15 marca 2013

Rozdział IV: "Night & Day Thoughts"

Po kilkunastu minutach spostrzegłem, że Louis powoli zasypia. Wyjąłem koc z szafki i przykryłem go. Po cichu wyszedłem z pokoju zamykając za sobą drzwi. Spojrzałem na zegarek, który wskazywał godzinę piętnastą. Do kolacji było jeszcze dużo czasu więc postanowiłem, że zamiast wychodzić na miasto sam przygotuję nam coś do jedzenia. W internecie znalazłem przepis na makaron chiński z wołowiną i warzywami , kuchnia chińska oczywiście bo na to miał dzisiaj ochotę mój chłopak. Połowę składników miałem w domu po resztę musiałem udać się do sklepu. Nałożyłem kurtkę, czapkę, buty, zabrałem telefon i pieniądze. Przed wyjściem zajrzałem do pokoju, aby sprawdzić czy Louis już zasnął. Cicho otworzyłem drzwi i zobaczyłem śpiącego przystojniaka. Wyglądał słodko gdy spał. Zamknąłem drzwi od pokoju i wyszedłem do sklepu. Po trzydziestu minutach byłem już z powrotem w domu. Louis nadal spał więc spokojnie mogłem zrobić dla niego kolację. Na początku tak jak było w przepisie pokroiłem wołowinę w nieduże paski, usmażyłem ją w oleju po czym dusiłem pod przykryciem. W tym czasie przygotowałem chiński makaron wg. przepisu na opakowaniu. Przepłukałem go zimną wodą, odsączyłem, skropiłem olejem i sosem sojowym. Pokroiłem cebulę w piórka i smażyłem razem z wołowiną. Dodałem zgnieciony czosnek, kurkumę, imbir, chilli i doprawiłem sosem sojowym. Wymieszałem marchewkę z selerem, czerwoną i zieloną papryką, którą potem dodałem do dania. Do tego wszystkiego dorzuciłem wcześniej ugotowany makaron, aby się podgrzał. Na koniec smażenia wlałem olej sezamowy i wymieszałem. Kolacja była już gotowa, a dopiero było paręnaście minut po siedemnastej. Pomyślałem, że zadbam o odpowiedni nastrój. Nakryłem stół białym obrusem, postawiłem jedną świeczkę na środku. Wszystko było pięknie, ale brakowało tylko wina. Zbliżała się już godzina osiemnasta zanim poszedłbym do sklepu minęła by pewnie godzina. Postanowiłem, że pożyczę od mamy wino. Wtedy nie myślałem, że będzie na mnie zła. W tamtej chwili ważne było dla mnie to, aby kolacja wypadła perfekcyjnie. Zrobiłem tak jak pomyślałem. Wyjąłem z barku białe wino i włożyłem na chwilę do lodówki. Podgrzałem trochę danie i zaniosłem na stół, zapaliłem świeczkę, wyjąłem wino z lodówki i poszedłem obudzić Louisa. Kiedy wszedłem do pokoju on nadal smacznie spał. Szkoda było go budzić, był to wspaniały widok... 
- Louis, wstawaj - powiedziałem delikatnym głosem. Powoli zaczął się przebudzać, usiadłem na łóżku i zacząłem głaskać go po włosach - mam dla Ciebie niespodziankę - uśmiechnąłem się. 
- Jaką? - spytał. Widziałem, że jeszcze do końca się nie obudził. 
- Chodź to zobaczysz - wziąłem go za rękę i zaprowadziłem do salonu. - To nasza kolacja.
- Sam to zrobiłeś? 
- Tak - szeroko się uśmiechnąłem. - Siadaj bo zaraz wystygnie. Lou chwilę popatrzył na stół po chwili podszedł do mnie i mnie pocałował. Usiedliśmy razem do stołu. Nalałem mu i sobie wina. Zaczęliśmy jeść. 
- Niesamowicie dobre danie - powiedział - Co to jest?
- Makaron chiński z wołowiną i warzywami - odpowiedziałem. 
- Bosko ci wyszło. Kochany jesteś - załapał mnie za rękę i napił się wina.
- Dziękuje - uśmiechnąłem się. Byłem szczęśliwy, że mu smakowało. Gdybym schrzanił nie moglibyśmy pójść na miasto aby coś zjeść bo większość pieniędzy wydałem na przygotowanie tej kolacji. Louisowi na prawdę smakowało. Wcinał aż mu się uszy trzęsły, a nawet poprosił o dokładkę. 
- O której wróci Twoja mama? 
- Pewnie w nocy.
- W takim razie zapraszam Ciebie do mnie na noc. Moi rodzice jadą dzisiaj na urodziny ciotki i wrócą dopiero jutro wieczorem. 
- No to okej. Zaraz napisze do mojej mamy, że idę do Ciebie na noc. - W duchu byłem szczęśliwy, że mnie zaprosił do siebie i to jeszcze na noc. Chociaż było to dla mnie trochę dziwne. Byliśmy ze sobą parę godzin i już będziemy razem spać?
