9 marca 2013

Rozdział III: "We are Together"

Louis chyba dosłownie wziął moje słowa. Zamiast zdjąć samą kurtkę i buty on rozebrał się do samych bokserek! Gdy zobaczyłem go stojącego prawie nago w przedpokoju mój penis lekko się uniósł. Miał na sobie czerwone, obcisłe slipy... W mojej wyobraźni pojawiał się tylko jeden obraz - ja z nim w łóżku.
- Ej, - ręką zasłoniłem oczy - ubieraj się - lekko się zaśmiałem.
- No kazałeś mi się rozebrać, ale skoro tak... - zaczął się ubierać. Przez palce u ręki widziałem jego ledwo mieszczącego się penisa w slipach.
Louis zaczął się śmiać - No widzę, że Ci się podobam - spojrzał na moje spodnie. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Zrobiłem się czerwony, było mi wstyd. Nie mogłem tego opanować on sam rósł, kiedy tylko spodobał mi się jakiś chłopak a ja głupi patrzyłem się na jego zawartość spodni. Było kilka takich sytuacji. Ostatnio, gdy siedziałem w galerii na ławce przechodził zajebiście przystojny chłopak, brunet, niebieskie oczy i ciemna skóra. Plusem tamtej sytuacji było to, że mogłem się zasłonić zakupami a tutaj? Szklanką?
- No i to bardzo - zaśmiałem się, serce waliło mi jak młot. Louis do mnie podszedł i szepnął mi na ucho.
- Dziękuje - wziął szklankę i poszedł do mojego pokoju. Dlaczego on musi mi się aż tak bardzo podobać? Poszedłem za nim, usiadłem w fotelu na przeciwko niego. - Przepraszam Cię... - spuściłem głową do dołu.
- Nic się nie stało. To było nawet miłe... no i śmieszne - zaczął się śmiać. Ja zrobiłem się jeszcze bardziej czerwony. Było mi tak bardzo wstyd tego co się stało. Z drugiej strony on nie musiał wziąć tak dosłownie moich słów. Gdyby ktoś mi powiedział "rozbierz się a ja pójdę po coś do picia" to bym zdjął kurtkę, buty i poczekał na tą osobę w ciuchach a nie prawie nago...
- Ale i tak mimo wszystko przepraszam. Idę zadzwonię po pizze a ty poszukaj jakiegoś filmu na komputerze. - podałem mu laptopa i wyszedłem z pokoju. Zadzwoniłem i zamówiłem moją ulubioną pizzę pepperoni. Miałem nadzieję, że i Louis taką uwielbia. Wróciłem z powrotem do pokoju i usiadłem obok niego.
- Co oglądamy? - spojrzałem na laptopa - Wybrałeś coś już?
- Zastanawiam się nad dwoma filmami, jeden to Zabiłem Moją Matkę a drugi to LOL.
- No to bez zastanowienia włączaj Zabiłem Moją Matkę. To jest boski film. Nie oglądałeś? - spojrzałem się na niego ze zdziwieniem.
- No nie miałem okazji. - odpowiedział mi.
- To zaraz obejrzymy. - powiedziałem zdecydowanie. - Jak parę miesięcy temu oglądałem ten film sam to potem złapałem doła. - lekko się uśmiechnąłem.
- Dlaczego? - spojrzał się na mnie.
- No oni tam są razem, kochają się a ja nie mam nikogo. To takie trochę dołujące. - odpowiedziałem.
- Teraz masz mnie. - powiedział. Spojrzałem się na niego z niedowierzaniem tego co właśnie usłyszałem z jego ust.
- Tak. Ciebie, przyjaciela... - nic dalej nie powiedziałem. Spuściłem głowę na dół.
- Jeżeli tylko tego chcesz to może się to zmienić. - spojrzał na mnie. Wtedy zadzwonił domofon. Wstałem bez słowa odpowiedzi. Wpuściłem dostawcę i poszedłem do kuchni po pieniądze. Po chwili zapukał do drzwi. Odebrałem pizzę i poszedłem do pokoju.
- Mam nadzieję, że lubisz pepperoni? - spojrzałem na niego z nadzieją.
- Tak, lubię. - zaśmiał się. - Wracając do tego co powiedziałem przed przyjściem dostawcy. Chciałbyś chociaż spróbować? - spojrzał na mnie. Znowu utonąłem w jego niebieskich jak ocean oczach. Louis hipnotyzował mnie swoim spojrzeniem. Jemu nie można było niczego odmówić, także po chwili gdy tylko wyszedłem z transu odpowiedziałem mu.
