ma w sobie to coś. Z niecierpliwością czekam na następny. :3 No i Wesołych Świąt. :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet Nawet .Bardzo fajne

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne ^.^ , czekam na następne ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałabym parę zastrzeżeń, co do stylu pisania.
    Całkiem spoko.

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny rozdział, końcówka szczególnie zachęcająca do wyczekiwania następnego :3

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawe. ;d // lubienalesniki.

    OdpowiedzUsuń
  9. fajny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  10. cudowne,nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest naprawdę dobrze :) Nie mogę się doczekać nexta, zresztą jak zawsze :) Może to był ten co go pobił ? :) x

    Czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział! Czekam z niecierpliwością na nastepne <33

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeeej zajebiste są te rozdziały :o <333 i wgl.to wesołych ;3

    OdpowiedzUsuń
  14. Pewnie nie wiesz jak zajebiscie piszesz.
    Uswiadonic Cie ? OK
    Chlopie jaki ty zajebidcie piszesz..czyta sie lekko- zajebista fabula ! Dziekuhe Ci, ze piszesz i zr moge to czytac ! Rozdzial zajebisty :)
    Pozdraqiam i zycze weny kolego :)
    @jedzenie_juzide
    A wlasnie bede podpisywala sie Anita, bovtak mi na imie, a nie chce mi sie pisac nicka hah xd
    Caluski x ! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super!. Możesz częściej.pisać?

    OdpowiedzUsuń
  16. Ej, a jakbym zaczęła pisać z konta? Wyróżniałabym się. :) Tyle tych anonimów, a jeszcze ograniczenia co do długości komentarzy, że sama się gubię :(
    Dobra to na początku (bo zapomnę)wesołych świąt, mokrego (ale raczej prędzej ze śnieżki dostaniesz^^), i ogólnie wszystkiego co tam chcesz, żebyś się nie zmieniał i pozostał sobą na ever :)
    A rozdział? Bardzo fajny (ehh złe słowo) cóż naprawdę ładny (też złe słowo) nie umiem dobrać określenia (ubogi słownik języka polskiego - po hiszpańsku bym napisała^^)Ogólnie to miło się robi jak się czyta o takim oddaniu i poświęceniu... Chciałabym ogólnie znać takich ludzi. Oj, bardzo mi się podoba :)
    (kom by był szybciej ale nie mogłam przejść przez fragment z frytkami xd)
    Anonim z podpisu
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział jest... No nie wiem.... Zajebisty? -nie, to mało powiedziane. Naprawdę uzależniam się od tego opowiadania :) . Nie wiem czy wytrzymam tydzień czekając na nexta, chyba że się zlitujesz i wstawisz wcześniej *w tej chwili robie słodkie oczka ;D * Życzę udanych i spokojnych świąt ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten rozdział jest taki, nic dodać, nic ująć:)
    Jakiego człowieka on zobaczył? Ja tu zwariuję z ciekawości, no:( Dobra, wiem, wiem... ciekawość to pierwszy stopień do piekła, więc będę ładnie czekać.
    Ja Cię podziwiam, że Ty tak regularnie dodajesz rozdziłały, ja tak nie umiem xD
    Czekam na nexta:) Weny!!!<3
    A i wesołych świąt Wielkanocnych (chociaż jak patrzę za okno to mam pewne wątpliwości czy to nie Boże Narodzenie^^) Wszystkiego naj<3

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo ciekawe opowiadnie pisz dalej masz talent!

    OdpowiedzUsuń
  20. Mardzo Fajne następna częśc pleas Michael

    OdpowiedzUsuń
  21. fajowe ewa erza

    OdpowiedzUsuń
  22. Awwwww :)
    Oni są słodcy :)
    Kogo on tam zobaczył ?!
    Ciekawość mnie zżera !
    Ale już się ogarniam i czekam grzecznie :)


    OdpowiedzUsuń
  23. Zajebiste. :3 Lubię takie coś. ^_^ Czekam na następną, bajo./Alicja. :3

    OdpowiedzUsuń
  24. Genialny blog. Masz talent do pisania.

    Jeśli będziesz mieć czas to bardzo bym prosiła o zajrzenie na mój blog. Jest tam dopiero prolog ;3

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajny jest ten rozdział strasznie mi się podoba MÓWIŁEŚ ŻEBY SKOMENTOWAĆ WIĘC SKOMENTOWAŁAM NA TWOJE ŻYCZENIE. NAPRAWDĘ ŁADNY ROZDZIAŁ SAM TO NAPISAŁEŚ?

    OdpowiedzUsuń