Po zjedzonej kolacji od razu pozmywałem, aby mama nie domyśliła się, że jedliśmy w domu a nie na mieście. Sprzątnąłem ze stołu i schowałem obrus. Zabrałem szczoteczkę, czystą bieliznę i książki na jutro do szkoły i wyruszyliśmy w stronę domu Louisa. Szliśmy przez park trzymając się za ręce, śmiejąc i wygłupiając się. Księżyc był dzisiaj w pełni, oświetlał najciemniejsze zakamarki. Przystanęliśmy przed rzeźbą "Kąpiąca Się", którą księżyc oświetlał z przodu. To był piękny widok. Kobieta wyglądała jak by była żywa.. Louis objął mnie za szyję powiedział - Kocham Cię - i namiętnie mnie pocałował. Mocno go przytuliłem, po chwili mu odpowiedziałem - Ja Ciebie też kocham. - Złapaliśmy się mocno za dłonie i ruszyliśmy w stronę domu Lou. Mogę szczerze powiedzieć, że jest to mój najszczęśliwszy dzień, chociaż do jego końca zostało parę godzin. Byłem pewny, że nikt ani nic mi go nie zepsuje. Miałem chłopaka, który mnie kocha. Nic więcej do szczęścia nie potrzebowałem. W końcu doszliśmy do jego mieszkania. Weszliśmy do środka, rozebraliśmy się i udaliśmy się do pokoju Lou.
- To jakie mamy plany na dzisiejszy wieczór? - spytał się mnie Louis - Ja pójdę pod prysznic, ty w tym czasie poszukasz filmu, potem ty pójdziesz się wykąpać a ja pościelę łóżko?
- Dobrze, to leć. - uśmiechnąłem się. Louis wyszedł z pokoju a ja w tym czasie zacząłem szukać filmu do obejrzenia. Chciałem znaleźć jakiś romantyczny film... Jednak i tak znalazłem świetny dramat "Odrobina Nieba" z Kate Hudson, włączyłem go aby się naładował. W tym czasie przypomniałem sobie świetną piosenkę, która wyraża wszystko to co czuje do Louisa. Pobrałem ją na jego komputer i podpisałem "Lepszy niż cała reszta", gdybym tak tego nie podpisał tylko zostawił tytuł piosenki to na pewno by ją poznał bez odtworzenia.
- Znalazłeś już jakiś film? - powiedział Louis stojąc w drzwiach pokoju w samym ręczniku.
- Tak - rzekłem - Mogę już iść się umyć? - spytałem.
- Jasne - uśmiechnął się - leć - dodał.
- Dobrze. Na pulpicie masz plik podpisany "Lepszy niż cała reszta". To dla Ciebie - wstałem od komputera i podszedłem do plecaka. Wyjąłem bieliznę i szczoteczkę do zębów. - Dasz mi jakiś ręcznik? - spojrzałem na chłopaka.
- Już daję, sory. - wszedł do łazienki i wyjął z szafki ręcznik, położył go na pralce.
- Dziękuje. - Wszedłem do łazienki i zamknąłem za sobą drzwi. Rozebrałem się, wszedłem pod prysznic i zacząłem się myć. Słyszałem, że Louis kilka razy odtworzył piosenkę, którą dla niego pobrałem. Pomyślałem sobie, że pewnie mu się spodobała. Po krótkim czasie wyszedłem spod prysznica, wytarłem się, ubrałem i umyłem zęby. Kiedy wpadłem do pokoju Lou jeszcze siedział przed komputerem. Podszedłem do niego i usiadłem mu na kolanach.
- Podobała się piosenka? - spojrzałem mu w oczy.
- Tak - odpowiedział z wielkim uśmiechem na twarzy. - Nigdy nie odejdę - pocałował mnie. Szeroko się uśmiechnąłem.
- Kiedy coś do mnie poczułeś? - spytał.
- Ja? Spodobałeś się mi gdy tylko wszedłeś do klasy, ale to nie było wielkie uczucie. Potem gdy robiliśmy tą prezentację zacząłem coś do Ciebie czuć. Nie chciałem Ci tego mówić bo po tak krótkim czasie bałem się, że Ciebie wystraszę - lekko się zaśmiałem - Ale teraz czuje, że Cię kocham bo gdy tylko przy mnie stoisz, leżysz czy siedzisz to serce zaczyna mi bić coraz szybciej, zobacz - przyłożyłem jego rękę do mojego serca - Czujesz?
- Tak.
- Cały czas o Tobie myślę, nie ma dnia ani godziny abyś nie był w moich myślach - dodałem.
- Ja Ciebie też kocham. Chociaż mój były mnie nie zdradził, nie rzucił to i tak przy Tobie jest mi lepiej - powiedział. Wtedy poczułem ulgę. Bałem się, że Louis po jakimś czasie mnie zostawi i wróci do swojego byłego. Teraz po jego słowach wiedziałem, że jest to nie możliwe. - Chodźmy już do łóżka - włączył film, złapał mnie za rękę i się położyliśmy. Cały film obejrzeliśmy przytulając się do siebie. Przez tą godzinę i kilkadziesiąt minut czułem się wspaniale. Tyle miłości nie doznałem od ojca, ile przez ten krótki czas od Louisa. Wiedziałem, że nie mogę go stracić. Jeżeli by się to stało, to nie wiem jak bym sobie z tym poradził...
- Louis, mam do Ciebie pytanie.
- Słucham?
- Gdybyś dowiedział się, że nie długo umrzesz, odstukaj w niemalowane - zaśmiałem się - co byś zrobił w tym czasie?
- Hmmm, pomyślmy. Na pewno nie siedziałbym w domu załamy, że zaraz umrę. Ten czas chciałbym spędzić z moimi rodzicami i z Tobą na imprezach, wypadach za miasto. Nie chciałbym, aby ktoś a tym bardziej ja siedział smutny. Cieszyłbym się życiem póki jeszcze bym go miał. A ty? Co byś zrobił?