- No pewnie, że chciałbym spróbować. - lekko go przytuliłem. - Tylko nie mówmy nikomu o tym. Ani mojej mamie, ani twoim rodzicom. Okej?
- Okej. - odpowiedział i wziął kawałek pizzy. Zrobiłem to samo. Gdy ją zjedliśmy i popiliśmy sokiem, wygodnie położyliśmy się na moim łóżku i włączyliśmy sobie film. To było nieziemskie uczucie. W końcu czułem, że komuś na mnie zależy, że w końcu mogę czuć się przy kimś bezpieczny. To wszystko dzięki jednemu człowiekowi. Na początku za nim nie przepadałem a teraz leżymy razem w łóżku....
Po obejrzeniu filmu Louis przewrócił się na bok, położył na mnie swoją rękę i spojrzał mi w oczy.
- Miałeś rację, zajebisty film - lekko się uśmiechnął.
- No tak. - odpowiedziałem. - Muszę ci coś powiedzieć.
- Słucham? - mój chłopak przysunął się do mnie i położył swoją głowę na mojej klatce piersiowej.
- Na początku kiedy przyszedłeś do klasy nie byłem zachwycony tym, że usiadłeś obok mnie. Potem nauczycielka narzuciła mi zrobienie z Tobą prezentacji czemu też byłem przeciwny, ale gdy już Cię bliżej poznałem to teraz pluje sobie w twarz jak mogłem być taki głupi i wcześniej do Ciebie nie zagadać. Jesteś świetnym chłopakiem i przyjacielem. Przepraszam za to. - lekko się uśmiechnąłem. Louis podniósł głowę do góry, chwilę na mnie popatrzył.
- Nie przepraszaj - delikatnie pocałował mnie w usta i wtedy usłyszałem, że ktoś wchodzi do domu.
- To pewnie moja mama. Wstawajmy - szybko zerwaliśmy się z łóżka, usiedliśmy przy biurku i włączyliśmy jakiś dokument tekstowy na laptopie.
- Cześć mamo! - krzyknąłem z pokoju, po chwili pojawiła się w progu.
- Cześć synku - uśmiechnęła się - O a tego pana to chyba nie znam. - spojrzała się na Louisa.
- To jest Louis, nie dawno jego rodzice przeprowadzili się do Warszawy. Chodzi ze mną do klasy.
- Dzień dobry pani - Louis wstał i podał rękę mojej mamie. Był taki szarmancki.
- Witaj Louis, mów mi Michelle - moja mama się lekko uśmiechnęła. - Skąd się przeprowadziliście?
- Z Londynu - odpowiedział.
- Londyn, piękne miasto - z twarzy mojej mamy nie znikał uśmiech.
- Tak, piękne. - odparł Louis.
- Dobra chłopcy, ja się tylko przebiorę i idę na spotkanie. Wrócę pewnie późno, więc nie czekaj na mnie. Zostawiam Ci 100 zł zamów sobie na kolację co chcesz...
- Mamo, Louis też by chętnie coś zjadł - zaśmiałem się.
- No tak, to macie 200 zł i smacznego. - mama wyszła z mojego pokoju i udała się do swojej sypialni.
- To co jemy na kolację? - spytałem się go.
- Ja mam ochotę na chińszczyznę.
- Okej, to wieczorem idziemy na miasto. Zadzwoń może do swoich rodziców, że wrócisz późno.
- Wyślę im smsa.
- Jak wolisz.
- Cześć chłopcy. - wychodząc z domu krzyknęła mama.
- No to wracam na łóżko? - z uśmiechem na twarzy powiedział Louis.
- Oczywiście - zaśmiałem się. Wziąłem za rękę Louisa i razem położyliśmy się do łóżka, spojrzałem mu w oczy. - Miałeś jakiś chłopców przede mną?
- Miałem jednego, w Londynie. - zaczął mówić - Byliśmy ze sobą ponad rok. Przez ten wyjazd musiałem się z nim rozstać, nie chciałem być w związku na odległość bo to nie miałoby sensu. Teraz jesteśmy tylko przyjaciółmi, czasami do siebie piszemy a czasami rozmawiamy przez tinychat. A ty miałeś kogoś?
- Nie. - odparłem. - Ty jesteś moim pierwszym chłopakiem. - uśmiechnąłem się. - Tęsknisz za nim?
- Na początku nawet tęskniłem, ale poznałem Ciebie i mi już jakoś przeszło. Teraz ty jesteś moim oczkiem w głowie. - pocałował mnie a po chwili ja odwzajemniłem pocałunek. Przytuliliśmy się do siebie i tak przez kilkanaście minut leżeliśmy patrząc sobie w oczy...