- Spełniłbym swoje trzy największe marzenia. Wyszedłbym na scenę w telewizji i zaśpiewał dla ukochanej osoby, mam namyśli Ciebie. Wykrzyczałbym całemu światu, że Cię kocham i przed śmiercią zrobiłbym wielką imprezę i postarał się na nią ściągnąć Lady Gagę. Razem z nią poszlibyśmy pod sejm i zrobili demonstrację - zaśmiałem się a Louis razem ze mną.
- No to super. Idziemy spać?
- Tak - odpowiedziałem zdecydowanie. Louis wstał, wyłączył komputer i szybko wrócił do łóżka. Przytuliliśmy się na łyżeczkę i szybko zasnęliśmy.
Rano obudził nas budzik. Była godzina siódma. Ciężko było nam wstać z łóżka, ale jakoś daliśmy radę. Ubraliśmy się, Louis pokazał mi gdzie jest herbata, szklanki, cukier, chleb i poprosił mnie o zrobienie kanapek a w tym czasie on pościeli łóżko. Po chwili przyszedł i pomógł mi w przygotowaniu śniadania.
- Dużo zjesz? - spytałem.
- Tak trochę - zaśmiał się.
- Okej - wyjąłem jeszcze osiem kromek chleba i zrobiłem z nich kanapki - masz wszystko zjeść - zaśmiałem się.
- Dziękuje, kochany jesteś - Louis pocałował mnie w policzek. Zalał herbatę i usiedliśmy razem do stołu. - Jak się spało? - zapytał.
- Z Tobą rewelacyjnie. Cała noc w twoich objęciach - westchnąłem - to było coś - zaśmiałem się.
- No mi z Tobą też się dobrze spało - złapał mnie za rękę - W szkole musimy udawać, że nic nas nie łączy, że nie jesteśmy parą? - spojrzał mi w oczy a ja jemu.
- Na razie tak, ale obiecuję, że nie długo nie będziemy musieli się przed nikim ukrywać - przytuliłem go mocno. Wiedziałem, że on nie chciał się ukrywać z naszą miłością. Po części potrafiłem go zrozumieć, ale po części nie mogłem. Nie byliśmy ze sobą na pokaz, tylko dlatego, że się kochaliśmy. Jeżeli mielibyśmy się ujawnić z naszą miłością to na początku porozmawialibyśmy z moją matką. Nie chciałbym, aby ona dowiedziała się, że jestem gejem od obcej osoby. - Jedzmy i spadamy do szkoły - powiedziałem. Skończyliśmy jeść śniadanie. Wrzuciliśmy talerze do zlewu, zabraliśmy plecaki i wyszliśmy do szkoły. W drodze do szkoły trzymaliśmy się za ręce. Kiedy już doszliśmy musieliśmy się puścić. Dzień w szkole był inny. Nie mogliśmy się przytulić, pocałować ani złapać za ręce. Musieliśmy się pilnować. To nie było przyjemne mieć chłopaka i nie móc go pocałować. Nie wiem jak Louis, ale ja czułem się jak w więzieniu... I tak wyglądały kolejne dnie w szkole. Nie czułem się tak jak kiedyś. Gdy nie byłem jeszcze z Louisem na przerwach czy w klasie na lekcji wygłupialiśmy się, śmialiśmy się, rozmawialiśmy. A teraz? Bałem się czegokolwiek. Po paru tygodniach doszedłem do wniosku, że powinniśmy się ujawnić bynajmniej przed moją mamą. Powiedziałem o tym Louisowi. Był szczęśliwy. Najwidoczniej mu też nie podobało się to, co działo się z nami w szkole.
Tego dnia byliśmy trochę zasmuceni. Nie wiem dlaczego tak się stało. Po szkole od razu poszliśmy do mnie. Mama mówiła, że w ten piątek będzie cały dzień w domu. Tak też i było. Gdy weszliśmy do środka mama siedziała przed laptopem.
- Mamo, musimy pogadać. - powiedziałem drżącym głosem, serce zaczęło mi być szybciej.
- Coś się stało?
- Nie, ale powinnaś o czymś wiedzieć - razem z Louisem usiedliśmy na kanapie.
- No to mówcie co się stało - mama odeszła od komputera i usiadła na przeciwko nas.
- Bo widzisz mamo... - zacząłem mówić a raczej wyjękiwać. Serce waliło mi jak z młota. Louis co chwilę patrzył się na mnie a za chwilę jego wzrok skierowany był na twarz mojej mamy. - nie wiem jak ci to powiedzieć..
- No mów co się stało - powiedziała lekko zdenerwowana.
- Mamo - poczułem, że teraz muszę jej wszystko powiedzieć - ja i Louis jesteśmy parą - złapałem go za rękę i spojrzałem mu w oczy a po chwili z powrotem na matkę - on jest gejem i ja też jestem gejem. Kochamy się - po tym wyznaniu twarz matki skamieniała. Nigdy jej takiej nie widziałem. Nie mogłem rozszyfrować czy była zła, wściekła czy cieszyła się moim szczęściem. Moje serce biło takim samym rytmem jak przed wyznaniem prawdy. Obawiałem się jakie słowa wyjdą z jej ust...