Z góry przepraszam za błędy. Jeśli chcesz być na bieżąco z dodawanymi rozdziałami zajrzyj do zakładki POWIADOMIENIA. Proszę o skomentowanie rozdziału, będzie to znak dla mnie, że ktoś na prawdę czyta moje opowiadanie. 
Dziękuje!

12 komentarzy:

  1. Wow...
    To było takie... takie...takie wspaniałe.
    Czekam na następny ;)
    Lou i Zayn <3

    Mwahh <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww, jak słodko ♥ 200zł na kolację? Też tak chcę xd Czekam na kolejny x.

    OdpowiedzUsuń
  3. to jest naprawdę dobre : ) masz talent x widać, że wiesz co chcesz pisać i jak : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooooooo jak słodko *.* z niecierpliwością czekam na nastepny !
    @jedzenie_juzide

    Całuję ! :) x

    OdpowiedzUsuń
  5. to opowiadanie jest wspaniałe , cieszę się , że tutaj zajrzałam ;d mam wielu przyjaciół homo i bi , a to opowiadanie mi ich trochę przypomina .
    zajebisty rozdział , jestem strasznie ciekawa dalszej części

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się! Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  7. Awwww taki słodki. Rozwaliłeś mnie z tym "gołym" Lou na początku ;P. Czekam na nexta ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne! I od razu buzi buzi XD
    Ty chyba nawet nie wiesz jak mnie to opowiadanie wciągnęło :)
    http://fanfictions-love.blogspot.com/
    Dara >.<

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział:) Cieszę się, że im się w końcu udało i już nie muszą ukrywać przed sobą tego, co do siebie czują. Bardzo mi się podoba. Czekam na więcej:***
    Taki krótki ten komek jak na mnie, ale jakoś weny do pisania nie mam, ale obiecuję, że nastepnym razem będzie dłuższy^^
    Czekam na nexta:D Weny!!!!!<3

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaaa! Dłużej nie wytrzymam-taka moja natura. Przepraszam. A więc kim jestem?
    Jestem anonim z podpisu znana jako Lose my mind (miałeś przyjemność a raczej nieszczęście pisać ze mną dzisiaj na tt - @LajlaLosemymind jak nie pamiętasz to może i lepiej xd) Tak więc jestem sobie tym anonimem i komentuje około setkę blogów. Tak wiem dziwna jestem. Mimo iż mam własnego bloga pozostaje anonimem z podpisu bo utożsamiam się z tym to moja własna mniejszość, z której nie mam zamiaru się wypisywać. Co jeszcze powinieneś widzieć? Piszę to co myślę, ale potrzebuje na to zgody. Dlatego się pytam: Czy życzysz sobie moje komentarze? Muszę mieć pozwolenie takie mam zasady :) Z twoimi się zapoznałam - nie martw się nie hejtuje jeżeli nie potrafię nic pozytywnego wymyśleć po prostu siedzę cicho. A i często piszę na telefonie - stąd błędy przepraszam. :)
    Właściwie to czytam te opowiadanie od początku ale nie komentowałam. Szczerze? Przeraziłes mnie informacją, że komentarze mają być miłe... Ja nie wiem jak piszę.
    Więc tak sobie czytam parę razy te trzy rozdziały - mówiłam że jestem dziwna. I stwierdziłam, że mądre rzeczy tu wpisujesz a ja żadnych uprzedzeń nie mam homo, hetero, bi, czy a? Co za różnica? Wszystko człowiek :) Mimo to mało jest takich opowiadań. Sama przeczytałam chyba z siedem tylko... (tylko? Jak to brzmi). Właśnie i tu masz odpowiedź dlaczego się nie ujawniałam że tu jestem. Po prostu uważam, że przy twoich mądrościach moje komentarze wychodzą na jeszcze bardziej beznadziejne niż normalnie :( A przed chwilą przeczytałam to cudo kolejny raz - stwierdziłam, że niech się dzieje co chce. Najwyżej usuniesz tego koma. Masz prawo. Nikt mnie tu nie prosił sama przyszłam.
    A teraz już naprawdę biorę się za rozdział albo całość :) Zobaczymy co wyjdzie.
    A więc ogólnie to jest ładna historia. Taka obrazkowa. Opowiada losy dwóch chłopaków jednego doświadczonego w sprawach miłosnych ale nie koniecznie w życiowych - Louísa i odwrotnie doświadczonego Zayna. W sumie to dobrze razem tworzą całość. Mnie tylko dziwi, że ten związek chłopaków idzie tak szybko. Ale w takich sprawach to wypowiadać się nie powinnam.^^ Swoją drogą to Louis ciekawie rozumuje pojęcie - rozbierz się. Ale ciekawe czy zrobił tak bo chciał czy naprawdę opatrznie zrozumiał? W końcu jest Anglikiem. Tą mamą to mnie po prostu... 200 na chinszczyznę? Nie no też tak chce :) no że tak się wyraże komediowe wątki wykończyłam na tą chwilę. :)
    Za to ta rozmowa między tymi chłopakami naprawdę wspaniała i taka niewinna? Nie potrafię dobrać odpowiedniego słowa. Po prostu taka ładna..
    Trochę głupio, że Lou musiał rozstać się ze swoim chłopakiem. Rozumiem, że nie wierzy w związek na odległość. Ale losu nie odgadniesz-stare uczucie nie wygasa. Nie wiadomo czy jeszcze kiedyś ich drogi się nie spotkają i co wtedy?
    Nie no jesteśmy praktycznie rówieśnikami, a ja czytając to czuje się jakbym była nie tyle młodsza co jakoś o wiele "niższa" od ciebie. (przepraszam nie wiem czy mogę na ty, Heroldzie) .
    Podsumowując te moje nikomu nie potrzebne wywody. Tak temat jak się wypowiedziałam normalny, codzienny. A sposób pisania? No wciągasz w akcje. Naprawdę można zapomnieć, że jest to spisana historia, takie coś głębszego :)
    Krótko mówiąc podoba mi się. I chodź nie wiem czy mnie nie wyrzucisz, jeżeli chodzi o komentarze to wiem, że czytać i tak będę.
    Bo to jest fenomen :)


    Lose my mind

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam skończyć ten komentarz tutaj, dostałam limit.
      Bo to jest fenomen :)
      Mnóstwo tu masz komentarzy jak na osobę zaczynającą od zera. Ale po akcji jaką robisz na tt się nie dziwię xd
      Wkładasz w to swoją pracę i chcesz być doceniony. Nie ma w tym nic złego.
      Jeżeli zauważysz ten komentarz to po prostu proszę powiadom jakoś czy dostaje te pozwolenie na komy-tt podałam gdzieś u góry ^^
      Przepraszam, że ten komentarz jest taki bezsensowny, ale po pierwsze- zawsze muszę się przedstawić w pierwszym komentarzu (moja zasada) a po drugie jak już pisałam piszesz świetnie i ogólnie rezolutnie- nie chciałam się zbłaźnić co mi się i tak nie udało :( Zawsze staram się dostosować pod ludzi... Tu jestem krótko-jeszcze się nie nauczyłam. Mam nadzieję, że będę miała okazję. Chociaż po tym co tu napisałam wątpię...
      W sumie piszesz naprawdę dobrze i o ważnych rzeczach dość istotnych w dzisiejszym świecie.
      Anonim z podpisu
      Lose my mind

      Usuń
  11. świetne jest, masz talent i pisz dalej. z niecierpliwością czekam na dalszą część, podziwiam Cię i pozdrawiam. Kinga z ps ;3

    OdpowiedzUsuń