Z góry przepraszam za błędy. Jeżeli chcesz być na bieżąco z dodawanymi rozdziałami zajrzyj do podstrony INFORM. Proszę o skomentowanie rozdziału. Dla Was to chwila, a dla mnie to bardzo ważne.
Dziękuje!

17 komentarzy:

  1. Super! Super! Szybko się wszystko rozkręca ^^ Chcę wiedzieć co będzie dalej! Pisz!

    fanfictions-love.blogspot.com
    Dara >.<

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww jak romantycznie. Oni są tacy słodcy *_* Ciekawi mnie jaka będzie reakcja mamy Zayna, czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Za-je-bi-sty rozdział. Jest taki romantyczny i ogólnie taki awww . Proszę cię nigdy nie Przerywaj w takim momencie. Teraz cały tydzień (chyba że dodasz wcześniej rozdział) będę w niepewności. Z niecierpliwością czekam na nexta @Karola_Horan69

    OdpowiedzUsuń
  4. Eh krótki?
    To nie fair. ;_;
    Świetny
    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebiste *,*

    OdpowiedzUsuń
  6. nono dałeś czadu i oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział cudny.
    Taki romantyczny :)
    Ciekawi mnie jak zareaguje mama Zayn'a :)
    Oby to zaakceptowała.
    Czekam na nn :)

    Mwahh <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Akurat teraz ? Teraz ? Teraz musiałeś przerwać ?! :D
    Czekam nn :) x

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozpisałeś się, ale to dobrze:) Super rozdział, tyle emocji. Biedny Zayn zawału dostanie jak go mama będzie w niepewności trzymać. Oby zaakceptowała ich związek:) Czekam na nexta. Weny!<3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jednym słowem to jest FAJNE ; )

    OdpowiedzUsuń
  11. jak nie przepadam zbytnio za takimi opowiadaniami tak to mi sie podoba i ciekawa jestem co dalej ! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawiiid ! I znowu zrobiłeś "chwile napięcia " ! Chcę reszte ! xD ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział! :3 jestem ciekawa jak zaareaguje na to mama Zayn'a i jak dalej potoczą się losy głónych bohaterów, umiesz utrzymywać napięcie i o to właśnie chodzi w takim typu opowiadań. :) Czekam na następny rozdział. :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dla mnie jest średnie. Mógłbyś bardziej się rozpisywać. Opisywać dokładniej miejsca, to jak czują się bohaterowie.

    OdpowiedzUsuń